Roksolana, Hürrem Sultan. Władczyni Wschodu

Roksolana. Władczyni Wschodu |Recenzja

Leslie Peirce, Roksolana. Władczyni Wschodu

Sułtan poślubił niewolnicę. Ludzie komentowali to na ulicach, ale nikt nie potrafił powiedzieć, co to właściwie oznacza i jakie będą konsekwencje. I odtąd prowadzi nas już Leslie Peirce w swojej książce Roksolana. Władczyni Wschodu.

Roksolana nie była ani Turczynką, ani muzułmanką. Została porwana z Rusi i trafiła do haremu, czyli miejsca, które rządziło się bardzo ścisłymi zasadami. Tam szybko nauczyła się funkcjonować: opanowała język, zasady dworu, sposób poruszania się wśród ludzi władzy. To nie jest historia jednego nagłego „awansu”, tylko raczej stopniowego wchodzenia w system i wykorzystywania tego, co on oferował.

Z czasem jej pozycja zaczęła wyraźnie odbiegać od tego, co było normą. Została faworytą Sulejmana, urodziła mu dzieci, a potem, co było już wyraźnym złamaniem zasad, została jego żoną. W tle cały czas działały sztywne reguły: konkubiny po urodzeniu syna miały wycofywać się z relacji z władcą i skupiać na wychowaniu dziecka. Tutaj ten schemat się nie sprawdził.

Najciekawsze zaczyna się jednak trochę dalej, bo książka nie skupia się wyłącznie na samej Roksolanie jako osobie. Widać wyraźnie, że chodzi też o pokazanie zmiany, która zaszła w całym systemie. Harem nie funkcjonuje już tylko jako prywatna przestrzeń kobiet, ale zaczyna mieć realne znaczenie polityczne. Kobiety zyskują większy wpływ, a ich rola nie kończy się na byciu matkami książąt.

Drugim ważnym elementem jest działalność dobroczynna. Roksolana finansowała szkoły, meczety, jadłodajnie, schroniska dla podróżnych, łaźnie i szpital. To nie są pojedyncze gesty, tylko rozbudowana sieć fundacji, która obejmowała różne części imperium i działała jeszcze długo po jej śmierci. Z fragmentu wynika też, że takie działania miały znaczenie nie tylko religijne, ale i społeczne, które budowały pozycję i wpływ.

Ważne jest też to, czego w tej historii brakuje. Autorka otwarcie pisze, że nie da się odtworzyć życia Roksolany w całości. Nie znamy jej prawdziwego imienia, nie mamy pewnych informacji o jej dzieciństwie ani wielu szczegółów z życia na dworze. Część wiedzy pochodzi z relacji zewnętrznych obserwatorów, a część to późniejsze interpretacje. W takich miejscach pojawiają się różne możliwe wersje wydarzeń, zamiast jednej pewnej narracji.

Dzięki temu całość nie udaje kompletnej biografii, tylko raczej próbuje pokazać, co da się powiedzieć na podstawie dostępnych źródeł i gdzie kończy się pewność. Roksolana nie jest tu ani jednoznacznie oceniona, ani wpisana w prosty schemat. Pojawia się jako postać działająca w konkretnym, dość brutalnym systemie, w którym trzeba było radzić sobie z rywalizacją, polityką i zasadami sukcesji.

Ta książka to nie tyle historia „słynnej kobiety z haremu”, ile szerszy obraz funkcjonowania imperium osmańskiego. Roksolana jest w centrum, ale równie ważne pozostaje tło: zasady dynastii, rola kobiet, znaczenie władzy i to, jak bardzo jeden nietypowy przypadek potrafił wpłynąć na całość. Dobra książka, warta przeczytania.


Wydawnictwo Astra
Ocena recenzenta: 5/6
Agnieszka Cybulska


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Astra. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.