Bestie Bandery, Kaci Małopolski Wschodniej

Bestie Bandery. Kaci Małopolski Wschodniej |Recenzja

Marek A.Koprowski, Bestie Bandery, Kaci Małopolski Wschodniej

Wiek XX przeraża nas bezgranicznie skalą zbrodni jakiej dopuścili się wtedy przedstawiciele jednych narodów na drugich narodach. Jednak bestialstwo bojowników Ukraińskiej Powstańczej Armii wobec ludności polskiej zamieszkałej na ziemiach Wołynia i Małopolski Wschodniej było wyjątkowo straszliwe, nawet na tle wszystkich innych tragedii tego krwawego stulecia…

Ludobójstwo ludności polskiej na ziemiach II RP dokonane przez bojowników Ukraińskiej Powstańczej Armii w czasie II wojny światowej nie ograniczało się tylko i wyłącznie do Wołynia, jak wiele osób błędnie myśli. Miało miejsce także na terenie Małopolski Wschodniej, o czym trzeba ciągle przypominać. Najnowsza Marka Koprowskiego wnosi dużo wartościowej wiedzy na ten temat…

Lista zbrodniarzy

Marek A. Koprowski jest pisarzem, dziennikarzem, reporterem. Będąc wysłannikiem kilku pism, odbył ponad sto dwadzieścia podróży, w trakcie których odwiedził wszystkie kraje na obszarze postsowieckim. Dzięki tym wyprawom, napisał kilkanaście książek i olbrzymią ilość artykułów. Za swoją serię książek pod tytułem „Wołyń” otrzymał Nagrodę im. Oskara Haleckiego w kategorii „Najlepsza książka popularnonaukowa poświęcona historii Polski w XX wieku”.

Otrzymał także nagrodę „Polcul- Jerzy Boniecki Foundation” za swoją działalność na rzecz utrzymania kultury polskiej na Wschodzie. W 2021 roku jego książka „Śmierć banderowcom. Krwawa rozprawa z OUN-UPA” wygrała plebiscyt zorganizowany przez redakcje  Histmag.org i Granice.pl.

Wśród jego dotychczas wydanych pozycji warto wymienić: „Skrwawione Polesie” (2025), „Bandera. Terrorysta, morderca i fanatyk” (2024), „Armia Krajowa na Wołyniu, czyli zdrady nie było” (2024), „Kaci Wołynia. Najkrwawsi ludobójcy Polaków” (2024), „Prusy Wschodnie w ogniu. Od nazizmu do komuny” (2023), „Krwawy dar Stalina. Powrót Pomorza Zachodniego do Polski” (2024) oraz „Wierzę, że nie zginie. Mniejszość Polska na Zaolziu 1870-2015” oraz „Żołnierze Wyklęci. Przecież to dziecko bandyty” (2014).

Jego najnowsza książka „Bestie Bandery. Kaci Małopolski Wschodniej” ma na celu ukazanie sylwetek wszystkich dowódców OUN-UPA, którzy dokonywali zbrodni na ludności polskiej na terenach Małopolski Wschodniej. Publikacja oparta jest na licznych źródłach drukowanych oraz na bogatej literaturze przedmiotu. Dzieli się na 24 rozdziały, z których każdy poświęcony jest konkretnemu dowódcy OUN-UPA. Nie ma możliwości omówić w tym krótkim tekście wszystkich opisanych tutaj 24 zbrodniarzy. Ograniczę się tylko do dwóch spośród nich, podając przyczyny wyboru akurat nich.

Organizator ludobójstwa i bandyta z Chełmszczyzny

Pierwszym z nich jest Roman Szuchewycz, który koniecznie musi zostać omówiony, z tej racji, że to właśnie on był przywódcą UPA w latach zbrodni w czasie II wojny światowej dokonywanych przez tę organizację na Polakach. Urodzony w 1907 roku, w 1925 roku zdał maturę w ukraińskim gimnazjum we Lwowie. W tym samym roku wstąpił do Ukraińskiej Organizacji Wojskowej (UWO). W 1926 roku brał udział w zabójstwie kuratora Okręgu Szkolnego we Lwowie Stanisława Sobińskiego.

W 1929 roku razem ze Stepanem Banderą i Mykołą Łebedźiem przeszedł szkolenie w Gdańsku, organizowane przez niemiecką Abwehrę. W tym samym roku został jednym z pierwszych członków Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). W roku następnym, kierował falą  terroru wobec instytucji państwa polskiego na terenie Wołynia i Małopolski Wschodniej. W następnych latach, nadal brał udział w działalności OUN przeciwko Polsce.

W 1934 roku został aresztowany przez polską policję i do 1938 roku pozostawał w polskim więzieniu. Po jego opuszczeniu wyjechał do Niemiec, gdzie przeszedł szkolenie w Akademii Wojskowej w Monachium i nawiązał współpracę  z niemiecką Abwehrą, czyli wywiadem. Skierowany został przez nią na Ruś Zakarpacką na terenie Czechosłowacji. Po jej zajęciu przez wojska węgierskie 15 marca 1939 roku, przedostał się do Gdańska.

W czasie II wojny światowej, po rozłamie OUN na dwie frakcje w 1940 roku, przystąpił do frakcji Stepana Bandery (OUN-B). Wiosną 1941 roku utworzył batalion „Nachtigall”, który podlegał Niemcom. 13 maja 1943 roku przejął kierownictwo nad OUN-B, a na III Nadzwyczajnym Zjeździe OUN-B w dniach 21-25 sierpnia 1943 roku został mianowany komendantem głównym UPA. Po przejęciu dowodzenia nad UPA, uznał jej mordy na ludności polskiej na Wołyniu za „działalność pozytywną” i zdecydował się je prowadzić także na terenie Galicji Wschodniej.

W marcu 1944 roku Szuchewycz wydał UPA jednoznaczny i formalny rozkaz, nakazujący likwidację ludności polskiej na terenie Małopolski Wschodniej. Ponawiał te rozkazy w następnych miesiącach. Warto przytoczyć jeden z nich, z maja tego samego roku: „Z uwagi na oficjalne stanowisko polskiego rządu w sprawie współpracy z Sowietami należy Polaków z naszych ziem usuwać.

Proszę to tak rozumieć: dawać polskiej ludności polecenia wyprowadzenia się w ciągu kilku dni na rdzenne polskie ziemie. Jeśli tego wykonają, wtedy wysyłać bojówki, które mężczyzn będą likwidować, a chaty i majątek palić (rozbierać)”. (s.45). W praktyce, żołnierze UPA mordowali nie tylko mężczyzn, ale także kobiety, dzieci i starców. Ostatecznie, na terenie Małopolski Wschodniej, w latach 1943-1945 zostało wymordowanych około 30 tysięcy Polaków.

Po zakończeniu II wojny światowej, dowodzone przez Szuchewycza oddziały UPA walczyły z Sowietami, którzy przyłączyły do swojego państwa ziemie Wołynia i Małopolski Wschodniej przed wojną należące do Polski. 3 marca 1950 roku wykryła go sowiecka obława i podczas walki z nią Szuchewycz zginął. Jego ciało zostało spalone, a prochy wyrzucone do rzeki Zbrucz. Niestety, w niepodległej Ukrainie, prezydent Wiktor Juszczenko nadał mu tytuł „Bohatera Ukrainy”, a szereg miast na Ukrainie nadało mu swoje honorowe obywatelstwo.

Drugim z dowódców UPA o którym chcę tutaj wspomnieć jest Marijan Łukaszewycz. Urodzony w Tarnopolu w 1920 roku. Według różnych wersji miał ukończyć szkołę przemysłową lub gimnazjum w tym mieście. W 1943 roku wstąpił jako ochotnik do 5 Galicyjskiego Pułku Ochotniczego SS- Galizisches SS Freiwilligen Regiment 5-Polizei. Była to jednostka złożona z ludzi szczególnie zwyrodniałych, przeznaczona do działań przeciw partyzanckich. Dowodził nią obersturmbanfuhrer Franz Lechthaler, liczyła 1400 ludzi.

Dokonała ona na Lubelszczyźnie licznych zbrodni, w których brał udział Łukaszewycz. Wiosną 1944 roku Łukaszewycz namówił dużą część swoich kolegów do dezercji i przeszedł z nimi do UPA. Na Lubelszczyźnie toczył liczne walki z oddziałami AK. Po jej opanowaniu latem 1944 roku przez oddziały Armii Czerwonej, przeszedł na tereny Chełmszczyzny i Podlasia. Na polecenie swoich zwierzchników z UPA toczył tam walkę z Polakami, gdyż ukraińscy nacjonaliści także Chełmszczyznę uważali za terytorium ukraińskie, które powinno należeć do niepodległej Ukrainy.

Łukaszewycz prowadził tę walkę także w 1945 roku, po zakończeniu II wojny światowej. Starał się przede wszystkim uniemożliwić powrót na nie ludności polskiej, która uciekła z nich w czasie wojny w obawie przed bojownikami UPA. Szczególnie mocno atakował posterunki Milicji Obywatelskiej. Jesienią 1945 roku zginął w walce z jednostkami Ludowego Wojska Polskiego we wsi Żniatyń w okolicach Hrubieszowa.

Przypadek Marijana Łukaszewycza i jego działalność na terenie Chełmszczyzny i Podlasia jasno dowodzi, że w czasie II wojny światowej nie istniały jakiekolwiek możliwości porozumienia między Polakami, a ukraińskimi nacjonalistami. Jak bowiem napisałem wcześniej, ukraińscy nacjonaliści uważali, że w skład przyszłego państwa ukraińskiego powinny wchodzić nie tylko te ziemie wschodnie, które po II wojnie światowej Polska utraciła na rzecz ZSRS, ale także tereny Chełmszczyzny z Chełmem i Przemyślem. Nie tylko wtedy, ale przecież także i dzisiaj tego typu ukraińskie roszczenia terytorialne są dla nas przecież nie do przyjęcia.

Lektura książki Marka Koprowskiego była dla mnie niezwykle przygnębiająca, ale jej nie żałuję. Uświadamia ona bowiem, że zbrodnie ukraińskich nacjonalistów na naszym narodzie, obejmowały nie tylko ziemię wołyńską, ale także tereny Małopolski Wschodniej, a nawet tereny Chełmszczyzny i Podlasia, które leżą w granicach dzisiejszego państwa polskiego.

Gorąco zachęcam do jej lektury!


Wydawnictwo Replika
Ocena recenzenta: 5/6
Konrad Ruzik


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Replika. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Czytaj również:

Comments are closed.