Daniel Komorowski, Saga o Ragnarze. Wybraniec Odyna
Czy świat wikingów może fascynować po oglądaniu serialu „Wikingowie” o Ragnarze Lothbrooku? Daniel Komorowski w książce Saga o Ragnarze. Wybraniec Odyna udowadnia, że tak. I to bardzo.
Książkę czyta się szybko. Mnie zajęło to jeden dzień. I za każdym razem, gdy musiałem odejść od lektury, czułem się nieswojo, jakbym coś tracił. Moja ciekawość była tak wielka, że zapomniałem przygotować obiad dla rodziny (a była moja kolej kucharzenia). A rzadko mi się zdarza o czymś zapomnieć.
Co w książce może się spodobać?
Po pierwsze – fabuła. Jeśli ktoś miał już do czynienia z serialem „Wikingowie” los Ragnara jest czymś co mocno wciąga. Co ciekawe – Autor nie trzyma się tego, co ukazano w ekranizacji. Nawet jego historyczny odpowiednik nie całkiem pasuje do sylwetki ukazanej w tej książce. Ale nie ma w tym nic złego. Pisarz nie zawsze musi trzymać się historii, aby stworzyć coś zajmującego.
Przyznam, że początkowo byłem nieco zaskoczony, bo jakoś podskórnie zakładałem, że mimo wszystko, Autor będzie trzymał się utrwalonej już „tradycji”. Ale im bardziej zagłębiałem się w fabułę, tym bardziej napięcie tętniło pod skórą. Bo z jednej strony zastanawiałem się jak Autor poprowadzi przygody tego bohatera, a z drugiej – co będzie nawiązywało do serialu. Można nawet powiedzieć, że przeżywałem tę przygodę dwutorowo – zawsze jednak z nieustępującą ekscytacją.
Po drugie – książkowy Ragnar jest równie uparty, nieprzejednany, co postać grana przez Trevisa Femmela. Jednak postać wykreowana przez Komorowskiego pełna jest nie tyle boskiego natchnienia, co czysto ludzkich namiętności. I nie chodzi tutaj tylko o jego ogromne pożądanie kobiet czy sławy. Ten Ragnar nienawidzi, jest zazdrosny o cudzą chwałę i osiągnięcia. Choć z pewnością jest człowiekiem inteligentnym, to jednak nie potrafi powściągnąć swej „młodzieńczej” buty, pasji, przez co popada w różne tarapaty. Lub sprowadza je na innych.
Po trzecie – bardzo spodobał mi się nieco zarchaizowany język narracji. Autor trzyma poziom przez całą powieść, (a nie każdemu pisarzowi to się udaje), więc odnosi się wrażenie, jakby czytało się jakiś dawny tekst, może nie epos, ale coś starego.
Po czwarte – fabuła. Ta książka jest taką „Grą o tron” ale przeniesioną w wikińskie realia. Jest więc i krew, mnóstwo krwi. Są wojny, bratobójcze walki, żądza władzy. Morderstwa, spiski, intrygi, seks, przemoc i brutalność do granic wytrzymałości. Ale są też i braterstwo, przyjaźń, pasja odkrywania nowych światów, oddanie, troska. Czyli wszystko to, co czyni powieść czymś niezwykłym.
Czytając tę powieść bawiłem się przednio. Ani na krok nie dało się czymś znudzić. Zarówno momenty opisów walk, jak i rozmów pomiędzy bohaterami, dosłownie wrzynają się w umysł. Zwłaszcza te, które są prześmiewcze i pisane „językiem” poetyckim. I jeszcze ta piosenka wikińskich żeglarzy – dosłownie powala.
Ale o czym jest Saga o Ragnarze. Wybraniec Odyna?
Ale o czym jest książka? – spytacie. Najprościej rzecz ujmując – o życiu, ale w nordyckim wydaniu. Król duński, Hring, posiada czterech dorosłych synów, którzy pretendują do przejęcia władzy. I choć z góry określono, że królewski stolec obejmie najstarszy z nich, to dwaj młodsi nie potrafią się z tym pogodzić. Zwłaszcza najmłodszy – dobrze nam znany Ragnar. Czwarty o to nie dba – gdyż żyje w swoim świecie. Jednak wkrótce okazuje się, że staremu władcy rodzi się kolejny męski potomek, a jego matka zaczyna snuć nić, na której końcu znaleźć ma się miejsce dla jej synka… nawet po trupach braci.
Ponadto na duńskim dworze w Hedeby zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Ktoś próbuje zamordować królewskich synów. Wkrótce ginie pierwsza żona władcy, a ten pogrąża się w rozpaczy i odmętach nienawiści do mordercy. Przez to wszystko, puszcza wszystkie nici, które zapewniały mu władzę w państwie.
W międzyczasie, tuż pod jego bokiem, zaczynają kształtować się nowe układy polityczne. Bo ambitni synowie nie czują się związani jakąkolwiek przysięgą, czy lojalnością wobec rodziny. Liczy się przecież tylko władza. A może jednak nie tylko?
Dwaj młodsi synowie ruszają na wyprawę łupieżczą, gdzieś na ziemie polskie. Pomiędzy braćmi pojawia się cień nieufności, a nawet nienawiści. Ragnar nie potrafi przyznać się do błędów, i ma za złe, że starszy brat wcina mu się w dowodzenie ekspedycją. Zresztą ta, nie idzie po myśli duńskiego królewicza, bowiem Słowianie – okazują się być dzielnymi wojownikami.
Co gorsza, gdy królestwo zaczyna chwiać się w posadach, następuje kolejna katastrofa – najazd zaprzysiężonych wrogów z Norwegii. A przecież część armii Duńczyków znajduje się poza krajem. Król nie jest w stanie skutecznie rządzić – doznana strata bardzo go osłabiła, postarzała. Aż prosi się, aby przytoczyć jeden fragment tekstu: „Kobieta u boku mężczyzny to żaden dodatek. To druga polowa, która jeśli dobrze pasuje, to nie da się jej zastąpić. Połowa, bez której druga część kruszy się i niszczeje, a zrozumie to tylko ten, kto kochał prawdziwie i swą połowę stracił„ (s. 178). Jarlowie zaczynają spiskować i się burzyć, a na horyzoncie rysuje się krwawa wojna. Co z tego wyniknie? Z chęcią bym wam opowiedział, ale nie będę was pozbawiał wspaniałej przygody.
W książce znalazłem kilka literówek, na szczęście jest ich mało, więc da się o nich zapomnieć.
Czy polecam? Tak, tak, tak. To książka pełna pasji, pisana ze swadą, ale i znajomością tematyki. Bohaterowie są pełnokrwiści – czasem wkurzają, czasem jest nam ich żal. Tak czy siak – nie da się nad nimi przejść z obojętnością.
Wydawnictwo Replika
Ocena recenzenta: 6/6
Ryszard Hałas
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Replika. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.