Rosja. Od rozpadu do faszystowskiej dyktatury. Scenariusze przyszłości 2026–2036

Rosja. Od rozpadu do faszystowskiej dyktatury |Recenzja

Marcin Łuniewski, Rosja. Od rozpadu do faszystowskiej dyktatury. Scenariusze przyszłości 2026–2036

Książka Marcina Łuniewskiego Rosja. Od rozpadu do faszystowskiej dyktatury. Scenariusze przyszłości 2026–2036 to przykład analizy, która nie ucieka w frazesy o „rosyjskiej duszy” i nie buduje tanich pocieszanek o nieuchronnym rozpadzie Federacji. Autor bierze Rosję taką, jaka jest: zdemoralizowaną przez dekady komunizmu, wypłukaną moralnie przez ćwierćwiecze putinizmu i dodatkowo rozbitą przez wojnę w Ukrainie.

To państwo, które udaje imperium, choć wewnętrznie rozpada się na kawałki szybciej, niż jest w stanie tuszować to propagandą. Łuniewski stawia tezę, że Rosja – w swoim obecnym kształcie społecznym, politycznym i ekonomicznym – nie zniknie, nie wyparuje i nie przejdzie magicznej przemiany. Raczej pogłębi trendy, które już w niej rządzą: militaryzację, przemoc, represyjność i faszyzujący styl władzy.

Od rosyjskiej prowincji po kremlowskie gabinety

Najmocniejsza część książki to ta, w której autor pokazuje Rosję od dołu: biedę maskowaną kreatywną statystyką, rosnące spożycie alkoholu, załamaną służbę zdrowia, dramatyczny odpływ specjalistów i codzienną przemoc, w którą wielu Rosjan wpada tak samo łatwo, jak w spirale zadłużeń. To nie są abstrakcje z raportów.

To historie ludzi takich jak Jekaterina Babajewa, przeciętna mieszkanka głubinki, której życie jest pokazową ilustracją tego, jak system łamie zwykłych ludzi – najpierw ekonomicznie, potem psychicznie, a ostatecznie dosłownie, w postaci brutalnych wyroków i pokazowych spraw o „terroryzm”.

Ta część książki uświadamia, że problemem Rosji nie jest tylko Kreml, ale przede wszystkim społeczeństwo, które przez lata było ćwiczone w bierności, strachu i relatywizowaniu wszystkiego – od krzywdy po przemoc.

Wielki rosyjski mur i paranoja imperium

Drugi duży blok to opis ideologii – tej realnej, nie telewizyjnej. Łuniewski świetnie pokazuje, jak nacjonalizm, mesjanizm, rasizm, antyzachodnia paranoja i nostalgia za imperium zrosły się w Rosji w mur mentalny, który oddziela ją od reszty świata.

Tu nie chodzi o to, że Rosjanie są „tacy z natury”, tylko o dekady hodowania przekonania, że wszyscy chcą ich skrzywdzić. Z tej logiki wynika obsesja Ukrainy jako „terytorium, które musi być nasze”, oraz przekonanie, że każdy przejaw niezależności sąsiadów to wymierzony w Rosję zamach na jej byt. To nie jest margines. To jest fundament, który napędza politykę zagraniczną i wewnętrzną.

Gospodarka, która kręci się, bo musi

Trzecia warstwa to gospodarka i demografia – oba elementy równie ponure. Rosja trzyma się na powierzchni dzięki gospodarce wojennej, importowi równoległemu i kreatywnym zabiegom Banku Centralnego. Sankcje ją duszą, ale nie zabijają, bo prywatny biznes robi wszystko, żeby przetrwać, a elity robią wszystko, żeby zarobić.

Jednocześnie kraj wyludnia się, starzeje, traci lekarzy, specjalistów, informatyków, inżynierów. Od lat nie ma kim zapełnić szpitali, szkół i laboratoriów, a wojna ten proces jedynie przyspieszyła.

Od faszystowskiej twardzieli po chaotyczne rozszczelnienie

Czwarte i piąte ogniwo to scenariusze przyszłości. Łuniewski nie udaje proroka, ale rysuje realistyczne możliwości. Najbardziej prawdopodobny jest scenariusz pogłębiającej się militaryzacji i faszyzującej dyktatury, która stanie się jeszcze brutalniejsza, jeszcze bardziej represyjna i jeszcze bardziej odklejona od jakichkolwiek zasad.

Scenariusz liberalizacyjny – nowa głasnost, wariant hiszpański – wymagałby zbiegu trudnych do wyobrażenia okoliczności, przede wszystkim konfliktu wśród elit i realnej presji międzynarodowej.
Regionalizacja, czyli potencjalny rozpad Federacji, wcale nie wygląda tu jak obiecujący projekt nowych demokratycznych państw. Autor pokazuje raczej wizję chaosu, w którym lokalne władze przejmują kontrolę nad zasobami, tworzą własne milicje i grają o wpływy z sąsiadami.

Styl, który nie udaje akademickiej neutralności

Łuniewski pisze jak ktoś, kto zna zarówno literaturę przedmiotu, jak i rosyjską rzeczywistość. Narracja jest reporterska, konkretna, ironiczna, bez akademickiej mgły. Autor nie boi się ostrych stwierdzeń, ale zawsze podkłada pod nie dane, raporty, przykłady i cytaty.

To książka, którą czyta się płynnie – nawet jeśli jej treść jest ciężka. Jest logiczna, dobrze skomponowana i ma wyrazistą tezę: Rosja nie zmierza do reform. Rosja zmierza w stronę brutalnej stabilizacji lub destabilizującego chaosu – i obie drogi będą miały konsekwencje dla całej Europy.


Wydawnictwo Prześwity
Ocena recenzenta: 5,5/6
Marcin Cybulski


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Prześwity. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.