Relacje polsko-niemieckie Daviesa

Relacje polsko-niemieckie. Historia sąsiadów, którzy nigdy nie przestali na siebie wpływać

Od wieków żyjemy drzwi w drzwi, choć czasem bardziej przypominało to mieszkanie w kamienicy po remoncie bez zgody lokatorów niż spokojne sąsiedztwo. Między handlem, małżeństwami, kulturą i politycznymi fochami narastała gęsta sieć powiązań, w której relacje polsko-niemieckie były czymś więcej niż podręcznikową sinusoidą wzlotów i katastrof. To opowieść o ludziach, którzy tworzyli mosty szybciej, niż politycy zdążali je palić. I o tym, jak bardzo ta historia – pełna mieszanych języków, wspólnych smaków i zapożyczonych idei – wciąż kształtuje to, kim jesteśmy dziś.

W Igrzyskach dziejów Davies robi coś, czego współczesna humanistyka często boi się jak ognia: bierze historię za frak i pyta, czy aby na pewno rozumiemy, co właściwie pamiętamy. To książka, która nie próbuje zrzucić na czytelnika stosu dat, lecz wpuszcza go za kulisy – tam, gdzie badacz zmaga się z chaosem źródeł, półprawdami, błędami, własnymi przekonaniami i wszystkimi tymi irytującymi „białymi plamami”, z których historia składa się w większym stopniu, niż nam się wydaje.

Davies pokazuje, że przeszłość to nie linearny marsz faktów, lecz arena, na której ścierają się interpretacje, narracje, mody, polityka, pamięć i emocje. A każdy temat – od muzeów, przez patriotyzm, po relacje polsko-niemieckie – staje się pretekstem do sprawdzenia, jak bardzo nasze wyobrażenia zależą od perspektywy, języka i epoki. Autor potrafi w jednej chwili zejść na poziom detalu (ruch drogowy w Galicji!), by za moment odsunąć kamerę i opisywać dynamikę całych cywilizacji.

Książka czeka na Ciebie tutaj:

Igrzyska dziejów. Zapasy historyka z historią

To książka o pracy historyka, który uparcie wierzy, że ciekawość jest ważniejsza niż ideologia, a stawianie trudnych pytań – bardziej konieczne niż wygładzanie narracji. Davies pisze z ironią, błyskiem i swobodą kogoś, kto widział wszystkie możliwe pułapki opowiadania o przeszłości i żadnej się już nie boi. Dzięki temu jego tekst jest żywy, pełen energii i nieustannie zmusza do myślenia – o tym, jak patrzymy na historię i dlaczego wciąż tak bardzo jej potrzebujemy.

Relacje polsko-niemieckie, niemiecko-polskie

Niemcy i Polacy, tak jak ich przodkowie – plemiona germańskie i ludy słowiańskie – są i byli sąsiadami od czasów prahistorycznych, kiedy koncepcje ani państwa terytorialnego, ani jednolitego narodu jeszcze nie powstały. Przez te wieki ewoluowały również i ich myślenie o sobie i ich postawy względem siebie nawzajem – czasem owocne, czasem mniej.

Wszystkie narody sąsiednie – Francuzi i Anglicy, Turkowie i Arabowie, Chińczycy i Japończycy – mają podobne historie mieszanych uczuć, w których wzajemne korzyści i ból istnieją ra em. Tu, w tym krótkim szkicu o relacjach polsko-niemieckich i niemiecko-polskich, będę mówił raczej o pozytywach niż o dobrze znanej żółci. Każda strona, niestety, ma swoich demagogów, którzy wolą mówić o wrogości i nienawiści.

Terytorium Polski i terytorium Niemiec ciągle się zmieniało. Centra obu państwowości oddzielała zawsze szeroka strefa po graniczna, gdzie mieszkańcy utrzymali bliskie stosunki z jedną i z drugą stroną. Synem takiej strefy pogranicznej był Mikołaj Kopernik, który urodził się w Toruniu jako poddany króla polskiego zaledwie siedem lat po włączeniu miasta na skutek pokoju toruńskiego w granice państwa Jagiellonów.

Żył on w czasie, kiedy świadomość narodowa była bardzo słaba, i prawdopodobnie nie zrozumiałby pytania: „Czy jesteś Polakiem, czy Niemcem?”. Mówił płynnie po polsku i po niemiecku, był wiernym poddanym króla, patriotą Prus Królewskich, które miały swoistą wspaniałą kulturę, i stworzył swoje wiekopomne dzieła w języku łacińskim. Nacjonaliści z epok późniejszych wymyślili dla niego inny wizerunek.

Migracje, nazwiska, losy. Relacje polsko-niemieckie zapisane w ludziach

Ojciec Kopernika był handlarzem miedzi. Urodził się w in nym sektorze strefy pogranicznej. Pochodził z księstwa nyskiego (Fürstentum Neisse) leżącego na Śląsku. Obszar ten znajdował się wówczas pod panowaniem dynastii luksemburskiej władającej Czechami. Handel od zawsze był ważnym elementem stosunków międzynarodowych i międzypaństwowych.

„Handel”, à propos, jest słowem niemieckim. W erze Koperników granica zachodnia Polski (czyli, uogólniając, granica polsko-czesko-niemiecka) była znacznie spokojniejsza od granicy wschodniej, a co za tym idzie – wymiana handlowa mogła odbywać się w sposób wolny od wojennej pożogi.

Drugim ważnym elementem trwającym stulecia był nieustanny ruch ludzi od jednego kraju do drugiego. W średniowieczu z zachodu na wschód płynęła fala osadników niemieckich, która do historii przeszła pod nazwą kolonizacji na prawie niemieckim. W XVIII wieku cesarzowa Maria Teresa przesłała tysiące kolonistów niemieckich do Galicji.

Ale ruch ten nie był jedno stronny. Julian Klaczko (1825–1906) nazwał to parcie Niemców na wschód mianem der Drangnach Osten w reakcji na negatywne względem kwestii polskiej postanowienia parlamentu frankfurckiego. W różnych epokach Polacy ruszali na Zachód w swoistym der Drang nach Westen. Zaczynając od sezonowych saksów, Polacy masowo szukali pracy w fabrykach i kopalniach niemieckich. Obecnie za zachodnią granicą mieszkają dwa miliony Polaków.

Skutkiem każdej fali emigracyjnej są małżeństwa mieszane. Młodzi polscy czy niemieccy migranci – przede wszystkim ci wy znający katolicyzm – nie napotykali większych barier uniemożliwiających sformalizowanie ich związków. Dzieci urodzone w ta kich rodzinach naturalnie się germanizowały lub polonizowały, nierzadko zapominając o swoim pochodzeniu.

Tym samym w społeczności niemieckiej znajdziemy wiele nazwisk polskich i vice versa. Filozof Friedrich Nietzsche otwarcie wypowiadał się, że ma polskie korzenie (choć badania prowadzone nad drzewem genealogicznym filozofa tego nie potwierdziły), czym wyrażał swój negatywny stosunek względem niemieckiej kultury, którą uważał za „zgniłą”. Ojcem polskiego poety i patrioty Wincentego Pola był Franciszek Ksawery Pohl – Niemiec urodzony na War mii. Ożenił się on z Eleonorą pochodzącą z francuskiej spolonizowanej rodziny Longchamps de Bérier.

Po przeniesieniu się do Galicji i otrzymaniu pracy w austriackiej administracji oraz na daniu szlachectwa Franciszek Ksawery zmienił nazwisko na Poll von Pollenburg. Z kolei dziadek ze strony ojca niemieckiej kanclerz Angeli Merkel, Ludwik Marian Kaźmierczak (1896–1959), pochodził z Poznania i podczas I wojny światowej walczył na froncie zachodnim.

W nieznanych okolicznościach trafił do armii generała Józefa Hallera, z którą wrócił do odrodzonej Polski, a następnie wyjechał do Berlina, gdzie zmienił nazwisko na Kasner. Horst (1926–2011) – jego syn, a ojciec Angeli Merkel – był pas torem kościoła luterańskiego i ożenił się z Herlind Jentzsch (1928–2019), pochodzącą z Gdańska nauczycielką łaciny i języka angielskiego. Takie przykłady można by wymieniać bez końca.

Języki, idee, brzmienia. Relacje polsko-niemieckie ponad granicami

Obraz ten skomplikowała duża imigracja Żydów z Rzeszy na ziemie polskie, szczególnie w okresie, gdy w Królestwie Polskim, a następnie w Rzeczypospolitej Obojga Narodów innowiercy mogli cieszyć się tolerancją religijną, co było ewenementem na europejską skalę. Żydzi Polscy rozmawiali między sobą w jidysz, posługiwali się dialektami niemczyzny średniowiecznej i w okresie rozbiorów otrzymywali od administracji austriackiej oraz pruskiej nazwiska niemieckie, jak choćby Silberstein czy Goldwasser.

Przez stulecia nie asymilowali się, zachowując odrębność prawną i kulturową. W ostatnich dekadach XIX wieku, kiedy lansowano w Galicji szkolnictwo powszechne w języku polskim, coraz częściej wchodzili w mieszane polsko-żydowskie związki małżeńskie i się polonizowali. Nie zawsze mówiono o tym otwarcie, bo i Kościół katolicki, i rabinat żydowski potępiali asymilację.

Warto zauważyć, że przeszło trzy tysiące polskich słów ma etymologię niemiecką. Niektóre bardzo stare – dach, szturm, smak, burmistrz. Inne bardziej nowoczesne – dotyczące prawa czy technologii. W języku niemieckim też są słowa o polskiej etymologii. Zdarza się, że zapożyczone słowa często zmienią znaczenia: Po polsku „pułk” oznacza termin wojskowy, po niemiecku der Pulk to „tłum”, „motłoch”.

Idee, nawet ideologie, idą w ślad za handlem i podążają za ludźmi szukającymi nowych ojczyzn. Marksizm jest filozofią niemiecką (leninizm – ideologią rosyjską). Idee wolności z Polski trafiły do Niemiec po XIX-wiecznych powstaniach. Ruch Solidarności miał zaś ogromny wpływ na rozwój wypadków za granicą.

Muzyka i sztuka krążą po świecie ponad barierami językowy mi. Kompozytorzy z Niemiec i Austrii – Bach, Beethoven, Mozart, Strauss – cieszyli się wielką sławą na ziemiach polskich. W przeciwnym kierunku oddziaływała natomiast muzyka Chopina.

Technologia również nie zna granic geograficznych. Ta wywodząca się z Niemiec sięgnęła zenitu w czasach, kiedy Cesarstwo Niemieckie było światowym mocarstwem. Dzisiaj niemieckie pro dukty wciąż pozostają synonimem wysokiej jakości – w przeciwieństwie do przedmiotów pochodzących z Dalekiego Wschodu, które zalewają europejski rynek w niewyobrażalnych ilościach. Vorsprung durch Technik.

Cień i światło

Stosunki polsko-niemieckie zdołały przezwyciężyć fatalny okres, który trwał około stu pięćdziesięciu lat – od szczytu pruskiego militaryzmu do upadku Trzeciej Rzeszy w 1945 roku. Można pa trzeć na ten czas jako na aberrację względem bardziej normalne go etapu, liczącego dla odmiany ponad siedemset lat.

Komuniści w Polsce starali się pogłębić strach wobec Niemców i Niemiec, podsycali nienawiść wobec niemieckiej kultury i podejrzliwość względem polityki zachodniego sąsiada. Niestety, ze smutkiem trzeba powiedzieć, że dzisiaj niektórzy politycy w Polsce nadal wchodzą w te same buty. Dlatego tym bardziej należy docenić gest polskich biskupów, którzy w środku zimnej wojny i z wielką odwagą rozpoczęli długi proces pojednania.

Zwrot: „Udzielamy wybaczenia i prosimy o nie”, który znalazł się w treści wystosowanego w 1965 roku Orędzia biskupów polskich do ich niemieckich braci w Chrystusowym urzędzie pasterskim, przeszedł do historii w nieco zmienionej formie, jako „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. I nie sposób ukryć, że w istocie oddaje on chrześcijańską postawę w świecie często niemoralnym, materialnym, nieludzkim.

Radio Gdańsk,
16 października 2024 roku


Tekst jest fragmentem książki Normana Daviesa, Igrzyska dziejów. Zapasy historyka z historią, i powstał we współpracy reklamowej z Wydawnictwem Znak Horyzont. Opracowanie, wstęp i śródtytuły: Agnieszka Cybulska.

Fot. Łęknica – fragment granicy wzdłuż rzeki Nysy Łużyckiej


Comments are closed.