Kto tu rządzi Demokracja od podwórka

Kto tu rządzi? Demokracja od podwórka |Recenzja

Grażyna Bąkiewicz, Kto tu rządzi? Demokracja od podwórka

Demokracja nie zaczyna się w parlamencie, tylko pod trzepakiem. Kto tu rządzi? Demokracja od podwórka rozkłada władzę na czynniki pierwsze, korzystając z najbardziej swojskiej scenografii: paczki dzieci, która postanawia urządzić własne państwo. W komiksowej, lekkiej formie dostajesz historię o tym, jak codzienne spory stają się próbą sił między zasadami, odpowiedzialnością i ego. Prosto, celnie i z konsekwencjami większymi, niż sugeruje beztroski tytuł.

Kto tu rządzi? Demokracja od podwórka to książka, która przenosi polityczne mechanizmy w najbardziej zwyczajny, bliski świat – podwórko, szkolne relacje, drobne konflikty. Grażyna Bąkiewicz prowadzi historię tak, by każdy młody czytelnik mógł wejść w nią bez dystansu: to opowieść o dzieciach, które wchodzą w rolę twórców własnego „państwa” i szybko odkrywają, że władza, prawo i reguły gry działają nawet wtedy, gdy nie mają nic wspólnego z dorosłością.

Pojawia się konstytucja, odbywają się wybory, funkcjonuje trójpodział władzy, a całość rusza do przodu jak testowy model demokratycznego systemu. Początkowo wszystko układa się zaskakująco sprawnie, ale równie szybko wychodzi na jaw, że nawet najlepiej zaprojektowane zasady nie uchronią przed konfliktem, manipulacją czy wykluczaniem. W momencie, gdy jeden z bohaterów przejmuje nieproporcjonalnie dużą kontrolę, ta dziecięca republika przechodzi w fazę dyktatury –  i to w sposób, który aż za dobrze przypomina znane z życia schematy.

Styl Bąkiewicz pozostaje lekki i dialogowy, oparty na prostym rytmie scen i żywych rozmowach bohaterów. Komiksowe elementy wizualne są częścią narracji: rozładowują powagę tematu, ale nie odbierają mu znaczenia. Całość pracuje jak opowieść, która ma wciągać, a jednocześnie tłumaczyć — bez szkolnej nachalności i bez podawania teorii w sztywnej formie. Zrozumiałość komunikatów i wyważone poczucie humoru to mocna strona tej narracji. Z drugiej strony uproszczenia są chwilami szerokie, bo realne systemy polityczne bywają bardziej skomplikowane niż podwórkowa mikroskala. Nie odbiera to jednak sensu książce – docelowy odbiorca i konwencja wymagają takiego skrótu perspektyw.

W warstwie ideowej książka podaje kilka twardych tez: demokracja jest procesem, który dzieje się wokół nas, nawet jeśli nikt tego tak nie nazywa; władza wymaga równowagi i kontroli; wspólnota działa dobrze tylko wtedy, gdy każdy respektuje zasady; dyktatura może narodzić się w miejscach zupełnie niekojarzonych z wielką polityką.

Te wnioski mieszczą się w aktualnych trendach edukacji obywatelskiej, które stawiają na doświadczenie i ćwiczenie mechanizmów „na żywo”. Współczesne badania o uczeniu demokracji wskazują, że dzieci najlepiej rozumieją abstrakcyjne pojęcia właśnie wtedy, gdy są osadzone w konkretnych sytuacjach społecznych – i tu ten warunek jest spełniony w stu procentach. Równoległa oś historyczna, przedstawiona w formie komiksowej „Historii demokracji”, spina całość w czytelny sposób i pozwala młodemu odbiorcy zrozumieć, że współczesne pojęcia nie wzięły się znikąd.

Najmocniejszy element książki to obraz erozji zasad, widoczny już w bardzo wczesnej fazie „rządzenia podwórkiem”. Mechanizmy, które pojawiają się w tej fikcyjnej wspólnocie – marginalizowanie części grupy, wykorzystywanie przewagi, nadużycia, nieprzejrzyste decyzje – są trafnym odbiciem procesów opisywanych we współczesnych analizach dotyczących kryzysu demokracji i łatwości, z jaką przekształca się ona w autorytarny model. Siła książki polega właśnie na tym, że nie stara się przedstawiać demokracji jako bajkowego systemu, w którym „wszyscy chcą dobrze”, tylko pokazuje tarcia, napięcia i realne ryzyka.

Zalety są bardzo wyraźne: przejrzystość języka, naturalność narracji, dobrze przemyślane przykłady, humor, który nie infantylizuje tematu, oraz wizualna warstwa, która ułatwia przyswajanie treści. Minusy wynikają głównie z konieczności upraszczania zjawisk politycznych — dla starszego czytelnika niektóre mechanizmy będą zbyt wygładzone, ale w ramach książki edukacyjnej kierowanej do młodszej grupy odbiorców to naturalny kompromis.

Ostatecznie Kto tu rządzi? to solidna, sensowna pozycja, która jednocześnie bawi i uczy, nie uciekając od trudnych fragmentów i nie udając, że demokracja to gra pozbawiona konsekwencji.


Wydawnictwo Literatura
Ocena recenzenta: 6/6
Agnieszka Cybulska


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Literatura. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.