Chirurg na wojnie

Chirurg na wojnie |Recenzja

Hans Killian, Chirurg na wojnie. Zapiski z piekła frontu wschodniego

Intrygująca, momentami wstrząsająca, niekiedy także pełna refleksji i zadumy nad ludzkim losem – tak najkrócej opisałbym lekturę „Chirurga na wojnie”.

Żeby nie być gołosłownym, poniżej przytoczę fragment rozterek autora:

Dlaczego – pytam sam siebie z goryczą – gruchocze się wszystkie zdrowe kończyny i roby młodych ludzi kalekami? (…) Po co to wszystko? Po co? – pytam się bez ustanku – czy takie tragedie przyniosą rozwiązanie sporu ideologicznego albo trudnej sytuacji jakiegokolwiek narodu? Na pewno nie.

Autor

Autor był lekarzem, dokładnie profesorem medycyny, chirurgiem. Współcześnie nazywany jest „nestorem niemieckiej anestezjologii”. Ponieważ nie jest to biografia, nie chciałbym wdawać się w niepotrzebne szczegóły, ale zainteresowanych gorąco zachęcam do choćby pobieżnego poszukania informacji na temat autora. Rzucają ciekawe światło na jego wspomnienia.

Oryginał wydano w 1964 roku pod tytułem: Im Schatten der Siege: Chirurg am Ilmensee 1941–1942 – 1943. Na polskim rynku wydawniczym książka ukazała się po raz pierwszy w 2003 roku pod tytułem Wojna i medycyna, również w przekładzie autorstw Władysława Jeżewskiego.

Zawartość i wydanie

Książka to opublikowany przekład wspomnień niemieckiego lekarza, który służył na froncie wschodnim w charakterze chirurga-konsultanta. To dość specyficzna funkcja. Jego zadaniem było doradzanie chirurgom w szczególnych przypadkach, ustalanie standardów leczenia, względnie szkolenie lekarzy frontowych i nadzorowanie pracy szpitali wojskowych. W pewnym sensie pełnił funkcję inspektora – nieco kwestię upraszczając.

Całość podzielona jest na dziesiątki wpisów. Trudno bowiem mówić o rozdziałach w sytuacji, kiedy daty są rzadkością. W większości przypadków są to dwu i więcej stronicowe opisy wydarzeń z danego dnia lub dni. Nie jest to z pewnością dziennik w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. Trudno też mówić tu o kronikarskiej precyzji, choć mnogością anegdot i ciekawymi relacjami autor bez trudu zdobywa uwagę czytelnika.

W książce znajdziemy ilustracje. Ich opisy oraz źródła umieszczono na samym końcu publikacji. Tekstu nie opatrzono aparatem krytycznym.

Wspomnienia Hansa Killiana ukazały się nakładem wydawnictwa Znak Horyzont, w twardej oprawie. Książka jest wydana bardzo ładnie. Prosty projekt okładki, w tym przypadku znakomicie koresponduje z jej treścią.

Publikacja dostępna jest także w formie e-booka.

Ocena

Wspomnienia to dość specyficzny rodzaj publikacji i ciekawy na swój sposób. I tu chciałbym wrócić do wątku, który poruszyłem wcześniej. Książka jest naprawdę bardzo ciekawa. Autor w bardzo plastyczny ale i konkretny sposób przelał swoje myśli na papier. Ale brakuje mi tu przysłowiowej „kropki nad i”.

Po lekturze rozumiem dlaczego zrezygnowano z tradycyjnego spisu treści. Jednak naprawdę bardzo wiele by książka zyskała gdyby zamieścić w niej skromny życiorys autora – zawierający chociaż kilka podstawowych faktów wykraczających poza to, co sam o sobie napisał. Moim skromnym zdaniem choćby pobieżna lektura informacji o autorze pokazuje tę samą narrację pod innym, zdecydowanie bardziej ciekawym kątem.

Książkę zdecydowanie polecam miłośnikom historii walk na froncie wschodnim II wojny światowej. Szczególnie zaś tym, którzy bardziej cenią sobie informacje o realnych problemach z jakimi mierzyli się żołnierze (niezależnie za jaką sprawę walczyli), niż te dotyczące chorągiewek przesuwanych na sztabowej mapie.


Wydawnictwo Znak Horyzont
Ocena recenzenta: 5/6
Maciej Kościuszko


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Znak Horyzont. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.