Tego dnia 1651 roku został wbity na pal Aleksander Kostka-Napierski
Aleksander Kostka-Napierski przybył w okolicach kwietnia do Nowego Targu i posługując się sfałszowanymi listami rozpoczął werbunek do wojska, które miało rozprawić się z Kozakami. Jednakże, był to początek przygotowań do wzniecenia buntu na Podhalu.
W połowie czerwca 1651 roku Aleksander Kostka-Napierski na czele oddziałów chłopskich zajął zamek w Czorsztynie. Rozpoczął umacnianie zamku oraz wystosował odezwę do okolicznych chłopów aby koncentrowali się pod zamkiem. Jego apel jednak spotkał się z mizernym odzewem. Pod jego rozkazy przybyła tylko grupa Łętowskiego.
Kim był Aleksander Kostka-Napierski? Obejrzyj:
Sytuacja buntowników była trudna, co prawda odparli oni atak z 18 czerwca dragonów starosty dobrzyńskiego, jednak nie mogli oprzeć się oddziałom biskupa krakowskiego w sile 1000 ludzi i 6 dział.
24 czerwca zamek został zdobyty, a Napierski zostały wydany za cenę wolności swoich kompanów.
Został przewieziony do Krakowa i po torturach skazany na śmierć, przez nabicie żywcem na pal.
Nie wiadomo, w wyniku jakich pobudek Aleksander Kostka-Napierski zdecydował się do takich czynów. Niektórzy przypisują w tym udział Chmielnickiego lub Jerzego Rakoczego.
Podczas procesu twierdził, iż jest biologicznym synem Władysława IV.
W 1912 roku Jan Kasprowicz napisał poemat dramatyczny, Bunt Napierskiego. Poniżej fragment z aktu pierwszego.
Izba w domu Łętowskiego.
Zwykłe urządzenie izb góralskich: ściany z heblowanych belek; naokoło ścian półki ozdobne w stylu zakopiańskim, na nich misy, talerze itd. Pod półkami na belkach dzbanki, roztruchany, pomiędzy tymi niektóre bardzo kosztowne, pochodzące widocznie z wypraw zbójnickich, prócz tego obrazy świętych, oraz przedstawiające sceny z życia legendowego Janosika. Na jednej ze ścian bogaty pas bacowski, noże zbójnickie, ciupagi, kilka strzelb etc. — W środku świetlicy duży stół, stołki, w kątach skrzynie.
HANUSIA, dziewiętnastoletnia piękna dziewczyna, siedzi przy stole i szyje. Podnosząc głowę ku matce:
Ze dwa miesiące, jak się żegnał ze mną,
mówił, że wróci z Miśkiem i Gajdosiem
i z naszym Wojtkiem, z Hornym i z Jarząbkiem
jeszcze nim śnieżek na reglach stopnieje.
Białe-ć są jeszcze granie i upłazy,
ale ze smreczyn płachta już opadła,
zielony meszek widać już na grapie,
a jego niema. Boję się w swej duszy…
Może go skuli, może jest w ciemnicy.
Na zdjęciu rycina z XVI wieku oraz fragment plakatu filmu z 1956 roku.
Miałem okazję zwiedzać zamek w Czorsztynie. Cały bunt jest tam dobrze opisany.