Tajemniczy pan Nakamoto. Kim jest genialny twórca kryptowaluty

Tajemniczy pan Nakamoto. Kim jest genialny twórca kryptowaluty? |Recenzja

Benjamin Wallace, Tajemniczy pan Nakamoto. Kim jest genialny twórca kryptowaluty?

Nie od dziś wiadomo, że ludzie poszukują nowych dróg do lepszego świata. Zazwyczaj różnie z tym bywa, o czym przekonacie się, sięgając po książkę o tajemniczym panu Nakamoto, który stał się twórcą wirtualnej waluty – bitcoina – która w coraz większym stopniu zyskuje wpływ na obraz międzynarodowych stosunków gospodarczo-finansowych. Benjamin Wallace w swej książce-reportażu śledzi nie tylko losy samej kryptowaluty, ale i stara się wyśledzić kim jest jej twórca. A może twórcy? O co chodzi? Sprawdźcie sami.

Czym są kryptowaluty?

Najprościej rzecz ujmując, to cyfrowe aktywa (nośniki wartości czy pieniędzy), emitowane poza kontrolą banków centralnych. Ich wartość określa sam rynek i jego użytkownicy. Jedną z najstarszych i najszerzej rozpowszechnianych kryptowalut jest bitcoin. Przyznam, że nie do końca zrozumiałem na czym polega ten mechanizm, dlatego będę posiłkował się fragmentami publikacji.

„Bitcoin, jako waluta oparta na zerach i jedynkach, istniejąca w chmurze i zarządzana przez rozproszonych, zwykłych użytkowników, był niepodatny na manipulacje ze strony władz centralnych. W odróżnieniu od sztabek złota bitcoina nie można było zająć. Inaczej niż konto bankowe nie można go było zamrozić. Zachcianka banku centralnego nie groziła jego dewaluacją jak w przypadku walut krajowych, a żaden dyktator nie był w stanie objąć go kontrolą kapitału. W odróżnieniu od kart kredytowych i przelewów bankowych jego transfer nie pociągał za sobą wygórowanych opłat” (s. 24).

Benjamin Wallace w czasie swych poszukiwań opowiada, choć nie, raczej tłumaczy nam, czym są kryptowaluty, w jakim celu je stworzono, jak wygląda ich ewolucja, i droga ku światowemu znaczeniu. Moim zdaniem nie zawsze wszystko się broni, ale być może dlatego, że nie do końca ufam temu, czego nie mogę zobaczyć, dotknąć, zrozumieć. W każdym razie Autor podsumowuje:

„Bitcoin wykonał swoje zadanie. Był niezbędnym eksperymentem, dowodem słuszności pewnej koncepcji, który dzięki obaleniu barier natury koncepcyjnej i technicznej, wcześniej uważanych za nie do przezwyciężeni, otworzył nowe perspektywy możliwości i inwencji. Usposobieni optymistycznie, nie przestawali wyglądać swojej wizji przeszłości, która ich zdaniem wcześniej czy później musiał się objawić” (s. 378)

Satoshi Nakamoto – człowiek czy duch?

Książka Wallace’a to podróż śladami niemalże mitycznego Satoshi’ego Nakamoto, przez wielu uważanego za twórcę bitcoina. Czy taka postać w rzeczywistości istniała? W publikacji znajdziemy ogromną masę źródeł, poszlak i spekulacji, kim może być ów wizjoner. Czasem będzie wesoło, innym razem niemalże sensacyjnie, a czasem – niebezpiecznie. Tak jakby ów postać miała pozostać niewyjaśnioną tajemnicą, której rozwikłanie grozi poważnymi konsekwencjami.

Blisko dekada poszukiwań Autora pozostała bezowocna. Co więcej – zamiast odpowiedzi, pojawiło się jeszcze więcej niejasności, zagadek, niebezpiecznych tropów. Wiecie – jakby ktoś bawił się z nim w kotka i myszkę. Dosłownie i w przenośni. Z tego też względu odniosłem wrażenie, iż jest to bardziej książka przypominająca powieść sensacyjną, niż reportaż.

Po całej lekturze, nadal nie poznałem odpowiedzi na to pytanie kim może być ów Nakamoto. Jednak bardziej skłaniałbym się, że to pseudonim kilku, może kilkunastu osób, które stworzyły tę kryptowalutę, nadały jej rys, znaczenie i pchnęły ją ku nowemu, w zamierzeniu, lepszemu światu. Bo nie da się ukryć, że przesłaniem, celem powstania, ale i funkcjonowania bitcoina jest pewna idea wolności, autonomii jednostki, którą dać może świat cyfrowy.

Ku mojemu zdziwieniu, im częściej Autor trafiał w ślepe zaułki, tym lektura stawała się ciekawsza. Odniosłem nawet wrażenie, że komuś celowo zależy, aby tajemniczy Nakamoto pozostał postacią bez twarzy. Zupełnie jak idea, która przyświeca czemuś wielkiemu. A może to tylko historia kolejnej utopii, jak Atlantyda – świat marzeń, zamierzeń i snów, które nie mogą się dobrze ziścić? Tak, coś w tym jest.

Publikacja, jak dla mnie, bardziej pochyla się nad wyjaśnieniem kwestii natury pieniądza, czy namacalnych wartości  w naszym świecie w ogóle. Jednocześnie uczymy się, jak w świecie Internetu funkcjonuje poczucie zaufania między poszczególnymi użytkownikami, jak działa anonimowość i że technologia to nie tylko ciągi numeryczne, ale i coś, co ma przełożenie na ludzkie życie. Warto zauważyć, że Autor pisze o tym przystępnie, w taki sposób, że nawet taki laik w tym temacie, jak ja, potrafi się w tym zasadniczo świetnie orientować.

Podsumowanie

Książka zawiera się na 384 stronach tekstu. Szkoda, że w środku zabrakło jakichkolwiek zdjęć. Przez to publikacja zdaje się być monotonna, i jak dla mnie – nieco senna. Tym bardziej, że poszukiwania Autora nie przyniosły żadnych rezultatów. Szkoda, bo potencjał jest. Jeśli ciekawi was ten temat, jak najbardziej polecam.


Wydawnictwo Znak
Ocena 5/6
Ryszard Hałas


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Znak. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.