Wielka Wojna, Matka Stulecia, wojna, która miała zakończyć wszystkie inne wojny – to wszystko określenia na I wojnę światową. Ale lata 1914-1918 to nie tylko przetaczanie się Historii przez wielkie „h” przez Europę. To również dramat rodzin, trudne decyzje, których efektem jest to czy bliscy będą mieli dość zapasów żywności i schronienie. Z konieczności dokonuje się moralnych wyborów. Dzięki uratowanym przed frontem pamiątkom oraz pamiętnikom mamy dzisiaj możliwość wejścia w codzienność cywilów w czasie Wielkiej Wojny. I takie właśnie autentyczne zapiski z trzech zaborów w nietuzinkowym sposób wykorzystało Archiwum Państwowe w Krakowie. Niedawno do rąk nauczycieli, uczniów, a także zapalonych planszówkowiczów trafiła gra planszowa Jeszcze jedno lato. 1914-1918 autorstwa Urszuli Wrony, Łukasza Wony, Piotra Krzystka w doskonałej szacie graficznej Anny Sowińskiej.
Stare papiery to przecież nuda. A może nie?
Dokumenty, fotografie i listy znajdujące się w zasobie Archiwów Państwowych rzadko wzbudzają podekscytowanie (poza wąskim gronem szaleńców, do którego i ja się zaliczam). Dodatkowo na rynku dostępne są różnego rodzaju gry mniej lub bardziej oparte o autentyczne wydarzenia historyczne i dotyczy to zarówno rynku tytułów „bezprądowych”, jak i tych wymagających do niego dostępu. Tym bardziej z umiarkowanym optymizmem obserwowałam zapowiedzi tytułu wydanego przez krakowskie AP. Rzeczywistość jednak mocno mnie zaskoczyła.
W recenzowanym tytule gracze wcielają się w członków polskich rodzin z Królestwa Polskiego, Wielkiego Księstwa Poznańskiego oraz Galicji. Mamy więc tutaj do czynienia z trzema odrębnymi bytami państwowymi (Cesarstwo Rosyjskie, Cesarstwo Niemieckie oraz Austro-Węgry), należącymi dodatkowo podczas I wojny światowej do różnych koalicji. Zadaniem jest przetrwanie jeszcze jednego wojennego lata, ocalenie najbliższych,zbudowanie rodzinnego archiwum oraz doczekanie Niepodległej w jednym kawałku. Niejednokrotnie aby przeżyć trzeba będzie coś poświęcić, dokonać skomplikowanego wyboru.
Bardzo grywalna kooperacja
Na szczególną uwagę zasługuje świetna grywalność. Rozgrywka wymusza na graczach kooperację (wszak wspólnie walcząc przetrwanie jest pewniejsze), strategiczne myślenie oraz koleżeńskość. Co ciekawe, zastosowany mechanizm powoduje, że przebieg gry nie jest z góry narzucony. Wszystko, co wydarzy się na planszy zależy wyłącznie od zastosowanych rozwiązań. Autorom udało się zachować maksimum autentyczności realiów, w których operuje rozgrywka przy zachowaniu wszystkiego, czego się oczekuje od gry planszowej. A warto zauważyć, że do dyspozycji mamy tryb solo oraz zespołowy.
Całości zadowolenia z Jeszcze jedno lato. 1914-1918 dopełnia przemyśłana, przyjazna dla oka szata graficzna. Pieczołowicie odtworzone dokumenty (a trzeba jeszcze raz podkreślić, że są to reprodukcje oryginałów znajdujących się w zasobie archiwalnym) stają się czymś więcej niż wywołującymi potężny atak kichania starymi papierami z jakimś nalotem. Stają się przyjaciółmi, sojusznikami oraz gawędziarzami. Kto wie, może wśród kolejnych graczy obudzą one kolejnego Oswalda Balzera lub Marca Blocha?
Gra planszowa Jeszcze jedno lato. 1914-1918 – czy warto?
Jeśli kanikuła powoduje u Ciebie chęć dłuższej aktywności wieczorami albo urlop jakoś tak nie wypalił zachęcam do zagrania w Jeszcze jedno lato. 1914-1918. Przed otworzeniem przesyłki nie myślałam, że jakaś planszówka wygra z moją miłością do konsol i apeluję żeby każdy dał jej szansę, bo naprawdę warto.
I uprzejmie proszę Archiwa Państwowe o kolejne tak wyśmienite projekty!
Archiwa Państwowe
Ocena recenzenta: 6/6
Daria Czarnecka
Recenzja powstała we współpracy z Archiwami Państwowymi. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.