Husaria w walce

Husaria w walce |Recenzja

Radosław Sikora, Husaria w walce

Jestem przekonany, że każdy z nas wiem czym była husaria. Z husarii jesteśmy niezwykle dumni, przedstawiając ją zwykle jako wspaniałą, niezwyciężoną jazdę. Husaria miała być prawdziwym postrachem pól bitewnych. Jako dowód jej wysokiej skuteczności przytacza się zwykle bitwy pod Kircholmem w 1605 roku i pod Wiedniem w 1683 roku.

Czy jednak husaria zawsze wygrywała? Co z bitwami, w których musiała uznać wyższość przeciwnika?

Recenzowana książka ukazała się nakładem wydawnictwa ZonaZero. Jej autorem jest doktor Radosław Sikora, być może najlepszy w Polsce specjalista od dziejów husarii.

Struktura

Najnowsza publikacja Radosława Sikory składa się z sześciu rozdziałów. W tym miejscu małe zastrzeżenie. Otóż nie jest to całościowy obraz husarii. Takie Sikora przedstawiał w swoich wcześniejszych książkach. Przyznaję, że trochę o tym zapomniałem i spodziewałem się ogólnego spojrzenia na husarię i walki w jakich brała udział.

Tymczasem otrzymujemy opracowanie szczegółowe, przeznaczone raczej dla czytelników zaznajomionych już cokolwiek z poruszaną tematyką.

Pewnym zaskoczeniem dla czytelników może być fakt, że swoją narrację Sikora rozpoczyna od przybliżenia nam historii deli junaków. Sam przyznaje, że „jak dotąd o deli junakach napisano w Polsce bardzo niewiele”. Tymczasem okazuje się, że polska husaria mogła imitować ich wygląd. Deli junacy to elita lekkiej kawalerii Imperium Osmańskiego. Pierwszy raz wspomniano o ich w kontekście bitwy na Kosowym Polu z 1448 roku. Pisząc o tej formacji zbrojnej autor obszernie cytuje źródła. Przytacza je najpierw w oryginale, a potem w tłumaczeniu co dodaje książce objętości. Nie jestem jednak pewien, czy ten zabieg znajduje uzasadnienie.

Czy polscy husarze rzeczywiście mogli naśladować deli junaków? Skąd w husarii wzięły się skrzydła u skóry drapieżników? Jednak Radosław Sikora nie poprzestaje tylko na tych pobieżnych podobieństwach. Wysuwa tezę, że kopie obu tych rodzajów kawalerii były tej samej konstrukcji. Czy stanowi to przesądzający dowód, że tak bardzo polska w powszechnej świadomości husaria czerpała ze wzorców tureckich?

Drugi rozdział traktuje o odporności zbroi husarskiej. Jest to bez wątpienia bardzo ważne zagadnienie, zważywszy na fakt coraz większej popularności i rozwoju artylerii. Autor opisuje ten temat bardzo dokładnie i wyczerpująco. Jestem pewien że dla wielu czytelników zaskoczeniem może być fakt, że w książce poświęconej husarii znalazły się wzory fizyczne. Służą one między innymi obliczeniu energii kinetycznej pocisku. Czy husarze musieli obawiać się broni palnej? Zamieszczone w książce tabele przynoszą odpowiedź na to pytanie.

Kolejny fragment recenzowanej pracy traktuje o walkach z rajtarami. Najpierw czytamy o bitwie pod Poswolem by potem poznać odpowiedź na pytanie zasadnicze: rajtarzy? co to takiego?

Jak już wspomniałem recenzowana książka jest dość szczegółowa. Autor dużo miejsca poświęca skuteczności broni palnej. Pisze o zmieniającej się sile ognia piechoty od wieku XVI aż do XVIII.

Osobny rozdział został poświęcony sposobie przełamywania pikinierów. Ostatni zaś traktuje o walkach husarii z Kozakami. Jako przykłady służą bitwy z 1660 roku pod Cudnowem i Słobodyszczami.

Podsumowanie

„Husaria w walce” to solidnie wydana, bogato ilustrowana książka. Najnowsza publikacja Radosława Sikory pokazuje husarię w starciu z różnymi przeciwnikami. Czy słynna polska jazda zawsze wychodziła z tych potyczek zwycięsko? Jakie były przyczyny jej sukcesów, a co przesądzało o jej porażkach? Czy husaria rzeczywiście z czasem była formacją archaiczną i nieodpowiadającą nowoczesnym sposobom walki?

Książka skierowana jest dla osób zaznajomionych z poruszaną w niej tematyką, choćby ze względu na jej szczegółowość.


Wydawnictwo Zona Zero
Ocena: 4/6
Wojciech Sobański


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Zona Zero. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Czytaj również:

Comments are closed.