John Elledge, Granice świata. 47 opowieści o tym jak linie na mapie zmieniły historię
„Granice wydają się czymś oczywistym. Są na mapach, w atlasach, w szkolnych podręcznikach. Ale w rzeczywistości są jednymi z najbardziej arbitralnych i kruchych konstrukcji, jakie stworzył człowiek”- ten fragment z książki Johna Elledge’a „Granice świata jest najlepszym wprowadzeniem do jej treści…
John Elledge w swojej publikacji przemierza dzieje ludzkości na wszystkich kontynentach od starożytności do czasów współczesnych by pokazać nam, że granice istnieją odkąd tylko powstały pierwsze ludzkie cywilizacje i choć na przestrzeni kilku tysięcy lat istnienia ludzkości uległy niezliczonym zmianom to będą nam zawsze towarzyszyły. „Idea świata bez granic, w którym ludzie są równie wolni w przemieszczaniu się jak pieniądze, jest kusząca, ale ostatnią osobą, która zdawała się mieć plan, by to urzeczywistnić był John Lennon- a zobaczcie, co się z nim stało.” (s.356)
Od zjednoczenia Górnego i Dolnego Egiptu do Żelaznej Kurtyny i podziału Berlina
John Elledge (ur. 1980 r.) jest brytyjskim dziennikarzem i pisarzem, absolwentem uniwersytetu Cambridge. Pracował m.in. w czasopismach „New Statesman” ; „The Financial Times”; oraz „The Guardian”. W swoim dorobku książkowym ma takie pozycje jak „The Compendium of (Not Quite) Everything: All the Facts You Didn’t Know You Wanted to Know” (2021) oraz „Conspiracy: A History of Boll*cks Theories, and How Not to Fall for Them” (2022). [Tą drugą napisał wespół z Tomem Philipsem]
„Granice świata. 47 opowieści o tym jak linie na mapie zmieniły historię” w swoim angielskim oryginale ukazała się w 2024 roku. Opisuje ona w 47 rozdziałach najważniejsze zmiany granic pomiędzy państwami w historii ludzkości od powstania starożytnego Egiptu i Chin do naszych czasów. Są one przyporządkowane do kilku większych części książki.
Część pierwsza „Historie” ukazuje najciekawsze, zdaniem autora granice wytyczone w przeszłości od starożytności do XX wieku pod kątem ich roli w ukształtowaniu świata współczesnego oraz opowieści o granicach jako koncepcji.
Cześć druga „Dziedzictwo” poświęcona jest granicom, które wciąż wpływają na współczesny świat, przede wszystkim jako punkty zapalne konfliktów zbrojnych oraz wywołują także inne problemy w polityce zagranicznej.
Część trzecia z kolei „Czynniki zewnętrzne” ma na celu opis zupełnie innych granic niż te opisane w częściach wcześniejszych- są to granice datami a strefami czasowymi, granice morskie i powietrzne oraz granice w przestrzeni kosmicznej. Jak to podsumowuje autor: „Tak jak książka zaczyna się w odległej przeszłości, tak kończy się spojrzeniem w przyszłość.”
Dlaczego Europa nie jest półwyspem Azji?
Najbardziej ze wszystkich rozdziałów książki zaintrygował mnie ten poświęcony granicy między Europą a Azją, granicy, która jest jak najbardziej sztuczna, gdyż wystarczy tylko spojrzeć na mapę, żeby zauważyć, że żadna naturalna granica między tymi dwiema częściami świata nie istnieje i tak naprawdę tworzą one jeden ogromny kontynent.
Co prawda za taką granicę uznaje się olbrzymie pasmo górskie o nazwie Ural na terenie Rosji, ale przecież gdyby być konsekwentnym w tego typu myśleniu to należałoby uznać, że Włochy nie należą do kontynentu europejskiego (bo oddzielają je od niego góry Alpy na północy), to samo odnosi się do Hiszpanii (oddzielonej od reszty kontynentu europejskiego Pirenejami), a nikt przecież tego twierdzeń nie wysuwa.
Elledge wskazuje, że tak naprawdę twórcami podziału na Europę i Azję są starożytni Grecy. Wymienia w tym kontekście Hekatojosa z Miletu z początku V wieku przed Chrystusem, który w swoim dziele „Podróż dookoła świata” po raz pierwszy zaczął stosować ten podział, w sposób zbliżony do obecnego, jak również wprowadził same pojęcia „Europa” i „Azja”.
Podział ten ostatecznie utrwalił się w średniowieczu z przyczyn religijnych, gdyż w tym okresie chrześcijaństwo, z grubsza biorąc, zapanowało nad całym kontynentem europejskim, a Azja dostała się we władanie islamu i innych niechrześcijańskich religii: „gdy wiedza klasyczna przeżywała renesans, chrześcijańskie siły próbowały odbić Hiszpanię z rąk muzułmanów, a imperium osmańskie zbliżało się do serca Europy, wizja świata oparta na naturalnym podziale między „przyzwoitych”, europejskich chrześcijan a „groźnych” Azjatów z ich dziwnymi religiami musiała wydawać się bardzo atrakcyjna.” (s.30)
Strefy czasowe: pojęcie nieoczywiste
Innym ciekawym zagadnieniem z książki Elledge’a jest kwestia podziału świata na strefy czasowe. Do wieków XIX i XX, kiedy stała się możliwa szybka komunikacja między najdalszymi miejscami świata, dzięki kolei, samochodom i lotnictwu, nikomu nie przeszkadzała różnica czasu. Poza tym, do wieków XVII-XIX, kiedy wynaleziono zegary wahadłowe i chronometry, możliwości wyliczania czasu były ograniczone. Dlatego też do końca XVIII wieku nie było potrzeby podziału świata na strefy czasowe.
XIX wiek przyniósł jednak konieczność dokonania takiego podziału przede wszystkim ze względu na pojawienie kolei, która tego wymagała, ponieważ było jej to niezbędne do stworzenia precyzyjnych rozkładów jazdy oraz ustalenia ile dokładnie potrwa podróż pomiędzy miejscowościami oddalonymi od siebie o kilkaset i więcej kilometrów.
Dlatego też już w 1840 roku brytyjska Great Western Railway wprowadziła „czas kolejowy”- jednolity system odmierzania czasu w całej swej sieci, oparty na czasie wyznaczanym przez Królewskie Obserwatorium w Greenwich. W 1880 roku rząd brytyjski ustanowił czas Greenwich czasem narodowym. Inne kraje uczyniły stopniowo to samo: Francja przyjęła swój czas narodowy w 1891 roku, Niemcy w 1893, a w 1883 roku koleje USA i Kanady przyjęły „General Time Convention”, która podzieliła Amerykę Północną na pięć stref czasowych.
Niemniej jednak, jak zauważa autor, podział świata na strefy czasowe to kwestia często arbitralna, która ma niewiele wspólnego z geograficznymi wymogami w tej kwestii. Przykładem na to są chociażby komunistyczne Chiny, w których w 1949 roku ówczesny dyktator Mao Tse- tung zarządził żeby na całym terytorium kraju obowiązywał czas pekiński, mimo że jego olbrzymi obszar wymaga tak naprawdę jego podziału na pięć stref czasowych. Jednym z efektów tej anomalii jest to, że zimie na zachodzie Chin słońce wschodzi dopiero około 10 rano.
W 2007 roku, nieżyjący już, przywódca Wenezueli Hugo Chavez cofnął zegarki w swoim kraju o pół godziny oficjalnie w celu zapewnienia dzieciom możliwości pójścia do szkoły przy świetle dnia, ale w rzeczywistości chodziło mu o podkreślenie niezależności kraju od czynników zewnętrznych. W 2015 roku dokonał zmiany czasu rząd komunistycznej Korei Północnej, tylko po to żeby być w innej strefie czasowej z Koreą Południową (!!)
Obie te zmiany zostały później cofnięte, niemniej dobitnie ukazują one jak bardzo machinacje polityczne mają wpływ na tak prozaiczne rzeczy jak obowiązująca w danym kraju strefa czasowa.
Wnioski końcowe
Zachęcam gorąco do lektury książki Elledge’a. Ukazuje ona bowiem jak bardzo wieloznaczne jest pojęcie „granica”, nie odnosi się ono bowiem tylko i wyłącznie do granic miedzy państwami na stałym lądzie, ale także do granic morskich, powietrznych, podziału na strefy czasowe, a nawet granic w kosmosie, które to zagadnienie może pojawić się już w niedalekiej przeszłości. Dowiadujemy się z niej także jak bardzo to pojęcie jest uzależnione we wszystkich swoich aspektach od uwarunkowań politycznych, nawet w tak błahej sprawie jak granice stref czasowych.
Wydawnictwo PWN
Ocena recenzenta: 6/6
Konrad Ruzik
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa PWN. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.