Wikingowie. Wilcze dziedzictwo | Recenzja

Wikingowie to chyba najbardziej eksploatowany temat powieści historycznych. Walka o władzę, ziemię, bogactwo i honor, a nade wszystko wyjątkowa pogarda dla śmierci stały się wdzięcznymi leitmotivami niejednej książki. Czy można więc nadal tworzyć z nich wciągające sagi?

Radosław Lewandowski znany jest fanom powieści historycznych z duologii Yggdrasil. Jak widać postanowił iść dalej w tym kierunku serwując czytelnikom kolejną serię osadzoną w wikińskim świecie. Czy i tym razem będzie to saga godna najlepszego opowiadacza?

Wilcze dziedzictwo to opowieść o tym, co nieodmiennie w powszechnej świadomości kojarzy się z wikingami: krwawe walki, braterstwo, walka o honor, ale również zdrada, skarby, odkrywanie nowego, szaleńcza odwaga. Jeśli dodamy do tego niejednoznacznych bohaterów, z których każdy ma inne doświadczenie oraz pisana jest mu różna przyszłość, to mamy do czynienia z książką, która nieodmiennie zafascynuje czytelnika.

Dzieje Szwecji, Norwegi i Danii w X w. to przede wszystkim pasmo niekończących się wojen. Właściwie powodem do krwawej bitwy może być wszystko. Sytuacji nie poprawia również zwyczaj krwawej waśni, a więc doznanej zniewagi bądź krzywdy (rozumianej bardzo szeroko), która wymaga zmazania krwią. Odwety co i rusz nakręcają spiralę nieokiełznanej przemocy. Wśród trudnych wyborów i zobowiązań wobec rodziny, kraju i Bogów bohaterowie sagi wydają się mali i bardzo krusi. Ich życie zależy od siły, sprytu, łutu szczęścia i dobranych towarzyszy.

Losy Oddiego Asgotssona, jego ojca Asgota z Czerwoną Tarczą, posłańców króla Leonu, którzy rozpaczliwie próbują namówić konunga do wysłania zbrojnych dla ratowania królestwa przed ekspansją kalifatu, Erika Erikssona, syna króla Eryka splatają się ze sobą. Bogowie stawiają ich na swojej drodze w mniej lub bardziej oczywisty sposób. Niejednokrotnie powiązania zdają się niknąć, bądź być bardzo blade, ale utkane przez Norny nici nie pozwalają im się całkowicie rozejść. Nawet wyprawa do nieznanego powszechnie nowego świata, a dokładniej gęstych lasów Labradoru (obecnie Kanada) nie przynosi jednoznacznych zakończeń. Czytelnik ma wrażenie, że obserwuje rozgrywaną przez Bogów partię hnefatafla.

Na niewątpliwą pochwałę zasługuje nie tylko sposób konstruowania przez Lewandowskiego fabuły, ale przede wszystkim sposób prowadzenia narracji. Każdy z bohaterów inny i do końca właściwie nie można go poznać. Choć wydaje się, że wszystko zostaje powiedziane, to jednak dalsze wydarzenia potrafią zaskoczyć.

Wartością dodaną opowieści jest fakt, że pomimo iż jest fikcją literacką to jednak pewne perypetie jej bohaterów (oraz czasami oni sami) są oparte o prawdziwe wydarzenia i osoby. Taki zabieg mocno podnosi realizm narracji, co również przekłada się na pozytywny odbiór przez czytelnika. Wikingowie. Wilcze dziedzictwo należą do tego rodzaju literatury, która potrafi wciągnąć bez reszty.

Podsumowując pierwszy tom sagi jest idealnym prezentem nie tylko dla wielbiciela powieści historycznych, ale również krwawych dziejów skandynawskich wojów.

Wydawnictwo: Akurat

Ocena recenzenta: 6/6

Daria Czarnecka

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*