Pogrom w Kiszyniowie jak wiersz Bialika stał się językiem traumy, zemsty i politycznej ślepoty

Pogrom w Kiszyniowie, czyli jak wiersz Bialika stał się językiem traumy, zemsty i politycznej ślepoty

Pogrom w Kiszyniowie jako punkt wyjścia do opowieści o pamięci, bezbronności i języku zemsty? Autor książki „Izrael. Co poszło nie tak?” pokazuje, jak wiersze Chajima Nachmana Bialika były przywoływane w Izraelu po 7 października oraz jak ich odczytania wpływały na sposób mówienia o przemocy.

W 1903 roku w Kiszyniowie, należącym wówczas do Imperium Rosyjskiego, tłum zabił czterdziestu dziewięciu Żydów, w tym kilkoro dzieci, a sześciuset innych zostało rannych, zgwałcono też wiele żydowskich kobiet i dziewcząt. Te trzy dni przemocy nazwano później pogromem w Kiszyniowie. Po kilku dniach rosyjskożydowski poeta Chajim Nachman Bialik opublikował wiersz, który do dziś znają wszystkie izraelskie dzieci w wieku szkolnym.

Tekst jest fragmentem książki Izrael. Co poszło nie tak?, która czeka na Ciebie tutaj:

Napisany w języku hebrajskim utwór O rzezi był wielokrotnie przywoływany w Izraelu od czasu ataku Hamasu 7 października i ofensywy IDF na Gazę. Wiersz opłakuje bezradność i krzywdę Żydów oraz potępia apatię w obliczu przemocy, zwłaszcza mordowania dzieci.

Bywa również błędnie interpretowany – czasem z premedytacją – jako wezwanie do niepohamowanej zemsty. W najbardziej zapadającej w pamięć strofie – którą pokolenia Żydów, zwłaszcza Izraelczyków, regularnie cytowały po innych wybuchach przemocy antyżydowskiej – Bialik woła:

Niech będzie przeklęty ten, kto mówi: Zemścij się!
Takiej zemsty za krew małego dziecka
Nawet szatan jeszcze nie wymyślił.

O rzezi to protest przeciwko obojętności Boga wobec zła i wyraz rozpaczy wobec faktu, że ludzkość nie jest w stanie położyć kresu zabijaniu dzieci. W Izraelu jednak pierwszy wers, potępiający tych, którzy wzywa ją do zemsty, jest zwykle pomijany, przez co można odnieść wrażenie, że pozostała część wiersza akceptuje piekielną zemstę za śmierć dzieci.

Skoro tradycyjny żydowski napis na grobach ofiar antysemickiej przemocy brzmi: „Niech Bóg pomści ich krew”, to wspomniany wiersz interpretuje się jako wezwanie skierowane do Izraelczyków, aby wcielili się w rolę Bożych aniołów zemsty. Wiersz Bialika, uznanego za narodowego poetę Izraela, rozumie się zatem jako przyzwolenie nie tylko na zemstę, lecz także na jakąś demoniczną karę za straszną zbrodnię mordowania dzieci, której nawet szatan nie byłby w stanie sobie wyobrazić.

Bialik, syjonista, w 1924 roku wyemigrował do Palestyny. W chwili śmierci dziesięć lat później był jedną z najbardziej podziwianych postaci swojego pokolenia w jiszuwie, przedpaństwowej społeczności żydowskiej w Palestynie, a w jego pogrzebie uczestniczyły tysiące ludzi, w tym mój dziadek ze strony ojca, który po raz pierwszy w życiu poprosił o dzień wolny w pracy, aby wziąć udział w tej uroczystości.

Dla wielu syjonistów ważniejszy był inny, znacznie dłuższy poemat Bialika o pogromie w Kiszyniowie, zatytułowany W mieście pogromu – napisany w 1904 roku, po powrocie na miejsce rzezi – i odnoszący się bezpośrednio do ich po czucia przemiany w „nowych Żydów”. W utworze tym Bialik potępia żydowskich mężczyzn za to, że ukryli się przed napastnikami, zamiast chronić swoje żony i córki przed gwałtem.

W potępieniu tym zawarta jest potrzeba stworzenia nowego typu dzielnej, wojowniczej żydowskiej męskości. Skoro ani Bóg, ani władze nie są w stanie ochronić ich przed rzezią, Żydzi muszą stworzyć własne państwo – a żydowscy mężczyźni muszą nauczyć się walczyć, zabijać i umierać za swoją ojczyznę. Wciąż pamiętam, że właśnie tak odczytywałem ten wiersz jako nastolatek w Izraelu pod koniec lat sześćdziesiątych.

W ciągu czterech dekad po pogromie w Kiszyniowie liczba zamordowanych Żydów stale rosła. Podczas wojny domowej w Rosji w latach 1918–1921 zamordowano ich nawet sto tysięcy, w tym wiele dzieci, a ko lejne dziesiątki tysięcy zostały sierotami. Podczas Holokaustu Niemcy i ich kolaboranci zamordowali około półtora miliona żydowskich dzieci.

To właśnie tego rodzaju przemoc wobec bezbronnych, niewinnych osób uzasadniała potrzebę utworzenia państwa Izrael w 1948 roku. Większość Żydów, którzy wyemigrowali do Izraela pod koniec lat czterdziestych, stanowili ocaleni z Holokaustu. Ludzie ci doświadczyli dokładnie takiej bezbronności, do jakiej państwo żydowskie miało już nigdy nie dopuścić.

Poczucie bezbronności i pamięć o prześladowaniach były przekazywane z pokolenia na pokolenie. Popularne hasło „nigdy więcej”, odnoszące się do Holokaustu, oznaczało dla nich to, co podpowiadał Bialik: nie tylko zapobieganie pogromom, lecz także narodziny nowego pokolenia twardych i odważnych żydowskich bojowników, gotowych bez względu na wszystko bronić swojej nowej ojczyzny.

Między innymi dlatego atak z 7 października był tak szokujący dla izraelskiej opinii publicznej. Rzeź niewinnych ludzi, w tym dzieci, przy wołała zbiorowe wspomnienia masakr i Holokaustu, a najważniejsze izraelskie media wielokrotnie przedstawiały te wydarzenia jako pogrom bądź próbę urządzenia Holokaustu.

Spóźniona reakcja izraelskiego wojska sprawiła, że mieszkańcy zaatakowanych miejscowości czuli się całkowicie bezradni. Poczucie bezbronności i terroru potęgowało celowe okrucieństwo zabójstw dokonywanych przez Hamas, często filmowanych i transmitowanych na żywo.

Chaos w rządzie, a zwłaszcza jego niechęć do priorytetowego po traktowania kwestii uwolnienia zakładników, pogłębiły ogólne poczucie niepewności, przez co analogie z pogromami wydawały się jeszcze bardziej uzasadnione.

Ciągłe wezwania do zemsty ze strony urzędników państwowych i generałów armii, podsycane przez media, często dosłownie – chociaż zwodniczo – przywołujące wiersz Bialika, poskutkowały głęboką obojętnością obywateli Izraela wobec trwającej miesiącami masowej rzezi palestyńskich cywilów, w tym tysięcy dzieci, w Strefie Gazy.

Pomimo częstych odniesień do wydarzeń z 7 października jako pogromu – ustanawiających rzekomy związek z archetypowymi prześladowaniami Żydów na przestrzeni wieków – jedynym aspektem ataku Hamasu, który naprawdę przypominał tego typu przemoc, była bezradność izraelskich cywilów, gdy na próżno czekali na pomoc ze strony IDF.

To właśnie fiasko militarne – nieskuteczność ochrony obywateli przez państwo – sprawiło, że tysiące cywilów w zaatakowanych miejscowościach poczuło się opuszczonych. W tak trudnej sytuacji postawił izraelskich cywilów nie brak państwa żydowskiego, lecz jego tymczasowe zniknięcie z powodu zaniedbań i arogancji, bezpośrednich skutków poczucia przewagi nad Palestyńczykami.

W dniu 7 października przeprowadzono dobrze skoordynowany, morderczy zamach terrorystyczny, podobny do zamachu na Stany Zjednoczone z 11 września 2001 roku, którego nikt nigdy nie nazwał pogromem.

Izrael stał się tym, na co liczył Bialik, czyli niezależnym państwem z własną armią, policją, prawem i rządem, a zatem podmiotem, który z definicji nie może paść ofiarą pogromu – ataku tłumu tolerowanego lub wspieranego przez władze państwowe i skierowanego przeciwko pozbawionej jakichkolwiek atrybutów państwowych mniejszości.

Pogromy zdarzają się oczywiście na terytoriach kontrolowanych przez Izrael, ale dokonują ich – z coraz większą częstością i brutalnością – osadnicy na Zachodnim Brzegu. Atakują oni społeczności palestyńskie, a żołnierze IDF albo bezczynnie się temu przyglądają, albo aktywnie w tych działaniach uczestniczą, zanim niechętnie położą kres przemocy, rzadko aresztując, a tym bardziej oskarżając żydowskich napastników.

Skutkiem tej przemocy jest stale rosnąca liczba ofiar wśród dzieci. Według raportu UNICEF (Funduszu Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci) z lipca 2024 roku od października 2023 roku średnio co dwa dni na Zachodnim Brzegu, w tym we Wschodniej Jerozolimie, ginęło jedno palestyńskie dziecko, a czterysta czterdzieścioro dzieci odniosło w tym okresie obrażenia w wyniku ostrzału.

Od października 2023 roku do końca 2024 roku na Zachodnim Brzegu zginęło łącznie dziewięciuset osiemdziesięciu sześciu Palestyńczyków, w tym dwustu dziesięciu nieletnich. Czasopismo internetowe „+972 Magazine” poinformowało w grudniu 2024 roku, że po 7 października w wyniku ataków osadników mieszkańcy co najmniej pięćdziesięciu siedmiu palestyńskich miejscowości na Zachodnim Brzegu zostali zmuszeni do ewakuacji, a pięćdziesiąt ośrodków zostało całkowicie wymazanych z mapy.

Według szacunków gazety „Haaretz” do października 2025 roku zniszczono aż osiemdziesiąt palestyńskich wiosek. Według izraelskiej organizacji pozarządowej Daily Page tylko we wrześniu 2025 roku odnotowano dwa tysiące dwieście piętnaście ataków osadników na miejscowości palestyńskie, z których sto czternaście zakończyło się śmiercią, obrażeniami i/lub stratami materialnymi.

Zajmująca się prawami człowieka izraelska organizacja pozarządowa B’Tselem podaje, że w pierwszych trzech miesiącach 2025 roku wysiedlono czterdzieści tysięcy mieszkańców obozów dla uchodźców w północnej części Zachodniego Brzegu.

Jednym z celów antyżydowskich pogromów było zmuszenie Żydów do opuszczenia swoich domów. Po rzezi społeczności żydowskich podczas powstania kozackiego w 1648 roku znaczna część terenów późniejszej Ukrainy została opróżniona z Żydów. Podobny efekt miały rzezie w latach 1918–1921, nie wspominając o okupacji nazistowskiej.

Kiedy rosyjskożydowski pisarz Wasilij Grossman w 1943 roku powrócił na Ukrainę wraz ze zwycięską Armią Czerwoną, napisał esej zatytułowany Ukraina bez Żydów, który, jak na ironię, został wówczas opublikowany wyłącz nie w tłumaczeniu na jidysz ze względu na niechęć władz radzieckich do uznania wyjątkowości losu Żydów, którzy padli ofiarą ludobójstwa:

Nie ma już Żydów na Ukrainie. Nigdzie – w Połtawie, Charkowie, Krzemieńczuku, Boryspolu, Jagotinie – w żadnym z miast, setek miasteczek i tysięcy wiosek nie zobaczycie czarnych, wypełnionych łzami oczu małych dziewczynek, nie usłyszycie zbolałych głosów starych kobiet, nie zobaczycie ciemnej twarzy głodnego dziecka.

Taki jest cel nacjonalistycznoreligijnych osadników na Zachodnim Brzegu i nadrzędny plan operacji IDF w Strefie Gazy. W Erec Israel mają nadzieję, że będą mogli kiedyś ogłosić: „Nie ma już Palestyńczyków, ani młodych, ani starych”.


Tekst jest fragmentem książki Izrael. Co poszło nie tak? i powstał we współpracy z Wydawnictwem Literackie.

Fot. Ofiary pogromu w Kiszyniowie w 1903 (Wikimedia Commons)

Comments are closed.