Andrzej Fiedoruk, Pijana historia świata

Pijana historia świata |Recenzja

Andrzej Fiedoruk, Pijana historia świata

Kiedy zastanawiamy się nad dziejami świata, zazwyczaj pierwszym, co przychodzi na myśl, są wojny, władcy, przemiany społeczne i rozwój lub upadek cywilizacji. A gdyby jednak spojrzeć na nie z zupełnie innej perspektywy – przez dno kielicha, kufla lub pucharu? Andrzej Fiedoruk w książce Pijana historia świata przygląda się temu, o czym nie dowiemy się ze szkolnych podręczników, pokazując mniej oficjalne oblicze dziejów.

Autor jest socjologiem i historykiem. Jego dorobek obejmuje ponad 60 publikacji, wśród których znajdują się zarówno powieści i felietony, jak i książki o tematyce kulinarnej, w tym szczególnie dotyczące tradycyjnej kuchni Podlasia. W Pijanej historii świata Andrzej Fiedoruk patrzy na losy świata przez pryzmat trunków, które – jak się okazuje – miały na nie niebagatelny wpływ.

Wydanie

Książka składa się z pięciu części. W pierwszej z nich ruszamy w podróż przez czas i najodleglejsze miejsca. Autor przedstawia alkoholowe dzieje od libacji w (nomen omen) basenie Morza Śródziemnego, przez ziemie Wikingów, Azję, Ameryki i kraje muzułmańskie aż do Antypodów. To także podróż przez epoki, a zaczynamy od… zejścia z drzewa, aby od faraonów, cezarów czy średniowiecznych władców dojść do współczesności.

Część druga została poświęcona naszemu krajowi. Tutaj również czytelnik otrzymuje podział na epoki – od Piasta do PRL-u – ale nie brak również ciekawostek i anegdot. Trzecia część natomiast odnosi się do „metafizyki pijaństwa”, czyli powiązań alkoholu z duchowością.

Kolejna część dotyczy społecznych uwarunkowań picia. Autor opisał wpływ alkoholu na nastroje społeczne, budowanie relacji oraz sposób picia (czy też upijania się) na różnych kontynentach, w różnych warstwach społecznych i w różnych profesjach. Ostatnia część natomiast przedstawia konsekwencje picia, zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Zdradza także, jak pić, żeby się nie upić. Całości dopełnia czterdzieści stron przypisów i bibliografii.

Co innego państwo, a co innego obyczaje[1]

Autor ma niesamowity dar snucia opowieści. Język jest barwny, pełen porównań i odniesień. Nie szczędzi ciekawostek i anegdot, ale uderza także w poważniejsze tony. Ta mieszanka powoduje, że od lektury trudno się oderwać.

Andrzej Fiedoruk traktuje historię picia przekrojowo, ale to Europie poświęcił najwięcej miejsca. I nie bez kozery, bowiem już w pierwszych zdaniach wstępu możemy przeczytać, że Alkohol ucywilizował, ale i zarazem upodlił Europę. […] na całej kuli ziemskiej znano różne sposoby przyrządzania napojów alkoholowych, ale tylko w historii Europy wszelkie trunki leją się strumieniami. Momentami trudno uwierzyć, jak absurdalne, zabawne, ale często również tragiczne historie wydarzały się za sprawą alkoholu.

Można powiedzieć, że z jednej strony alkohol stanowił odzwierciedlenie usposobienia mieszkańców kontynentu. Helleńskie – pogodne, filozoficzne, artystyczne. Rzymskie – rozpustne, niepohamowane, a jednocześnie racjonalne i zdobywcze. Celtyckie – skryte, nieufne, a zarazem racjonalne i pragmatyczne. No i słowiańskie – dzikie, nieokiełznane, a przy tym jowialnie otwarte i gościnne. Z drugiej natomiast wielokrotnie stawał się przyczyną społecznej degrengolady, czego przykładem jest choćby alkoholizm londyńskiej biedoty na przełomie XVII i XVIII wieku. W każdym razie alkoholowe wzloty i upadki cywilizacji w wydaniu Andrzeja Fiedoruka czyta się jak najbardziej wciągającą opowieść.

Pod zacierkę, pod boczek

Choć w ostatnich latach coraz więcej mówi się o szkodliwości alkoholu i jego negatywnym wpływie na człowieka, nie da się zaprzeczyć, że był on ważnym środkiem wpływającym na historię, a przede wszystkim na nastroje społeczne. Był (i bywa nadal) czynnikiem cementującym społeczności lub rozniecającym awantury. Nie da się zmienić tego, jak istotną rolę odgrywały procenty w dziejach ludzkości.

Dzięki Pijanej historii świata możemy się dowiedzieć jak wyglądał paleolityczny clubbing, dlaczego bimber pełnił istotne funkcje patriotyczne i co oznacza pegaz na bani. Mimo tej różnorodności, dla mnie najciekawsze były rozdziały opowiadające o naszym rodzimym podwórku. Wspaniale czytało mi się o sztuce wznoszenia toastów, chłopskim piciu i piciu w PRL-u. To ostatnie udowadniało, że Polak naprawdę potrafi. Lawirowanie między egzekwowaniem absurdalnych przepisów a ich omijaniem mamy opanowane do perfekcji.

Równie ciekawe były rozdziały opowiadające o polskich artystach i pisarzach końca XIX wieku i pierwszej połowy XX wieku. Autor oddał niesamowity klimat fin de siècle i towarzyszącego mu dekadentyzmu, a także odrębności bohemy dwudziestolecia międzywojennego. Cóż, długie godziny spędzane w kawiarniach, klubach i kabaretach, rozmowy o sztuce, metafizycznych i duchowych przeżyciach nie odbywały się zazwyczaj przy szklance wody. Również w tym przypadku kielich ma dwie strony, z których jedna pobudzała kreatywność i wrażliwość, a druga, kiedy talent został podlany trunkami zbyt obficie, prowadziła do katastrofy.

Pijana historia świata – podsumowanie

Świetnie się bawiłam podczas lektury. Jestem zachwycona stylem, w jakim została napisana ta książka. Autor snuje lekką, pełną ciekawostek gawędę, ale nie omija w niej trudnych tematów i nie traktuje ich lekceważąco. Oczywiście Pijana historia… nie jest pełnym kompendium wiedzy o dziejach picia, ale zagadnienia wybrane przez autora tworzą spójną całość, a sama tematyka jest bardzo ciekawa zarówno z punktu widzenia socjologicznego, jak i historycznego.


[1] Wszystkie cytaty pochodzą z recenzowanej książki


Wydawnictwo RM
Aleksandra Bernatek-Krakowiak

Comments are closed.