Paweł Lisicki, Krew na naszych rękach Religia Holocaustu i tożsamość Europy

Krew na naszych rękach? Religia Holocaustu i tożsamość Europy |Recenzja

Paweł Lisicki, Krew na naszych rękach? Religia Holocaustu i tożsamość Europy

Religia od zawsze wpływała na stosunki międzynarodowe. Rozpala gorące dyskusje publiczne i prywatne. Te dyskusje stale funkcjonują w przestrzeni publicznej, w tym w sferze internetowej. Publicyści i pisarze od lat nie pozostają obojętni na te zjawiska. Jednym z nich jest Paweł Lisicki, który uzupełnił swoją wcześniejszą książkę Krew na naszych rękach? Religia Holocaustu i tożsamość Europy.

Paweł Lisicki

Paweł Lisicki to doświadczony pisarz i publicysta. W latach 2006-2011 był redaktorem naczelnym dziennika „Rzeczpospolita”. Po odejściu z redakcji stworzył tygodnik „Uważam Rze”, który skupił polskie środowisko konserwatywne. W 2013 roku Paweł Lisicki założył tygodnik „Do Rzeczy”, którego redaktorem naczelnym jest do dziś.

Jako publicysta Paweł Lisicki reprezentuje nurt konserwatywno-prawicowy. W swoich tekstach często krytykuje liberalizm, poprawność polityczną, sekularyzację życia publicznego oraz zmiany kulturowe zachodzące na Zachodzie.

Poza bieżącą polityką, pasją Pawła Lisickiego jest teologia, historia Kościoła oraz filozofia. Napisał wiele książek, które wywoływały żywe dyskusje. W publikacjach takich jak Dogmat i tiara czy Luter. Od kryzysu do buntu Paweł Lisicki analizuje kryzys w Kościele katolickim. Ocenia reformy po Soborze Watykańskim II, stojąc na stanowisku bliskim tradycjonalizmowi. Wiele pracy poświęcił badaniu korzeni chrześcijaństwa i jego relacji z innymi religiami (np. Kto zabił Jezusa?, Dżihad i samozagłada Zachodu). Jest także autorem powieści, m.in. Przerwana procesja czy Epoka Antychrysta.

Drugie wydanie książki Krew na naszych rękach? Religia Holocaustu i tożsamość Europy została wydana w miękkiej oprawie. Publikacja liczy 615 stron. Treść podzielona jest na dziewięć zatytułowanych części, a te na podrozdziały.

Znaczenie Holocaustu

Holocaust (Szoah) to jedno z najważniejszych i najbardziej traumatycznych wydarzeń w historii ludzkości. Przemysłowa, zaplanowana przez państwo eksterminacja milionów Żydów oraz przedstawicieli innych grup, w tym Romów, osób niepełnosprawnych, Polaków i jeńców radzieckich przez nazistowskie Niemcy na zawsze zmieniła świat. Po raz pierwszy w historii nowoczesne państwo użyło całego swojego potencjału biurokratycznego, technologicznego i logistycznego, aby zgładzić całą grupę ludności. Holocaust niemal całkowicie zniszczył kulturę jidysz oraz żydowskie miasteczka (sztetle) w Polsce, Ukrainie czy na Litwie. Tragedia Holocaustu uświadomiła społeczności międzynarodowej, że Żydzi potrzebują własnego, bezpiecznego schronienia. Przyspieszyło to decyzję ONZ o podziale Palestyny.

Polski prawnik Rafał Lemkin, poruszony tragedią Holocaustu w którym stracił niemal całą rodzinę, stworzył pojęcie „ludobójstwa”. W 1948 roku ONZ przyjęła Konwencję w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa. Procesy Norymberskie i sądzenie przywódców nazistowskich Niemiec wprowadziło do prawa międzynarodowego zasadę, że „wykonywanie rozkazów” nie zwalnia z odpowiedzialności karnej za zbrodnie przeciwko ludzkości. W 1948 roku powstała Powszechna Deklaracja Praw Człowieka jako bezpośrednia odpowiedź na okrucieństwa wojny i Holocaustu, stanowiąc fundament współczesnego prawa humanitarnego.

Dziś, gdy na świecie żyje już bardzo niewielu naocznych świadków tamtych wydarzeń, Holocaust funkcjonuje jako ostrzeżenie moralne. Marian Turski, ocalały z obozu, przypomniał światu, że Holocaust nie zaczął się od komór gazowych. Zaczął się od słów, nienawiści, drobnej dyskryminacji w przestrzeni publicznej i przede wszystkim od obojętności większości. Współcześnie to lekcja, jak niebezpieczny może być powrót skrajnego nacjonalizmu, rasizmu i antysemityzmu.

Instytucje takie jak Yad Vashem w Izraelu czy Muzeum Auschwitz-Birkenau w Polsce nie są dziś tylko muzeami. Są centrami edukacyjnymi, które uczą empatii, krytycznego myślenia i reagowania na przejawy nienawiści wobec jakichkolwiek mniejszości.

Choć po II wojnie światowej świat wielokrotnie powtarzał hasło „Nigdy więcej”, ludzkość nie ustrzegła się kolejnych masowych zbrodni (np. Kambodża, Rwanda, Srebrenica). To pokazuje, że pamięć o Holocauście to stały, codzienny obowiązek obrony demokracji i godności drugiego człowieka.

Dialog judaizmu z katolicyzmem

Relacje między judaizmem a chrześcijaństwem to jedna z najbardziej skomplikowanych, bolesnych opowieści w historii religii. Przez niemal dwa tysiące lat dominowała w nich „teologia zastępstwa”, czyli przekonanie, że Kościół zastąpił Izrael jako naród wybrany. Po tragedii Holocaustu nastąpił przełom.

Ważnym momentem w historii tych relacji był rok 1965 i ogłoszenie przez Sobór Watykański II deklaracji „Nostra aetate” („W naszej erze”). Kościół oficjalnie odrzucił zakorzenione przez wieki oskarżenie Żydów o śmierć Jezusa. Ponieważ winą za śmierć Chrystusa obarczano całe pokolenia Żydów, ten zapis miał kolosalne znaczenie dla walki z antysemityzmem. Kościół jednoznacznie potępił wszelkie akty nienawiści, prześladowań i przejawy antysemityzmu, bez względu na to, kiedy i przez kogo były prowadzone. Przypomniano także, że chrześcijaństwo wyrasta z judaizmu, a Jezus, Maryja i apostołowie byli Żydami. Jak ujął to później papież Pius XI: „Duchowo wszyscy jesteśmy semitami”.

Jan Paweł II przeniósł założenia teoretyczne dialogu w sferę symbolicznych gestów. W 1986 roku jako pierwszy papież od czasów św. Piotra przekroczył próg Większej Synagogi w Rzymie. Tam nazwał Żydów „naszymi starszymi braćmi w wierze”. Podczas wizyty w Jerozolimie w 2000 roku papież modlił się przy Ścianie Płaczu – najświętszym miejscu judaizmu. W szczelinę muru włożył karteczkę z prośbą o wybaczenie krzywd, jakich Żydzi doznali ze strony chrześcijan w ciągu historii.

Strona żydowska odpowiada na chrześcijańskie gesty. Przełomem były deklaracje żydowskich uczonych i rabinów:

Dabru Emet („Mówcie prawdę”) z 2000 roku. Wówczas ponad 200 rabinów i intelektualistów podpisało dokument stwierdzający m.in., że chrześcijaństwo nie jest błędem, ale drogą, przez którą miliony ludzi poznały Boga Abrahama;

Deklaracja ortodoksyjnych rabinów z 2015 roku. Podkreślono w niej, że chrześcijaństwo jest darem Boga dla narodów świata, by poznały prawdę o Jedynym Bogu, a chrześcijanie i Żydzi powinni współpracować jako partnerzy na rzecz naprawy świata.

Judaizm a komunizm

Relacja między judaizmem a komunizmem to jeden z najbardziej skomplikowanych tematów w historii XX wieku. Z jednej strony ideologia komunistyczna dążyła do całkowitego zniszczenia judaizmu jako religii. Z drugiej strony rewolucyjne hasła przyciągnęły wielu ludzi o żydowskich korzeniach, co z kolei doprowadziło do powstania trwałego, antysemickiego mitu „żydokomuny”.

Z punktu widzenia ortodoksyjnego judaizmu, komunizm był dużym zagrożeniem. Marksistowski ateizm zakładał, że każda religia to „opium dla ludu”, a system radziecki bezwzględnie to egzekwował. Po rewolucji bolszewickiej w ZSRR masowo zamykano synagogi, a żydowskie szkoły religijne (chedery i jesziwy) zostały zdelegalizowane. Pod groźbą łagru zakazano nauczania języka hebrajskiego uznanego za reakcyjny i syjonistyczny, obrzezania, pieczenia macy oraz przestrzegania szabatu.

Do walki z judaizmem bolszewicy stworzyli specjalną sekcję – Jewsekcję (Żydowską Sekcję KPZR). Składała się ona z zaciętych żydowskich komunistów, którzy niszczyli tradycyjne życie religijne swoich ojców, organizując m.in. „antyreligijne procesy” przeciwko Torze czy szabasowi.

Choć komunizm niszczył judaizm, faktem historycznym jest, że w ruchu komunistycznym, zarówno w Rosji, jak i w międzywojennej Polsce, udział osób pochodzenia żydowskiego był widoczny. W carskiej Rosji Żydzi doświadczali brutalnych pogromów i ograniczeń prawnych, np. mogli mieszkać tylko w tzw. strefie osiedlenia. Komuniści obiecywali natomiast całkowite zrównanie w prawach, zniesienie barier narodowościowych i internacjonalizm.

Dla wielu młodych Żydów, którzy chcieli wyrwać się z zamkniętych, biednych sztetli i porzucić rygorystyczną religię przodków, komunizm stał się nową, „świecką religią”. Oferował im awans społeczny i poczucie uczestnictwa w budowie „nowego, lepszego świata”.

Wielu czołowych ideologów i rewolucjonistów miało żydowskie korzenie, m.in. Karol Marks, Lew Trocki, Grigorij Zinowjew, a w Polsce Jakub Berman czy Hilary Minc. Byli to jednak ludzie, którzy całkowicie zerwali z judaizmem i tradycją. Jak pisał polski pisarz Julian Stryjkowski: „Żyd-komunista przestawał być Żydem”.

Duże, chociaż w skali całej społeczności wciąż mniejszościowe, zaangażowanie zrodziło skrajnie prawicowy, antysemicki stereotyp „żydokomuny”, używany m.in. przez niemieckich nazistów. W międzywojennej Polsce Żydzi stanowili znaczny odsetek członków nielegalnej Komunistycznej Partii Polski (KPP). Jednak cała KPP liczyła zaledwie kilkanaście tysięcy członków. W tym samym czasie ponad 3-milionowa społeczność żydowska w Polsce głosowała na partie ortodoksyjne (Agudat Israel), syjonistyczne lub socjalistyczny Bund, który był antybolszewicki.

Gdy Józef Stalin skonsolidował swoją władzę, w ZSRR rozpoczęły się czystki o wyraźnym podłożu antysemickim. Pod koniec lat 40. XX wieku Stalin rozpoczął brutalną kampanię wymierzoną w żydowską inteligencję. Kulminacją był tzw. „spisek lekarzy kremlowskich” z 1953 roku, w którym żydowskich doktorów oskarżono o próbę otrucia radzieckich przywódców. Przed deportacją Żydów na Syberię uratowała ich nagła śmierć dyktatora.

W powojennej Polsce komunistyczne władze pod wodzą Władysława Gomułki również podejmowały działania o charakterze antysemickim. Podczas wydarzeń marcowych 1968 roku, w wyniku nagonki tzw. „partyzantów” z partii wyczyszczono osoby pochodzenia żydowskiego, a z kraju zmuszono do wyemigrowania około 13–15 tysięcy obywateli, w tym wielu intelektualistów i artystów.

Komunizm i judaizm były systemami całkowicie sprzecznymi. Ludzie pochodzenia żydowskiego, którzy budowali ten system, robili to kosztem całkowitego wyrzeczenia się swojej wiary i tożsamości. Sami często stawali się ofiarami systemu, który współtworzyli.

Rozmowa o religii Holocaustu

Nowe, rozszerzone wydanie książki Pawła Lisickiego Krew na naszych rękach? Religia Holocaustu i tożsamość Europy to powrót do jednej z najbardziej bezkompromisowych pozycji w dorobku Pawła Lisickiego, która pierwotnie ukazała się w 2016 roku. Nowa edycja została mocno rozbudowana.

Główna teza Pawła Lisickiego opiera się na założeniu, że we współczesnym świecie zachodnim tradycyjne chrześcijaństwo jest wypierane przez nową, świecką formę duchowości, tzw. religię Holocaustu, nazywaną przez autora także holokaustianizmem. Według Pawła Lisickiego system ten posiada własne dogmaty i hierarchię. Tragedia Żydów z czasów II wojny światowej jest w nim traktowana jako zbrodnia absolutnie wyjątkowa, niemająca precedensu i nieporównywalna z żadnym innym ludobójstwem w historii. Ofiary tej zbrodni zyskują status ofiar „mistycznych” i nienaruszalnych, a wszelkie próby niuansowania faktów historycznych są traktowane przez elity jak herezja.

Paweł Lisicki uzupełnił książkę o obszerny dodatek. Nowe fragmenty skupiają się na analizie najnowszych sporów międzynarodowych, krytyce postawy Kościoła Katolickiego oraz poruszają wątek komunizmu. Autor odnosi się do głośnych debat nad rolą Polaków w czasie okupacji oraz prób wymazywania polskiego cierpienia z powszechnej świadomości na Zachodzie. Szuka odpowiedzi na pytanie, dlaczego Polska przegrywa starcia o pamięć historyczną. W nowej części Paweł Lisicki jeszcze mocniej uderza we współczesną hierarchię katolicką. Pyta, dlaczego Kościół „praktycznie uznał swoją winę” za doprowadzenie do Holocaustu i dał sobie narzucić narrację, według której to chrześcijański antyjudaizm wyhodował nazizm. Wreszcie autor powraca do drażliwego tematu zaangażowania osób pochodzenia żydowskiego w system bolszewicki i pyta, dlaczego w debacie publicznej samo przypominanie o tym fakcie bywa z automatu nazywane jako antysemityzm.

Książka ma charakter polemiczny i uderza w fundamenty współczesnej polityki historycznej oraz dialogu chrześcijańsko-żydowskiego. Dla środowisk prawicowych i konserwatywnych jest to „odważne i potrzebne odczarowywanie mitów”. Krytycy mogą zarzucić autorowi stosowanie publicystycznych uproszczeń, marginalizowanie problemu historycznego antysemityzmu i uderzanie w naukowe badania nad Zagładą.

W swoich przemyśleniach Paweł Lisicki odwołuje się do tekstów wielu badaczy, pisarzy, teologów. Dużo miejsca poświęca analizie zapisów Nowego Testamentu. To czyni tę książkę podstawą do merytorycznej dyskusji. Ważne jest jednak, aby wzięło w niej udział wiele środowisk reprezentujących stronę polską, żydowską, niemiecką czy kościelną.

Ważnym przesłaniem Pawła Lisickiego jest rola uniwersalnego prawa moralnego, zabraniającego zabijania. Jest to zasada bezwzględna i niepodważalna. Według mnie stanowi punkt wyjścia dla kolejnych zagadnień poruszanych przez autora. 

Ważna dyskusja

Tematyka roli judaizmu, jego relacji z chrześcijaństwem oraz sporów wokół pamięci historycznej i polityki stanowi jeden z najbardziej spornych punktów w literaturze faktu i religijnej.

W polskiej publicystyce autorem, który w najbardziej systematyczny i bezkompromisowy sposób uderza w dotychczasowe paradygmaty, jest właśnie Paweł Lisicki.  

Książka Mit starszych braci w wierze z 2024 roku wywołała burzę w kręgach katolickich. Paweł Lisicki bezpośrednio atakuje w niej linię dyplomatyczną i teologiczną zapoczątkowaną przez Sobór Watykański II, a kontynuowaną m.in. przez Jana Pawła II. Autor twierdzi, że używanie sformułowania „starsi bracia w wierze” jest błędem teologicznym. Według niego, współczesny judaizm rabiniczny ukształtowany po zburzeniu Jerozolimy nie jest tym samym, co judaizm biblijny, ponieważ opiera się na fundamentalnym odrzuceniu bóstwa Jezusa. Autor zarzuca hierarchom uleganie tzw. „meaculpizmowi”, czyli irracjonalnemu poczuciu winy za Holocaust i twierdzi, że dialog w obecnej formie wymaga od katolików zakłamywania Ewangelii.

Mesjasz i trzecia Świątynia. Herezja chrześcijańskiego syjonizmu, jej wyznawcy i ich wojny z 2025 roku przenosi akcent z teologii na współczesną geopolitykę globalną. Paweł Lisicki analizuje w niej chrześcijański syjonizm, głównie w amerykańskim nurcie ewangelikalnym. Chodzi tu o ruchy chrześcijańskie, które bezwarunkowo wspierają politykę Izraela i dążenie ortodoksyjnych Żydów do odbudowy Trzeciej Świątyni w Jerozolimie, wierząc, że przyspieszy to ponowne przyjście Chrystusa. Autor nazywa to niebezpieczną herezją, która sprzęgając eschatologię z militarną potęgą USA, usprawiedliwia brutalne konflikty na Bliskim Wschodzie.

Książka Czy Jezus jest Bogiem? Od judaizmu do chrześcijaństwa z 2022 roku ma charakter historyczno-egzegetyczny. Paweł Lisicki analizuje w niej moment pęknięcia: jak i kiedy pierwsi wyznawcy Jezusa wywodzący się z rygorystycznie monoteistycznego judaizmu, zaczęli uważać Nauczyciela z Nazaretu za samego Boga, co doprowadziło do nieuchronnego i trwałego rozejścia się obu dróg religijnych.

Spory wokół roli judaizmu i jego oceny mają znacznie dłuższą tradycję i nie ograniczają się do jednego autora. Należy tu wymienić Tadeusza Zielińskiego i książkę Hellenizm a judaizm oraz prace Ewy Kurek. Wszystkie te publikacje łączy jedno: dotykają one najczulszych stron ludzkiej tożsamości. Debata wokół nich niemal zawsze przekształca się w ostry spór światopoglądowy, w którym argumenty historyczne i teologiczne mieszają się z bieżącą walką polityczną i emocjami narodowymi.

Opowiadając o kontrowersjach wokół literatury o tematyce religijnej w ujęciu judaizmu należy wspomnieć o Piotrze Zychowiczu, autorze głośnych książek Żydzi (2016 rok) oraz Żydzi 2 (2018 rok). Piotr Zychowicz to znany historyk, publicysta i twórca popularnego kanału „Historia Realna”. Jakub Lisicki i Piotr Zychowicz przez lata blisko współpracowali w redakcji „Do Rzeczy”. Wspomniane publikacje wchodzą w skład autorskiego cyklu Piotra Zychowicza Opowieści niepoprawne politycznie, w którym ukazały się też m.in. Sowieci, Niemcy i Alianci. Są zbiorem reportaży historycznych, esejów oraz wywiadów z historykami, świadkami epoki i intelektualistami, w tym wieloma wybitnymi badaczami z Izraela czy USA.

Głównym mottem obu tych tomów jest przekonanie, że ludzkie postawy, zarówno te bohaterskie, jak i podłe, nie zależą od narodowości, ale od tego, jakim się jest człowiekiem. Piotr Zychowicz uderza w czarno-białe narracje, co sprawia, że jego książki regularnie „rozsierdzają zarówno filosemitów, jak i antysemitów”.

Piotr Zychowicz w obu tomach stosuje metodę „historii realnej”. Odziera historię z narodowych mitów, akademickiego patosu i politycznej poprawności. Pokazuje, że naród żydowski, tak jak każdy inny, nie składa się wyłącznie ze świętych męczenników ani wyłącznie z bezwzględnych oprawców. To opowieść o ludziach postawionych w sytuacjach granicznych, gdzie granica między dobrem a złem była cieńsza niż kiedykolwiek.


Wydawnictwo Fronda
Małgorzata Iwańska-Kania


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Fronda. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.