Marek Boszko-Rudnicki, Vakho. Ucieczka do piekła
Trzeci tom opowieści o Janku trzyma poziom. Nadal jest dobrze. Wciąż relatywnie niewiele się dzieje, ale zostaje klimat i cały czas odczuwalne napięcie.
Marek Boszko Rudnicki jest dziennikarzem, kilkukrotnie nagradzanym, choć z wykształcenia jest informatykiem. Jak zostało napisane na skrzydełku okładki, jest pasjonatem historii, paleoastronautyki i gór. Wcześniej napisał kilka książek, m. in. Szpony Diabła, Remedium 111, Krwawy Bursztyn. Vakho. Ucieczka do piekła to trzecia część trylogii. Książka ukazała się nakładem Novae Res w 2025 r. Oprawa klejona, okładka miękka ze skrzydełkami. Stron ponad 430.
Akcja dzieje się kilka lat po zakończeniu wojny z bolszewikami. Janek osiada na gospodarce i układa sobie życie. Ma żonę i dzieci. Jego przyjaciele i podkomendni rozjechali się w różne strony. Na przestrzeni lat zmarli dziadek, stryjek i rodzice. Wydawało się, że życie wróciło na dawne tory, ale ze wschodu nadchodzi znowu zagrożenie spod znaku sierpa i młota. Rzecz z pozoru niewielkiej wagi, ale może mieć znaczenie dla całego spornego obszaru.
Trzeci tom nie odbiega od poprzednich. Nadal relatywnie niewiele się dzieje. Nie ma spektakularnych akcji, pościgów, strzelanin, napompowanych testosteronem wojowników o godność i życie. Za to są knowania, intrygi, podstępy, zdrada. Trzeba zatem czytać uważnie, bo można się zgubić.
Jeśli książka stanowi odbicie poglądów politycznych autora, to zdecydowanie jest on piłsudczykiem i zdecydowanym przeciwnikiem Narodowej Demokracji. Rudnicki poświęcił trochę miejsca opiniom o traktacie ryskim i pracy nad ustaleniem wschodniej granicy RP. Ustami marszałka wiesza psy na delegacji narodowców i krytykuje ich postawę. Ciekaw jestem czy autor przywołuje słowa Piłsudskiego czy wygłasza swoje poglądy.
Najwięcej miejsca poświęcone jest stronie polskiej tego starcia. Przeciw sobie Janek ma radzieckiego oficera, który podobno znany jest z myślenia. Niestety, nie czuć tego. Po prostu autor poświęcił mu mało miejsca i zwyczajnie nie rozwinął tej kwestii. Szkoda.
Bardzo mi się podoba koncept osadzenia agenta sowieckiego po polskiej stronie. Cała akcja z jego legendą, osadzeniem, potem jego działaniami, a na końcu wykryciem. Wychodzi na to, że Janek nie tylko skutecznie zdobywa księgi szyfrów, ale też jest całkiem niezłym kontrwywiadowcem. A przynajmniej wie kogo znaleźć, żeby zebrać właściwe informacje.
Nadal nie ma map, grafik ani komentarza. To zawsze na minus. Jest kilkanaście przypisów, które uszczegóławiają wiele zagadnień, ale całościowego komentarza czy bibliografii nie ma.
Czyta się bardzo dobrze, niewiele się dzieje, ale to nie znaczy, że nie trzeba się skupiać. Naprawdę interesująca i dobrze napisana seria. Oby takich więcej.
Wydawnictwo Novae Res
Jakub Łukasiński