Ostatnia runda 1944. Jak Stalin wygrał wojnę

Ostatnia runda 1944 |Recenzja

Jonathan Dimbleby, Ostatnia runda 1944. Jak Stalin wygrał wojnę

W anglosaskim stylu piśmiennictwa historycznego jest pewien urok. Zazwyczaj są to prace napisane ze swadą, pełne cytatów i mniej lub bardziej śmiałych akcentów fabularyzujących narrację. Tematyka frontu wschodniego II wojny światowej, z oczywistych przyczyn interesuje polskich czytelników. Jednak czy autor książki Ostatnia runda 1944, który jak sam przyznał, w tej tematyce dopiero się orientował, był w stanie sprostać wymaganiom polskich czytelników?

Najpierw oddajmy głos autorowi, który słusznie podsumował, że 1944 rok obfitował w ważne wydarzenia. Dodał także:

Co więcej, jako że walka dyplomatyczna była nierozerwalnie związana z walką militarną i nie tylko decydowała o wyniku wojny, lecz także kształtowała historię XX wieku, splotłem je razem w całościowej narracji o 1944 roku, w którym z biegiem czasu stawało się coraz bardziej oczywiste, że triumf Stalina w „wielkiej wojnie ojczyźnianej” – jak określił on walkę z nazistami na froncie wschodnim – wyeliminuje jedną europejską tyranię tylko po to, by wynieść do potęgi kolejną.

Autor

Jonathan Dimbleby jest dziennikarzem i prezenterem telewizyjnym. Był honorowym stypendystą Uniwersytetu w Londynie ale zrezygnował z członkostwa, wstawiając się za kolegą, nawiasem mówiąc noblistą, którego spotkały nieprzyjemności niewspółmierne do winy. Coś już to mówi o sylwetce autora, do czego odniosę się jeszcze dalej.

Zamiłowanie do historii II wojny światowej ma u niego korzenie rodzinne, gdyż jego ojciec był korespondentem wojennym. Polskim czytelnikom może być znany także za sprawą publikacji takich jak Bitwa o Atlantyk. Jak alianci wygrali II wojnę światową czy Barbarossa: Jak Hitler przegrał wojnę.

Ostatnia runda 1944 – zawartość i wydanie

Nim przejdę do samej zawartości, muszę poświęcić kilka słów tytułowi. Najpierw ucieszyłem się, że nie znalazło się w nim słowo „przełom”, które jest wręcz do znudzenia nadużywane w publicystyce dotyczącej II wojny światowej. Jednak moją uwagę przykuł jeden szczegół. Z okładki dowiadujemy się, że tytuł brzmi „Ostatnia runda 1944”, ze wstępu zaś, że „Końcówka 1944” oraz „Końcowa rozgrywka 1944”. Jak mniemam ostatni jest dziełem autora, a przedostatni i pierwszy – tłumacza. Moim skromnym zdaniem to ten ostatni najlepiej odpowiada koncepcji książki.

Zgodnie z zapowiedzią, autor porusza mnóstwo kwestii. Oczywiście centrum narracji stanowi tematyka militarna. Należy jednak przyznać, że autor ze znakomitą zręcznością przeplata ją ze wspomnieniami dowódców jak i zwykłych żołnierzy po obu stronach frontu. Wątki międzynarodowej dyplomacji i gry wywiadów zdecydowanie dodają uroku całości narracji.

Całość podzielona jest na 34 rozdziały zgrupowane w ramach pięciu części – począwszy od stycznia 1944 roku, a skończywszy na maju 1945 roku i rozpadzie wojennego sojuszu. W tekście znajdziemy też odniesienia do wcześniejszych lat II wojny światowej. Rozdziały są stosunkowo krótkie i bardzo przystępnie napisane.

Na pochwałę zasługuje oprawa graficzna. Okładka, zdjęcia i mapy (umieszczone na początku książki) są wykonane bardzo schludnie i czytelnie.

Wydawnictwo Znak, gdyż to jego nakładem ukazała się książka, jak zwykle zadbało o jakość wydania. Twarda okładka, czytelna czcionka i niezmiennie estetyczne wydanie czynią z tej publikacji kolejne cenne trofeum dla miłośnika serii.

Książkę można nabyć także w formie e-booka i audiobooka.

Za przekład z angielskiego oryginału Endgame 1944: How Stalin Won the War, odpowiadał Bartłomiej Pietrzyk. Autor książki dość konsekwentnie (za kilkoma jedynie wyjątkami) pisał o „nazistach” i taką formę tłumaczenia znajdziemy w tekście. Nie rozwijając wątku dodam, że książka była kierowana wyraźnie do anglosaskiego odbiorcy. Jednak redakcja stanęła na wysokości zadania i z okładki możemy się dowiedzieć do jakiej nacji mogli się zaliczać wspomniani „naziści”.

Praca Jonathana Dimbleby’ego opatrzona została aparatem krytycznym. Na jej końcu znaleźć można powojenne życiorysy najważniejszych postaci, co stanowi dość ciekawe dopełnienie narracji. Dalej zamieszczono przypisy końcowe i bibliografię. W tekście są również przypisy redakcyjne. Czytelnicy szukający konkretnych informacji mają do dyspozycji spis ilustracji, map oraz indeks nazwisk.

Ocena

Jest to zdecydowanie książka popularnonaukowa i jest to plus lub minus w zależności czego od niej oczekujemy. Znawcy tematu nie znajdą w niej nic odkrywczego. Można powiedzieć, że to kolejna powtórka ustaleń brytyjskich i amerykańskich badaczy tematyki – względem których autor uczciwie nie kryje wdzięczności. Niepocieszeni będą również czytelnicy przywiązujący wagę do prawidłowego zapisu numerów formacji wojskowych.

W ujęciu popularnonaukowym to bardzo dobra książka i tym samym wpisuje się dobrze w standardy serii. Należy oddać Jonathanowi Dimbleby’emu, że jego publikacja jest napisana po prostu ciekawie. Pełno w niej cytatów i ciekawych wniosków ujmowanych z różnych perspektyw. Czyta się ją po prostu dobrze.

W powyższym kontekście gorąco polecam ją czytelnikom zainteresowanym dziejami frontu wschodniego II wojny światowej w popularnonaukowym ujęciu.


Wydawnictwo Znak Horyzont
Ocena recenzenta: 5/6
Maciej Kościuszko


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Znak Horyzont. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.