Polski my naród

„Polski my naród” |Wywiad z prof. Wojciechem Polakiem

Polska historia bywa dziś polem ostrego sporu: o sens narodu, o miejsce tradycji, o to, czy wspólnota ma głębokie korzenie, czy powstała dopiero w XIX wieku. W rozmowie o książce „Polski my naród” prof. Wojciech Polak stawia sprawę jasno. Spór o przeszłość pozostaje sporem o teraźniejszość. Padają konkretne nazwiska, teorie i przykłady, a dyskusja o patriotyzmie zyskuje historyczne tło, które wykracza daleko poza bieżące mody intelektualne.

Rozmowa dotyczy nie tylko najnowszej publikacji, lecz także sposobu myślenia o narodzie, historii ludowej, sporze wokół teorii Ernesta Gellnera oraz proporcji między XX wiekiem a wcześniejszymi epokami w polskim dyskursie publicznym. Profesor odnosi się do badań takich autorów jak Anthony D. Smith czy Andrzej Wyczański, polemizuje z uproszczeniami i wskazuje na potrzebę szerszego spojrzenia na dzieje Polski. W centrum pozostaje pytanie o ciągłość wspólnoty narodowej i o to, jak opowiadać historię, by nie redukować jej do jednego stulecia.

Prof. Wojciech Polak – historyk, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu. Specjalizuje się w historii nowożytnej oraz najnowszej historii Polski, ze szczególnym uwzględnieniem dziejów „Solidarności” i oporu społecznego w PRL. Autor i współautor licznych książek poświęconych m.in. relacjom Rzeczypospolitej z Moskwą w XVII wieku oraz historii podziemia antykomunistycznego.

Od 2016 roku członek Kolegium Instytut Pamięci Narodowej, w przeszłości związany także z Europejskim Centrum Solidarności. Laureat nagród i odznaczeń państwowych, dwukrotny laureat nagrody Feniks. W ostatnich latach współpracuje z wydawnictwem Wydawnictwo Biały Kruk, gdzie ukazały się m.in. jego książki o historii najnowszej oraz dziejach państwa polskiego.

Konrad Ruzik: Jaki jest cel pańskiej najnowszej książki „Polski my naród” wydanej w „Białym Kruku”?

Wojciech Polak: Chciałbym  pokazać, jaki powinien być patriotyzm w dzisiejszych czasach. Chcę ukazać piękno i bogactwo naszej historii oraz osiągnięć wielkich Polaków z przeszłości, a także niezwykłe wartości, jakie ofiaruje nasza kultura. Dlatego też w książce znajdują się rozdziały poświęcone naszym tradycjom obchodzenia Wigilii, naszym kolędom i pastorałkom, a także tradycjom obchodzenia przez nas Wielkanocy. Nasza kultura jest tak wyjątkowo fascynująca, że przez wieki przyciągnęła ona licznych cudzoziemców, co starałem się opisać w ostatnim rozdziale.

Na przełomie XX i XXI wieku bardzo modna stała się teoria socjologa Ernesta Gellnera, głosząca, że narody powstały dopiero w XIX wieku, natomiast wcześniej w ogóle nie istniały. Czy Pan się zgadza z tą opinią?

Zdecydowanie nie. Pojęcie „naród” pojawia się w naszej myśli politycznej już w średniowieczu. W tym okresie polską świadomość narodową posiadało rycerstwo, możni i  duchowieństwo. Następnie w okresie nowożytnym, czyli w wiekach XVI-XVIII tą świadomość posiadała szlachta, duchowieństwo i część mieszczaństwa. Chłopi natomiast uważali się za „tutejszych”.

Dopiero w 2 połowie XIX wieku i na początku XX, m. in. dzięki pracy młodzieży narodowej, chociażby z takich organizacji jak Związek Młodzieży Polskiej „Zet” i Związek Młodzieży Polskiej „Przyszłość” (PET) doszło do uzyskania przez chłopów polskiej świadomości narodowej. W każdym razie nie jest tak, że naród polski przez większość naszych dziejów w ogóle nie istniał, a potem nagle pojawił się w XIX wieku „nie wiadomo skąd”.

On istniał już wcześniej. W XIX wieku natomiast pojawiła się zarówno u nas, jak i też w całej Europie ideologia nacjonalistyczna, która wcześniej w ogóle nie istniała. Jeśli coś jest „wynalazkiem” XIX wieku to tylko i wyłącznie sama ideologia nacjonalistyczna, ale na pewno nie naród i nie wspólnota narodowa.

Tezy Gellnera o XIX wiecznym pochodzeniu narodu krytykował także wybitny socjolog brytyjski, Anthony D. Smith (1939-2016), którego trzy prace „Etniczne źródła narodów”, „Kulturowe podstawy narodów” i „Nacjonalizm” ukazały się także w naszym kraju. Zostawiając jednak już ten temat, chciałbym poruszyć kolejną kwestię. Począwszy mniej więcej od 2020 roku szeroki rozgłos zdobył u nas nurt tzw. „historii ludowej”, zapoczątkowany książką Adama Leszczyńskiego „Ludowa historia Polski”. W nurcie „historii ludowej” pojawiają się niekiedy głosy jakoby sytuacja chłopów w I Rzeczypospolitej niczym nie różniła się od sytuacji ludności afrykańskiej przymusowo przywożonej do Ameryki Północnej i pracujących tam jako niewolnicy. Co Pan o tym sądzi?

Jest to zupełne nieporozumienie. Chłopi polscy nie byli niewolnikami i ich sytuacja prawna zupełnie różniła się od sytuacji niewolników na terenie Ameryki Północnej. Pisał o tym chociażby prof. Andrzej Wyczański (1924-2008). Z jego badań naukowych wyłania się następujący obraz: chłopu w Polsce nie było źle, w wielu wypadkach miał całkiem przyzwoite gospodarstwo, do odrabiania pańszczyzny wysyłał w bardzo licznych przypadkach swoich własnych parobków, a nie odrabiał jej osobiście, miał także kontakty z miastem, umiał także sprzedawać i liczyć. Oczywiście, istniały także konflikty między szlachtą a chłopami, ale ukazywanie chłopa jako niewolnika szlachcica to jakiś totalny absurd.

Zgadzam się z Panem. W listopadzie zeszłego roku ukazała się książka dr hab. Mateusza Wyżgi „Polska sarmacka. Historia zwykłych ludzi”, której ramy chronologiczne obejmują wieku XVI, XVII i XVIII. Znajdziemy w niej chociażby informacje, że w tym okresie bardzo liczne były małżeństwa między chłopami a szlachtą, zarówno małżeństwa szlachcianek z chłopami, jak i też szlachciców z chłopkami. Obydwie te zatem warstwy społeczne nie były wcale oddzielone od siebie „grubym murem” jak się niektórym wydaje…

A czy nie wydaje się Panu, że nasz dyskurs historyczny skupiony jest w 90% tylko na wieku XX, wszystkie inne zaś epoki pojawią się bardzo rzadko. W moim przekonaniu jest to sytuacja fatalna. Nie powinniśmy oczywiście zaniedbywać naszej historii w XX wieku, niemniej musimy dyskutować także o naszej historii, dotyczącej okresów wcześniejszych niż XX wiek w znacznie większym stopniu niż obecnie. Na temat tych okresów także powinny powstawać filmy i seriale, które obecnie prawie w ogóle nie powstają. Mówiąc metaforycznie: naród, który ma 1060 lat historii nie może zachowywać się jakby tej historii miał tylko 100 lat.

Zgadzam się z Panem. Mam nadzieję, że w najbliższych latach nasza historia z okresów przed XX wiekiem będzie znacznie bardziej obecna w naszym dyskursie publicznym i zaczną także powstać liczne filmy i seriale dotyczące czasów wcześniejszych niż XX wiek, które obecnie prawie w ogóle nie powstają.

Comments are closed.