Lolo Rozpruwacz. Karol kot – Wampir z Krakowa

Lolo Rozpruwacz. Karol kot – Wampir z Krakowa |Recenzja

Andrzej Gawliński, Lolo Rozpruwacz. Karol kot – Wampir z Krakowa

To mój drugi kontakt z tym autorem i powiem, że jest lepiej niż za pierwszym razem. Mówiłem już, że w przypadku książek w jakiś sposób związanych z Krakowem szukam w nich rzeczy, które mogą mi się przydać do oprowadzania. Z książki o Eleganckim Mordercy wiele nowego nie wyniosłem, ale z książki Lolo Rozpruwacz. Karol kot – Wampir z Krakowa już więcej.

Andrzej Gawliński ma stopień doktora. Jest prawnikiem, kryminalistykiem i suicydologiem. Założył i kieruje Centrum Kryminalistyki i Medycyny Sądowej. Czyli zna się na temacie. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Kryminalistycznego w 2024 r. i jest częścią większej kolekcji poświęconej znanym zbrodniarzom sprzed lat. Sam mam z tej serii tom poświęcony Władysławowi Mazurkiewiczowi. Stron nieco ponad 450. Na okładce zdjęcie Karola Kota. Oprawa miękka, z tego co widzę klejona.

O czym jest Lolo Rozpruwacz. Karol kot – Wampir z Krakowa?

Książkę można podzielić na dwie części. W pierwszej jest opisana działalność Karola Kota, jak doszło do tego, że zaczął napadać na ludzi, jak wybierał ofiary, czym się fascynował itd. Mieszają się w tej części zeznania przed prokuratorem, rozmowy z rodziną i znajomymi. Druga część, to już proces sądowy, który chyba nie wzbudzał aż takich emocji, jak w przypadku Mazurkiewicza. A przynajmniej Gawliński nie wspomina o nich zbytnio. Autor korzysta z protokołów i relacji prasowych. W obu częściach jest też sporo zdjęć.

Wrażenie

Będę porównywał dwie książki (czyli historie Mazurkiewicza i Kota), bo to jeden autor i jedna seria wydawnicza. Widzę tutaj pewną ewolucję. Książka o Mazurkiewiczu była cienka i w zasadzie nie poruszała nowych kwestii. Książka o Kocie jest znacznie grubsza, jest znacznie więcej treści, znacznie więcej materiału. Nie wiem, czy to wynika z bogatszego i lepszego udokumentowania sprawy Kota czy autor po prostu ewoluuje jako pisarz. Cokolwiek jest powodem widać różnicę już na pierwszy rzut oka.

Bardzo dużo miejsca Gawliński oddał głównym aktorom tamtych wydarzeń – samemu Kotowi, jego rodzinie, znajomym, kolegom, trenerowi, pani psycholog. Czytając te zapisy można zajrzeć do głowy mordercy. Tłumaczy się z tego, co i dlaczego robił. Nie mówię, że odczuwał żal czy skruchę, ale wyjaśnił jakie były mechanizmy, które doprowadziły go do tych napaści i morderstw. Możemy też się dowiedzieć jak ludzie na niego patrzyli i dlaczego, choć był dla niektórych z nich zagrożeniem, nie zgłosili się na milicję wcześniej. Ze względu na te kwestie oceniam książkę lepiej niż tę wcześniejszą.

Słowem podsumowania

Jest zdecydowanie lepiej. Znacznie więcej informacji, głębszy rys psychologiczny, szersze spojrzenie na postać. Myślę, że nawet jeśli znacie sprawę Karola Kota, to wartą po tę książkę sięgnąć, bo czegoś nowego się dowiecie.


Wydawnictwo Kryminalistyczne
Ocena recenzenta: 4/6
Jakub Łukasiński


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Kryminalistycznym. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.