Grażyna Kasprzak, Izerska Księga Legend
Czy zastanawiałeś się kiedyś, co szeptały wiatry nad Świeradowem-Zdrojem? Czy kamienie na szlaku naprawdę milczą? Izerska Księga Legend otwiera furtkę do świata, w którym każde źródło zna sekret, a każda góra opowiada historię. To nie jest zwykła książka. To podróż. Między czasami, postaciami i mitami, które przez wieki krążyły po izerskich ścieżkach.
Góry Izerskie — to tu splatają się Dolny Śląsk, Łużyce i czeska pograniczność. Region przesycony opowieściami, które kiedyś snuto przy ognisku, a dziś – nareszcie – zamknięto w twardej oprawie. Izerska Księga Legend to hołd złożony dziedzictwu lokalnemu, pisana z czułością i świadomością, że pamięć to nie tylko historia, ale także magia.
To nie fikcja literacka w stylu fantasy – to rekonstrukcja pamięci. Autorka spędziła wiele lat, zbierając te opowieści. Jej zaangażowanie czuć w każdym zdaniu – nie tworzy, lecz odtwarza i ratuje.
To zbiór kilkudziesięciu legend – zarówno tych popularnych, jak i zupełnie zapomnianych. Historie rozgrywają się w izerskich lasach i nad górskimi strumieniami. Są tu rycerze, księżniczki, zbójnicy, mnisi, rusałki i oczywiście – Duch Gór, wszechobecny strażnik tej ziemi.
Cel książki? Przekazać i ocalić. Sprawić, by dzieci, młodzież i dorośli znów usłyszeli to, co opowiadały kamienie. Bez dat i suchych faktów – za to z sercem i humorem. Teksty są krótkie, lekkie, nieprzeintelektualizowane. Często mają puentę, morał, nutkę grozy lub ciepły żart.
Wizualnie – bajka. Twarda oprawa, duży format, barwne ilustracje (część dziecięca, część stylizowana na dawne ryciny), przyjazny krój pisma, dobrze zaplanowane marginesy. Książka ma logiczny układ – podzielona jest na dwie części. Pierwsza to klasyczne legendy regionu, druga – bardziej współczesne historie, często z nutą nostalgii lub satyry.
Brakuje przypisów czy bibliografii, ale to nie zarzut – to pozycja popularyzatorska, nie naukowa. I właśnie dlatego trafia do czytelnika z siłą śnieżnej lawiny wspomnień.
Na plus: język. Prosty, melodyjny, obrazowy. Słowa płyną jak potok w Kamiennej Dolinie. Czuć rytm opowieści – są krótkie, rytmiczne, działają jak zaklęcia. Nie ma dłużyzn. Nie ma nadęcia. Czytasz jakbyś słuchał babci – tej, która wie wszystko.
Jeśli jesteś z Dolnego Śląska – to obowiązkowa lektura. Jeśli nie jesteś – poznasz kawałek Polski, którego nie ma w podręcznikach. A jeśli jesteś dzieckiem? Pokochasz żabkę ze Świeradowa. Jeśli jesteś seniorem? Znajdziesz dawne brzmienia. A jeśli jesteś turystą? Weź książkę w plecak i czytaj ją na hali pod Smrekiem.
Wydawnictwo AdRem
Ocena recenzenta: 6/6
Agnieszka Cybulska
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem AdRem. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.