Zapomnij o wszystkim

Zapomnij o wszystkim |Recenzja

Dagmara Leszkowicz-Zaluska, Zapomnij o wszystkim

Czy można zapomnieć o sobie, o bliskich, o tym co się przeżyło? Czy miłość, nawet ta ogromnie romantyczna, może przetrwać, gdy brak jest w związku słów? Czy życie, na pozór łatwe, może być pełne tragedii, zwątpień i pytań, na które nie zawsze da się odpowiedzieć? A może nasze życie jest tylko igraszką naszych wydumanych oczekiwań?

O czym jest powieść Zapomnij o wszystkim?

Początkowo sądziłem, że książka jest banalna, wszak opowiada jakże oklepany temat rozłąki, młodzieńczego buntu i zadawnionych ran, które nie mogą się zabliźnić, bo nikt nie jest tak do końca szczery. A może zwyczajnie nie chce sobie uświadomić tego, co czuje ta druga osoba.

Jednak im dalej posuwałem się z lekturą, tym bardziej zacząłem się skupiać, czy może lepiej to ujmując, odkrywać emocje głównych bohaterów, którzy wyrwani ze swego środowiska, nie potrafią odnaleźć się w świecie, który miał być dla nich może nie tyle rajem, co przystanią. Może nowym domem.

Główną bohaterką jest Sonia Kosińska, która w 1989 roku miała podejść do egzaminu w prestiżowej londyńskiej szkole muzycznej. Właśnie – miała. Bo będąc u samej mety, zwątpiła w siebie, i zwyczajnie postanowiła uciec w świat własnych iluzji. W jednej chwili przekreśliła całe swe życie. A przy okazji poświęcenia krewnych. Ale przecież krew nie woda, wyszaleć się musi.

Sonia, wespół z koleżanką i towarzyszącym jej Niemcem z Berlina Zachodniego, rusza w trasę po europejskich koncertach, festiwalach muzycznych, które podczas epokowych przemian za żelazną kurtyną, nabierają nowego wymiaru i smaku. Love Parade czy Festiwal w Jarocinie to tylko kilka miejsc, o które zahaczy. Co odkryje? I czy odpowiedzi na nieuświadomione wcześniej pytania staną się czymś dobrym? Sprawdźcie sami.

Silne kobiety, słabi mężczyźni

Drugi wymiar powieści stanowią babcia Lonia i matka głównej bohaterki, Tonia. Obie kobiety są pełnowymiarowe. Targają nimi sprzeczne emocje, odmienne tradycje i zapatrywania. Mamy możliwość odkrycia na nowo ich dawnych wyborów, które rzutują na sytuację rodziny w czasie rzeczywistym.

Są to kobiety silne, twarde i wytrwałe, ale ceną za to jest ogromny bagaż traum, trudnych wyborów i żal. Czasem do siebie, czasem do mężczyzn… i własnych dzieci. Co ogromnie frapujące, Autorka poprzez ich życiorysy sugeruje, że w pewnych sytuacjach, największym poświęceniem dla związku i miłości jest… odejście w tło.

Kolejną warstwą powieści jest związek Toni i Witka. Związek to nie szczególnie burzliwy, nieco romantyczny. Ona zdołała uciec na zachód Europy, i stworzyć swoją bezpieczną przystań. Stworzyła własną firmę, wychowała samotnie córkę. On, jako aktywny w PRL-u opozycjonista, długi czas nie mógł opuścić Polski, a gdy mu się to już udało, musiał wszystko zaczynać od nowa. To, co przeżył w Polsce mocno wpłynęło na jego osobowość – stracił pewność siebie, i zamknął się w świecie własnych traum, i nie przepracowanych emocji.

Oboje, mimo miłości, nauczyli się żyć po swojemu. Ona stała się bardziej światowa, on – nadal zaściankowy. Ona zyskała jako taki status, on – nie ma jeszcze nic. Oboje trwają w swoim świecie, nie potrafiąc zaprosić jedno drugiego do swego życia. Żyją razem, ale jednak osobno. Wobec takiego stanu rzeczy, dochodzi między nimi do narastającej samotności, która przeradza się w coś, co zaczyna ich coraz bardziej dzielić. Co z tego wyniknie?

Emocjonalna podróż

I tutaj dochodzimy do sedna powieści – Autorka kusi nas wizją pełnej szczerości nonszalancji, że świat nie jest lukrowany; że każdy wybór ma swoje konsekwencje. Często nieuświadomione i nieoczekiwane.

Dagmara Leszkowicz-Zakuska nie boi się pokazać sprzecznych emocji, które stopniuje, a czasem pozwala im wybuchnąć całą gamą. Choć brzmi to banalnie, warto pamiętać, że jako ludzie, jesteśmy przepełnieni sprzecznymi, ale uzupełniającymi się emocjami, namiętnościami, wspomnieniami czy myślami. W jednej chwili możemy być szczęśliwi (nawet do granic przyzwoitości), by pod byle pretekstem wybuchnąć najczystszą złośliwością, odrazą, niechęcią, zwątpieniem. Dzięki takiemu zabiegowi łatwiej będzie nam utożsamić się z występującymi w „Zapomnij i wszystkim” bohaterkami i bohaterami.

Jedną c ciekawych obserwacji, zasugerowanych przez Autorkę jest myśl o tym, żeby nauczyć się odpuszczać. Sam tytuł wszak jest ogromnie wymowny. I choć z doświadczenia wiemy, iż nie można o wszystkim zapomnieć, może warto czasem wyluzować, przystanąć, i spojrzeć na swoją przeszłość ze zrozumieniem, z nostalgią, jako elementowi, dzięki któremu jesteśmy tacy, jacy jesteśmy?

Czasu nie da się zatrzymać. Tym bardziej nie można go cofnąć. Więc po co zawracać sobie głowę dawnymi przeżyciami? Czy nie lepiej wyciągnąć z nich wnioski, i ruszyć dalej?

Lubię takie książki, które nie koniecznie porywają wartką akcją, pełną historycznych wtrąceń i moralnych pouczeń. „Zapomnij o wszystkim” jest taką sentymentalną podróżą wewnątrz ludzkich emocji. Czasem płytkich, czasem głębokich niczym symfonia. Raz gorących, innym razem zimnych, bezdusznych.

Choć pozornie fabuła zdawać może się mało porywającą, jej głównym walorem jest pewna doza takiej nieuświadomionej prawdy o życiu i nas samych. W wyborach podejmowanych przez bohaterów powieści, łatwo znaleźć siebie samego, ze swymi przywarami, nadziejami czy troskami. Ileż to przecież razy sami uciekaliśmy przed odpowiedzialnością w ostatniej chwili, gdy już wszystko miało pójść po naszej myśli.

Przy okazji Autorka uczy nas, że najważniejsze w związku jest mówienie sobie prawdy, a tą zaczyna się od zwykłej rozmowy. Jeśli milczymy, jeśli dusimy w sobie różne emocje, myśli i traumy, nie dość, że sami cierpimy, ale i krzywdzimy swoją oziębłością innych. I nawet jeśli łączy nas ogromna miłość, bez słów umrze niczym róża wyrosła pośród lodowców.

Zapomnij o wszystkim – podsumowanie

Książka liczy sobie 304 strony. To powieść dla poszukiwaczy czegoś głębokiego, sentymentalnego, ale w taki delikatny, nieprzymuszony sposób. Warto dać jej szansę, bo jest powieścią z naprawdę mądrym przekazem. Gorąco polecam.


Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Prószyński i S-ka. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.