Snajper. W obronie Leningradu | Recenzja

Snajper. W obronie Leningradu, Josif Piljuszyn

Głównym zadaniem snajpera i strzelca wyborowego jest zabijanie. Muszą być oni niewidoczni, bezwzględni, skuteczni, nieuchwytni. Żołnierze piechoty też uczą się eliminacji przeciwnika. Jednak strzelają z daleka, często seriami. Najczęściej nie widzą efektów swojego ognia. Snajperzy cel i skutki strzału widzą bardzo wyraźnie… „Szybko wziąłem na cel wysokiego oficera i oddałem pierwszy strzał. Niemiec zatoczył się gwałtownie, powoli opadł na kolana, a potem oparł się na dłoniach. Usiłował się podnieść, odpychając rękami od ziemi, ale nie był w stanie unieść coraz cięższej głowy. Po ostatniej próbie upadł niezgrabnie na pierś z rozrzuconymi na boki rękami”.

Książka do nabycia w księgarni Wolum.pl – Snajper. W obronie Leningradu

Josif Piljuszyn to radziecki snajper, który po wielu latach od opisywanych w książce wydarzeń, postanowił opowiedzieć swoją historię. Wspomnienia – spisane przez Siergieja Anisimowa – dotyczą głównie okresu wojennego, od końca lipca 1941 do początku 1944 roku. Chociaż nie ukończył specjalistycznego kursu, ani odpowiedniej szkoły – posiadał rozległą wiedzę o balistyce, amunicji, jej gramaturze i zachowaniu w locie, topografii, kartografii. Ale to i tak nie wszystko. Piljuszyn jako snajper cechował się olbrzymią cierpliwością, opanowaniem, wytrzymałością na warunki atmosferyczne i odporność psychiczną.Zabijał. W czasie pobytu na froncie Piljuszyn rzeczywiście wyróżnił się swoim talentem strzeleckim, o czym świadczy oficjalne uznanie 136 trafień – a mówiąc prościej – zabicie 136 Niemców. Został za to odznaczony Orderem Czerwonej Gwiazdy, Orderem Czerwonego Sztandaru, Medalem „Za Odwagę” i Medalem „Za Obronę Leningradu”. Jest to dowód na to, iż wojna to najpodlejszy przejaw ludzkiego działania, który wydobywa z głębi podświadomości wszystko co haniebne. Na wojnie za zabicie człowieka, żołnierze otrzymują zamiast kary – nagrodę. Wojna zmienia człowieka w drapieżnika, który wciąż zabija.

Momentami wspomnienia głównego bohatera są odrealnione. Niesamowita gloryfikacja Armii Czerwonej – chociaż nie mają co jeść, brakuje umundurowania, wykwalifikowanej kadry dowódczej, idą w bój, który od samego początku jest skazany na porażkę. Wojna, o której tak mało wiedzą walczący „sołdaci” jest przedstawiona w sposób romantyczny, okraszona ogromną dawką patriotyzmu. To, że wojna oznacza strach, śmierć, głód, nikczemność – schodzi na drugi plan. Żołnierze frontowi, a nawet ci przebywający na tyłach – heroicznie stawiają czoła niemieckiej nawale. Dowódcy – to nie bezmyślni generałowie, którzy wysyłają młodych chłopców na pewną śmierć – a dobrzy ojcowie, którzy opiekują się swoimi „synami”. To, co niewygodne zostało zatuszowane.

Oczywiście – nie wszystko zostało objęte przez cenzurę. Znajdziemy w książce dramatyczne losy osób zamkniętych w blokadzie Leningradu, osobiste historie żołnierzy wyczekujących kolejnego ataku nieprzyjaciela – a także co warte jest uwagi – frontowe rozmowy „Iwanów” z „Frycami”.

W recenzji należy kilka zdań poświęcić oficynie vesper – wydawcy wspomnień snajpera. Książka jakościowo stoi na naprawdę wysokim poziomie. Plusem są przedmowy dołączone do wydania. Mamy tu polemikę pomiędzy angielskim, a polskim wydawcą. Nie zapomniano również o dodaniu w przypisach wyjaśnień obejmującą niekiedy zawiłą terminologię wojskową. W książce znajdziemy także wkładkę ze zdjęciami radzieckich snajperów w różnych sytuacjach – i przede wszystkim maskowaniu. Praca ta jest napisana bardzo przystępnym językiem. Styl i kompozycja sprawiają, że cała problematyka poruszana w tej książce jest łatwa do odebrania przez czytelnika.

Snajper. W obronie Leningradu to opowieść o ludziach i okrutnych czasach, w jakich przyszło im żyć. Wojna – największe draństwo, jakie kiedykolwiek wymyślił rodzaj ludzki. Najgorsza jest w niej nie tylko świadomość nieuniknionej śmierci, ale także małostkowa niesprawiedliwość i podłość bliskiego. Snajper jest szkolony po to, aby swoim celnym strzałem zabić. „Widząc pierwszego zabitego przeze mnie Niemca, nie czułem żadnej satysfakcji, jedynie coś w rodzaju niewyraźnego współczucia. Już nie strzelałem do tarcz, (…) ale do żywego człowieka. Wszystko to przemknęło mi błyskawicznie przez głowę, ale natychmiast automatycznie zacząłem szukać nowego celu, aby powtórzyć to, co już zacząłem”.

Polecam.

Ocena recenzenta: 5/6

Anita Świątkowska

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*