Zamarły lot

Zamarły lot Stanisława Szukalskiego oraz Szczepu Rogate Serce

Wielce mnie cieszy fakt coraz większego zainteresowania postacią Stanisława Szukalskiego. Świadczy o tym niedawna wystawa w Gnieźnie, otwarcie muzeum Jego imienia w Gdyni, a także ekspozycja czasowa „Zamarły lot” w niepozornej Galerii Gardzienice w Lublinie, w której organizacji partnerem z resztą jest muzeum gdyńskie.

Galeria Gardzienice mieści się w dość ciasnej kamienicy na ulicy Grodzkiej w Lublinie. Wydawać by się mogło, że nie jest to odpowiednie miejsce dla tak wspaniałego artysty jak Stanisław Szukalski. Co udało się przygotować kuratorom?

Bolesław

Wystawa to przede wszystkim pierwsza, mała sala, gdzie mieszczą się wszystkie sprowadzone na jej potrzeby dzieła, z czego lwia część to autentyczne rysunki, obrazy i szkice Szukalskiego oraz członków Szczepu Rogate Serce, ale przede wszystkim na środku stoi o n – Bolesław Śmiały (Prawy). Ta brązowa rzeźba z drugiej połowy lat 20. zdecydowanie pomimo stosunkowo niedużych rozmiarów (metr wysokości) wydaje się wdzierać w przestrzeń pomieszczenia; niewątpliwie jest to najlepsze dzieło znajdujące się na wystawie.

Władca depcący mitrę biskupa-zdrajcy wygląda raczej jak aztecki bóg niźli zwykły śmiertelnik, za nim znajduje się wielość postaci reprezentujących całe polskie plemię – mnogość figur wszelakiej wielkości możliwych do zaobserwowania wprawia w zachwyt i choć nie jest to figura serpentinata pokroju Dawida Berniniego, chce się go obchodzić bez przerwy i odejście od tego dzieła przychodzi z trudem.

Są także inne rzeźby, m.in. Prorok albo Ezop, a także tytułowy Zamarły lot, ale stoją one w kątach i nie można ich obejrzeć ze wszystkich stron. One także są arcydziełami Mistrza, ale ich ułożenie pokazuje, że chyba nawet kuratorzy zdawali sobie sprawę, że Bolesław Śmiały potrzebuje o wiele więcej miejsca.

Szukalski i Szukalszczycy

Jak już zostało wspomniane, w sali znajdują się dzieła niewychodzące poza drugi wymiar. Są to dzieła Szukalskiego, szkice, a także prace uczniów, z czego chyba najwybitniejsi to Stefan Żechowski (Ziemin z Książa) i Franciszek Frączek (Słońcesław z Żołyni).

Pierwszy z nich przykuwa uwagę niespotykaną manierą w sposobie przedstawiania postaci ludzkich oraz twarzy o ciekawych, często dużych oczach, drugiego charakteryzował zdecydowany styl i tematyka ludowa; Frączek był bardzo przywiązany do swoich rodzinnych stron.

Wszystkie dzieła w tym pomieszczeniu pokazują ogólne spojrzenie na sztukę tak Stacha z Warty, jak i artystów z Jego kręgu. Na każdym odwiedzającym powinno to zrobić wrażenie.

Następne pomieszczenie nie jest już tak spektakularne – można zobaczyć tam zdjęcia innych rzeźb Szukalskiego – odlewy znajdujące się w Gdyni. Może i nie są to prace stojące przed wizytatorem Galerii, ale w tym przypadku są obietnicą tego, co można zobaczyć w Muzeum Stanisława Szukalskiego.

Następna część wystawy powstała z dużą pomocą wspomnianej placówki – znajdują się tam dużych wymiarów zdjęcia archiwalne, na których można zobaczyć Stacha stawiającego swoje pierwsze artystyczne kroki, aż po czasy, gdy był Mistrzem. Do przedstawienia tej drogi wykorzystano ciasne labirynty kamienicy i to ma swój urok, może się podobać.

Wszystko zostaje zwieńczone projekcją filmów, które zostały wykonane z pomocą sztucznej inteligencji. Nie było to potrzebne – Kopernik Szukalskiego, który zaczyna się ruszać i mrugać jest trochę niepokojący, a ponadto nie ma w sobie już ducha Jego dzieł. Tam też pozostawiono dla oczu widzów parę słów o Szukalskim.

Dość nieśmiało wspomniano o zermatyzmie, który niewątpliwie jest ważną częścią twórczości bohatera Zamarłego lotu. Opisano go jako koncepcję o Lechitach, tymczasem nie wydaje mi się odpowiednie. Zermatyzm nie jest po prostu kolejną pseudonauką turbosłowian; Szukalski wyprzedził nim Nikolaja Liewaszowa, Janusza Bieszka i innych, a ponadto na pewno jest ponad nimi.

Śmiały

Wystawa jest mała, ale ma coś w sobie i powinna podobać się miłośnikom nie tyle sztuki, co i samego Szukalskiego. Panuje tam iście kameralna atmosfera, która tak bardzo kontrastuje z tym, co dzieje się w pierwszej sali – pełna satysfakcja estetyczna. Po zobaczeniu zdjęć odlewów z Muzeum w Gdyni nie mogę się doczekać, gdy je odwiedzę.

Zamarły lot – tytuł wystawy brzmi fajnie, ale jak dla mnie nie oddaje w całości tego, czym jest. Jak dla mnie ani twórczości Szukalskiego nie można nazwać zamarłym lotem, ani twórczości jego uczniów; Szczep Rogate Serce inspiruje kolejnych artystów także dzisiaj, więc trwa i trwać będzie, dopóki będą ludzie z wyczuciem smaku.

Ekspozycja raczej powinna nosić taki tytuł, jakim można było nazwać samego Stanisława Szukalskiego – Śmiały.

Comments are closed.