Anne Hathaway i ślub Shakespeare’a – miłość, ciąża i pośpiech w elżbietańskiej Anglii

Anne Hathaway i ślub Shakespeare’a – miłość, ciąża i pośpiech w elżbietańskiej Anglii

Związek William Shakespeare i Anne Hathaway rozwijał się w kontekście wyraźnych różnic rodzinnych i religijnych oraz nietypowej sytuacji społecznej narzeczonej. Anne była kobietą samodzielną, dysponującą własnym majątkiem i możliwością podejmowania decyzji. W ciągu kilku miesięcy wydarzenia przyspieszyły i doprowadziły do zawarcia małżeństwa jeszcze w 1582 roku.

Zawarcie małżeństwa w Anglii końca XVI wieku podlegało określonym procedurom. Wymagane zapowiedzi kościelne wydłużały czas oczekiwania, a ich pominięcie wymagało uzyskania zgody władz kościelnych oraz złożenia zabezpieczeń prawnych. W praktyce oznaczało to konieczność spełnienia formalnych warunków, zanim ślub mógł zostać zawarty szybciej niż w standardowym trybie.

Jeżeli Will w 1582 roku wrócił do Stratfordu w następstwie burzliwego pobytu w Lancashire, jeżeli tego lata istotnie zgodził się pójść do Shottery, by przekazać Debdale’om ryzykowną wiadomość lub symbol religijny, to jego zaloty do Anne Hathaway niewątpliwie były przejawem buntu przeciwko imperium strachu.

Tekst jest fragmentem książki Shakespeare. Stwarzanie świata, która czeka na Ciebie tutaj:

Shakespeare. Stwarzanie świata

 Dom Anne stanowił diametralne przeciwieństwo niebezpiecznego świata, który objawił mu się wcześniej: silnych męskich więzi, jakie nawiązywał Simon Hunt, nauczyciel, który wyjechał do seminarium ze swym uczniem Robertem Debdale’em; spisku zawiązanego dla ochrony Campiona, Parsonsa, Cottama i pozostałych misjonarzy; tajemnego braterstwa pobożnych młodych mężczyzn, gotowych na śmierć.

Jednak nawet w mniej złowieszczych okolicznościach, nawet gdyby Will był zwykłym, niedoświadczonym wyrostkiem, mającym jako punkt społecznego odniesienia tylko rodzinę i kolegów z King’s New School, Anne Hathaway musiała stanowić zaskakującą odmianę. Rodzina Willa prawie na pewno wyznawała katolicyzm, rodzina Anne prawie na pewno skłaniała się w przeciwną stronę.

Ojciec Anne zażądał w testamencie, by wyprawiono mu „uczciwy pochówek” – to formułka oznaczająca prosty, surowy pogrzeb, jaki preferowali purytanie. Jej brat Bartholomew również poprosił o taki pogrzeb „z nadzieją, że powstanie Ostatniego Dnia i dostąpi nagrody wśród Jego wybrańców” „Jego wybrańców”… Ludzie ci bardzo różnili się od Campiona, a także, na dobrą sprawę, od Ardenów, katolickich krewnych Shakespeare’a.

Anne uosabiała ucieczkę również w innym sensie: była, co spotykało się nader rzadko, kobietą samodzielną. W czasach elżbietańskich bardzo niewiele młodych, niezamężnych kobiet miało jakąkolwiek kontrolę nad swoim życiem; ogromną większość kluczowych decyzji podejmowali rodzice dziewczyny, zazwyczaj, choć nie zawsze, za jej zgodą.

Jednakże Anne, osierocona jako kobieta dwudziestokilkuletnia, z odziedziczonym po ojcu mająteczkiem oraz większymi środkami należnymi z chwilą zawarcia małżeństwa, była – wedle ówczesnego sformułowania – „całkowicie sama sobie rządem”.

 Jej niezależność i możliwość swobodnego podejmowania decyzji musiały wzbudzić seksualne zainteresowanie młodego człowieka, niewykluczone nawet, że źródłem trwającej całe życie fascynacji Shakespeare’a kobietami w takim położeniu było właśnie poczucie wolności, jakie obudziła w nim Anne Hathaway.

Z pewnością doznał ulgi, gdy wyrwał się z ograniczeń własnej rodziny, a także, być może, z seksualnego zamętu i dwuznaczności, jakie elżbietańskim moralistom kojarzyły się z aktorstwem. Jeśli nasz wyobrażony szkolny występ w sztuce Plauta ma jakieś podstawy w rzeczywistości – jeśli Will kiedykolwiek przeżył dreszcz erotycznego niepokoju, grając scenę miłosną z innym chłopcem – to w osobie Anne Hathaway znalazł pocieszająco konwencjonalne ukojenie swych seksualnych konsternacji i wahań.

Niezależnie od tej domniemanej ulgi – której atrakcyjności, choćby tymczasowej, nie należy nie doceniać – Anne była spełnieniem nieodpartego marzenia o rozkoszy. Tak przynajmniej można wnosić z centralnego miejsca zalotów w twórczości dramaturga, począwszy od Dwóch panów z Werony czy Poskromienia złośnicy po Zimową opowieść i Burzę.

Amory, kochanie się – nie w sensie stosunku płciowego, lecz w starszym znaczeniu żarliwych próśb, starań i tęsknot – absorbowały go właściwie przez cały czas, były czymś, co rozumiał i potrafił wyrazić wnikliwiej niż ktokolwiek inny na świecie. Rozumienie to, rzecz jasna, niekoniecznie miało coś wspólnego z kobietą, którą poślubił; teoretycznie biorąc, nie mu siało ono mieć związku z żadnym konkretnym doświadczeniem życiowym. Niemniej nasza chęć zbadania życia Shakespeare’a jest skutkiem silnego przekonania, że jego sztuki i wiersze nie wzięły się z cudzych sztuk i wierszy, lecz z bezpośrednich doznań duszy i ciała.

Dorosły Shakespeare bardzo zabawnie opisuje miłosne wyczyny wiejskich parobków; na przykład w Jak wam się podoba drwi z kmiotka tak zadurzonego w dojarce, że całuje „krowie wymię, które wydoiła swoimi ślicznymi, spękanymi rączkami” [the cow’s dugs that her pretty chapped hands had milked]. Jednakże gdzieś w tle tego śmiechu majaczy być może cierpkie, zniekształcone wspomnienie własnych niezdarnych wysiłków nastoletniego Shakespeare’a – wysiłków, które zostały nagrodzone hojniej, niż się spodziewał. Nim minęło lato, Anne Hathaway była w ciąży.

Małżeństwo Shakespeare’a jest przedmiotem gorączkowego zainteresowania od XIX wieku, kiedy to wielki bibliofil sir Thomas Phillipps znalazł w archiwum biskupa Worcesteru niezwykły dokument. Był to list zastawny, datowany na 28 listopada 1582 roku, opiewający na olbrzymią wówczas kwotę czterdziestu funtów (dwukrotny roczny dochód nauczyciela w Stratfordzie, ośmiokrotny – sukiennika w Londynie), wystawiony, by ułatwić ślub „Williama Shagspere” i „Anne Hathwey ze Stratfordu w diecezji Worcester, panienki”.

Oboje młodzi – lub ktoś im bliski – pragnęli, by małżeństwo zawarto niezwłocznie. Powód pośpiechu nie jest w liście wymieniony, choć istnieje porządnie udokumentowane wyjaśnienie: chrzest sześć miesięcy później – dokładnie 28 maja 1583 roku – ich córki Susanny. Mimo określenia w liście Anne Hathwey ze Stratfordu w diecezji Worcester panienką stanowczo nie była.

W normalnym trybie do ceremonii ślubnej wolno było przystąpić dopiero po zapowiedziach, ogłaszanych przez trzy kolejne niedziele w miejscowym kościele parafialnym. Zwłoka narzucona przez ten wymóg mogła się jeszcze zwiększyć wskutek kaprysów prawa kanonicznego, które nie zezwalało na ogłaszanie zapowiedzi w pewnych okresach roku liturgicznego.

W listopadzie 1582 roku taki okres był tuż ‑tuż. Po złożeniu pod przysięgą oświadczenia, że nie istnieją żadne przeszkody, by wstąpić w związek małżeński – ujawnieniu takich właśnie przeszkód miały służyć zapowiedzi – można było za pewną opłatą uzyskać dyspensę i otrzymać natychmiastową zgodę na zawarcie ślubu.

W tym celu należało jednak zagwarantować władzom diecezji, że nie wypłynie jakiś fakt – wcześniejszy kontrakt małżeński czy zobowiązanie ucznia rzemieślniczego, że nie ożeni się przed końcem terminu – który unieważniłby wszelkie przysięgi, po czym cała sprawa trafiłaby do sądu. Taką gwarancją był list zastawny, który tracił moc, jeżeli wszystko przebiegło gładko.

Nie wiadomo, czy rodzice Willa zaaprobowali ożenek swego osiemnastoletniego syna z ciężarną dwudziestosześcioletnią narzeczoną. W ówczesnej, jak i w dzisiejszej Anglii uważano, że chłopiec w wieku osiemnastu lat jest za młody, by zakładać rodzinę; przeciętny wiek pana młodego w Stratfordzie w 1600 roku (nie istnieją wiarygodne dane z lat wcześniejszych) wynosił dwadzieścia osiem lat.

Poza tym nie zdarzało się, by mężczyzna żenił się z kobietą tyle lat od siebie starszą – w owych czasach panny młode były przeciętnie dwa lata młodsze od swoich mężów. Wyjątki zdarzały się tylko w klasach wyższych, gdzie zaślubiny traktowano jak swego rodzaju trans akcję majątkową, toteż rodziny doprowadzały do zaręczyn nawet zupełnie małych dzieci (nieraz małżeństwo bywało konsumowane wiele lat po ślubie, a nowożeńcy czekali bardzo długo, aż będzie im wolno razem zamieszkać).

W przypadku Anne Hathaway panna młoda wnosiła niewielki posag, ale trudno ją nazwać dziedziczką – ojciec w testamencie polecił wypłacić jej po zawarciu małżeństwa sześć funtów, trzynaście szylingów i cztery pensy.

Finansowo podupadły, lecz nadal liczący się w społeczności John Shakespeare mógł spodziewać się od synowej większego wiana, mógł też podjąć kroki prawne, by nie dopuścić do związku, gdyż jego syn wciąż był nieletni (pełnoletność osiągało się w wieku dwudziestu jeden lat). Nic jednak nie zrobił, być może dlatego, że dobrze znał zmarłego ojca Anne. Choć Mary i John Shakespeare’owie raczej nie byli zachwyceni małżeństwem Willa.

A Will? Bez względu na epokę osiemnastoletni chłopcy w takich sytuacjach raczej nie śpieszą się do ołtarza. Oczywiście Will mógł stanowić wyjątek. Z pewnością jako dramaturg świetnie sobie wyobrażał podobną niecierpliwość: „Gdzie i jak doszło do tego, że płonie / W nas miłość – mówi Romeo do ojca Laurentego nazajutrz po balu u Capulettich – całą historię ci streszczę / Byleby ślub się odbył dzisiaj jeszcze” [When and where and how / We met, we wooed, and made exchange of vow / I’ll tell thee as we pass, but this I pray, / That thou consent to marry us today].

W opisie gorączkowego pośpiechu lekkomyślnych kochanków w Romeo i Julii humor łączy się z ironią, wzruszenie z potępieniem, ale przede wszystkim ustęp ten dowodzi, że Shakespeare doskonale rozumiał, co to znaczy być młodym i rozpaczliwie pragnąć wziąć ślub, a każdą chwilę zwłoki przeżywać niczym torturę. W wielkiej scenie balkonowej Romeo i Julia, choć właśnie się poznali, składają „przysięgę miłości” [love’s faithful vow].

Pod koniec najbardziej namiętnej sceny miłosnej, jaka wyszła spod pióra Shakespeare’a, Julia mówi: „Jeśli masz wobec mnie godne zamiary, / Jeśli mnie chcesz za żonę przyślę jutro / Posłańca” [If that thy bent of love be honourable, / Thy purpose marriage, send me word tomorrow]. I deklaruje: gdy dowiem się, „kiedy i gdzie chcesz dopełnić obrzędu; / A wtedy los mój złożę u twych stóp, / Gotowa iść za tobą na kraj świata” [Where and what time thou wilt perform the rite, / And all my fortunes at thy foot I’ll lay, / And follow thee, my lord, throughout the world].


Tekst jest fragmentem książki Shakespeare. Stwarzanie świata i powstał we współpracy z Wydawnictwem Znak Literanova.

Comments are closed.