badania w Lesie Szpęgawskim

Badania w Lesie Szpęgawskim – IPN odkrył ślady zbrodni sprzed lat

Zwęglone drewno, ludzkie kości i milczące artefakty ukryte pod ściółką lasu przez dziesięciolecia – przeszłość wciąż nie daje o sobie zapomnieć. Badania w Lesie Szpęgawskim odsłoniły dramatyczne ślady niemieckiej zbrodni, której rozmiar i bezwzględność zaskakują nawet dziś. Między popiołami znaleziono nie tylko szczątki ofiar, lecz także odłamki ich życia – przedmioty, które miały przetrwać tylko w pamięci bliskich.

Szpęgawski Las, położony nieopodal Starogardu Gdańskiego na Kociewiu, przez dziesięciolecia skrywał tragiczną tajemnicę z czasów II wojny światowej. W maju 2025 roku ciszę tego miejsca przerwały prace ekshumacyjne prowadzone przez Instytut Pamięci Narodowej (IPN).

Zespół historyków i archeologów IPN, pod nadzorem prokuratorów Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, zakończył właśnie badania terenowe. W trakcie tych działań odnaleziono ludzkie szczątki i osobiste przedmioty ofiar, rzucając nowe światło na skalę niemieckich zbrodni z 1939 roku oraz na desperackie próby ich ukrycia pod koniec wojny. Odkrycia te potwierdziły, że Las Szpęgawski – miejsce masowych egzekucji polskiej ludności cywilnej – wciąż krył dowody zbrodni, pomimo upływu ponad 80 lat od tamtych wydarzeń.

Ostatnia faza badań w Lesie Szpęgawskim ujawniła groby i ofiary

Prace IPN objęły sondażowe wykopy w wybranych rejonach lasu, gdzie spodziewano się nieoznaczonych mogił. Artur Chomicz, rzecznik prasowy IPN Gdańsk, poinformował, że w tegorocznym etapie zbadano trzy masowe groby. W grobie nr 9 ujawniono luźno rozrzucone, niespalone szczątki kostne należące do osób dorosłych. W grobie nr 16 łączna waga wydobytych kości wyniosła blisko 200 kilogramów. Niespalone kości należały do kilkudziesięciu dorosłych – kobiet i mężczyzn w różnym wieku – a ponadto odnaleziono szczątki dzieci w wieku około 7–14 lat. Kości spalone pochodziły głównie od osób dorosłych, choć natrafiliśmy też na nieliczne kości dziecięce, prawdopodobnie do 7. roku życia – relacjonował Chomicz, opisując skalę odkrycia.

Według ustaleń IPN minimalna liczba ofiar w tych trzech grobach wyniosła co najmniej 84 osoby. Świadczy o tym liczba powtarzających się elementów szkieletów (np. części kości skroniowych) odnalezionych podczas wykopalisk.

W trzeciej ze zbadanych mogił, oznaczonej numerem 32, natrafiono na drewniane skrzynie wypełnione bezładnie ułożonymi kośćmi. Kości w skrzyniach nie nosiły śladów spalenia – znajdowały się tam fragmenty różnych części szkieletów, między innymi czaszki i kości udowe. W jednej ze skrzyń badacze znaleźli poruszający artefakt: małą figurkę Matki Boskiej ukrytą wśród kości.

Ten symboliczny przedmiot prawdopodobnie należał do jednej z ofiar i być może został pochowany razem z nią przez bliskich lub współwięźniów. Znalezisko to nadało odkryciu wyjątkowo przejmujący charakter, przypominając o ludzkim wymiarze tragedii.

Zbrodnia w Lesie Szpęgawskim – historyczne tło badań

Las Szpęgawski był świadkiem jednego z najbardziej brutalnych epizodów tzw. Zbrodni Pomorskiej 1939 r., czyli masowych egzekucji ludności polskiej na Pomorzu po wybuchu II wojny światowej. Już 2 września 1939 r. – dzień po ataku Niemiec na Polskę – okupanci rozpoczęli w tym lesie pierwsze rozstrzeliwania. Od jesieni 1939 roku do stycznia 1940 roku naziści zamordowali tu według szacunków od 5 do 7 tysięcy osób.

Były to przede wszystkim osoby należące do polskiej inteligencji i elit lokalnych (nauczyciele, księża, urzędnicy), a także działacze społeczni, patrioci oraz przedstawiciele innych grup uznanych przez nazistów za wrogie. Egzekucje odbywały się bez sądów – ofiary były przywożone do lasu, zmuszane do kopania własnych grobów lub stawiane nad uprzednio wykopanymi dołami i rozstrzeliwane przez niemieckie oddziały egzekucyjne, często z udziałem lokalnej paramilitarnej formacji Selbstschutzu (niemieckiej „samoobrony” złożonej z członków mniejszości niemieckiej).

Ofiary pochodziły z wielu miejscowości Pomorza, nie tylko ze Starogardu Gdańskiego i okolic. Na liście zamordowanych znaleźli się mieszkańcy między innymi:

  • Tczewa,
  • Pelplina,
  • Gniewa,
  • Skórcza,
  • okolicznych wsi powiatu starogardzkiego.

Wśród zamordowanych były także osoby chore psychicznie – pacjenci szpitala psychiatrycznego w Kocborowie. Zostali oni zabici w ramach niemieckiej akcji T4, programu eksterminacji osób niepełnosprawnych psychicznie i fizycznie prowadzonego przez III Rzeszę. Obok Polaków i pacjentów szpitala, z rąk nazistów w Szpęgawskim Lesie ginęli także nieliczni Niemcy sprzeciwiający się reżimowi hitlerowskiemu – co pokazuje, że terror dotykał wszystkich niepasujących do nazistowskiej ideologii.

Przez wiele lat po wojnie Las Szpęgawski pozostawał miejscem pamięci i bólu lokalnej społeczności. Już w 1945 roku prowadzono tam pierwsze ekshumacje, jednak ówczesne działania nie objęły wszystkich grobów. Część ofiar ekshumowano i pochowano na cmentarzach, wystawiono też zbiorowe mogiły i pomniki. Niemniej wiele szczątków pozostało w ziemi, a pełna liczba zamordowanych długo pozostawała nieznana.

Obecnie badaczom IPN udało się ustalić tożsamość ponad 2400 ofiar tamtych wydarzeń, lecz tysiące nazwisk wciąż pozostają niepoznane. Dopiero najnowsze badania archeologiczne pozwoliły dotrzeć do nieodkrytych wcześniej grobów, dając szansę na identyfikację kolejnych pomordowanych.

Akcja 1005 – jak badania w Lesie Szpęgawskim odkryły ślady zacierania zbrodni?

W 1944 roku, gdy losy wojny odwracały się na niekorzyść III Rzeszy, Niemcy przystąpili do zatarcia śladów swoich masowych zbrodni. Specjalna operacja o kryptonimie Akcja 1005 (niem. Aktion 1005) była tajną akcją prowadzoną w latach 1943–1944, polegającą na ekshumacji i paleniu ciał ofiar nazistowskiego terroru w okupowanej Europie.

Jej celem było ukrycie dowodów ludobójstwa – Niemcy chcieli w ten sposób utrudnić przyszłym alianckim śledczym odkrycie ogromu dokonanych zbrodni. W Lasach Szpęgawskich również doszło do takiej akcji jesienią 1944 roku. Specjalne komando, prawdopodobnie złożone z więźniów obozów pod nadzorem SS, odgrzebywało masowe mogiły z 1939 roku, a następnie na miejscu paliło wydobyte szczątki na stosach ułożonych z drewna i ciał. Popioły i niedopalone fragmenty kości były rozdrabniane i zakopywane lub rozrzucane, tak by zatrzeć wszelkie ślady.

Badania IPN potwierdziły, że mimo tych działań część dowodów przetrwała w ziemi. Z dotychczasowych ustaleń wynikało, że nie wszystkie masowe groby zostały przebadane podczas powojennych ekshumacji w Lesie Szpęgawskim. Podobnie nie wszystkie dowody zbrodni udało się Niemcom zniszczyć pod koniec 1944 roku – przyznał Artur Chomicz, komentując wyniki prac.

Rzeczywiście, w wykopach archeolodzy natrafili na warstwy spalenizny kryjące makabryczne pozostałości po akcji niszczenia dowodów. Wśród czarnej, przepalonej ziemi znajdowano nadpalone szczątki ludzkich kości oraz drobne przedmioty, które ocalały z pogromu. Akcja 1005 pozostawiła po sobie także inne ślady: badacze wydobyli z ziemi łuski i pociski po broni palnej – niemymi świadkami egzekucji – a także elementy stosów kremacyjnych, jak zwęglone kawałki drewna, na których palono ciała ofiar.

Szczególnie wymowne okazały się jednak drobiazgi osobiste należące do pomordowanych. Znalezione w popiołach przedmioty codziennego użytku, biżuteria czy części garderoby nie spłonęły do końca i przetrwały pod warstwą ziemi niczyjej, by po latach przemówić do nas historią swoich właścicieli. Wśród odnalezionych rzeczy ofiar były między innymi:

  • krzyżyki i medaliki (dewocjonalia noszone zapewne na szyi),
  • guziki – zarówno cywilne, jak i wojskowe z orzełkiem,
  • metalowe podkówki do butów (elementy wzmacniające obcasy żołnierskich butów),
  • różnego rodzaju sprzączki i klamry od pasków czy szelek,
  • spinki do mankietów garniturowych koszul,
  • zegarki kieszonkowe i naręczne,
  • monety o różnych nominałach.

Te ocalałe przedmioty, wydobyte z miejsca zbrodni, stanowiły przejmujące relikty po ofiarach – świadectwa ich obecności i codziennego życia przerwanego przez wojnę. Co istotne, niektóre z nich okazały się kluczowe dla ustalenia personaliów ofiar. Dzięki wyrytemu nazwisku na łyżce ustalono, że należała do jednej z ofiar widniejących na dotychczasowej liście zamordowanych w Lesie Szpęgawskim. Inny znaleziony przedmiot pozwolił zidentyfikować ofiarę, której nazwisko nie figurowało wcześniej na tej liście – przekazał rzecznik IPN, podkreślając znaczenie znalezisk.

Jeszcze innym ważnym artefaktem okazał się polski nieśmiertelnik wojskowy (oryginalna dwuczęściowa blaszka identyfikacyjna żołnierza) znaleziony w warstwie spopielonych szczątków. Ten nieprzełamany identyfikator mógł należeć do jednego z zabitych – być może żołnierza lub powstańca – i stanowi cenną wskazówkę przy ustalaniu jego tożsamości.

Wszelkie wydobyte dowody zbrodni zostały zabezpieczone przez specjalistów i w najbliższej przyszłości przejdą fachową konserwację. Pozwoli to zachować je dla celów naukowych i dowodowych, a także oddać hołd ofiarom poprzez ochronę pamiątek po nich.

Misja IPN – poszukiwanie ofiar i prace identyfikacyjne

Zakończone badania w Lesie Szpęgawskim wpisują się w szerszą misję Instytutu Pamięci Narodowej, której celem jest odkrywanie prawdy o zbrodniach totalitaryzmów oraz przywracanie pamięci o ich ofiarach. IPN, jako instytucja państwowa o charakterze naukowo-śledczym, prowadzi od lat poszukiwania nieoznaczonych mogił ofiar II wojny światowej i okresu powojennego.

Działania te obejmują zarówno prace archeologiczne w terenie, jak i badania archiwalne oraz historyczne śledztwa mające na celu ustalenie okoliczności zbrodni. Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku (będąca częścią IPN) nadzorowała prace w Szpęgawskim Lesie w ramach oficjalnego śledztwa dotyczącego niemieckich zbrodni wojennych popełnionych na Pomorzu.

Odnalezienie szczątków ludzkich to dopiero początek procesu przywracania ofiarom tożsamości. Teraz przed specjalistami stoi żmudne zadanie laboratoryjne – badania antropologiczne i genetyczne. Fragmenty kości zostaną poddane analizie przez antropologów, którzy określą cechy ofiar (płeć, wiek, stan zdrowia) i spróbują zrekonstruować przebieg egzekucji na podstawie uszkodzeń kości (np. ślady po kulach).

Równolegle materiał genetyczny ze szczątków (jeśli zachował się w wystarczającym stanie) będzie ekstrahowany i porównywany z bazami danych DNA. W Polsce istnieje Polska Baza Genetyczna Ofiar Totalitaryzmów, gromadząca profile DNA zarówno ofiar, jak i krewnych poszukujących zaginionych podczas wojny – co znacząco ułatwia identyfikację. IPN korzysta z pomocy tej bazy oraz współpracy z naukowcami z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego, aby próbować dopasować pobrany z kości kod genetyczny do profili rodzinnych.

W przypadku Lasu Szpęgawskiego szczególnie cenne okazać się mogą odnalezione przedmioty z nazwiskami lub numerami (jak wspomniana łyżka z wygrawerowanym nazwiskiem czy nieśmiertelnik z numerem jednostki). Takie artefakty, w połączeniu z dokumentami archiwalnymi, listami ofiar i relacjami świadków, już teraz pozwoliły zidentyfikować kilka osób, a kolejne identyfikacje są prawdopodobne w przyszłości.

Każda pojedyncza ofiara to ból jej najbliższych i potencjał odebrany naszemu społeczeństwu – przypomina Piotr Tarnowski, dyrektor Muzeum Stutthof, zwracając uwagę, że za każdą liczbą kryje się ludzki los. Dlatego tak ważne jest, by ofiarom przywracać imiona i godnie je upamiętniać.

W ostatnich latach pamięć o pomordowanych na Pomorzu doczekała się większego uhonorowania. 2 października 2023 r. po raz pierwszy obchodzono w Polsce Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckiej Zbrodni Pomorskiej 1939 roku – święto państwowe poświęcone ofiarom z takich miejsc jak Piaśnica, Mniszek czy właśnie Szpęgawski Las.

Ponadto podjęto decyzję o utworzeniu nowego muzeum w Pelplinie, które w formie nowoczesnej wystawy stałej opowie historię zbrodni w Szpęgawskim Lesie. Placówka ta – jako oddział Muzeum Stutthof – ma uzupełnić edukację historyczną o tragicznych wydarzeniach na Pomorzu i zapewnić, że będą one przypominane kolejnym pokoleniom przez cały rok, a nie tylko przy okazji rocznic.

Apel IPN do rodzin ofiar

Zakończone prace poszukiwawcze to ważny krok w stronę odkrycia prawdy i upamiętnienia pomordowanych, ale proces nie kończy się na wykopaliskach. Instytut Pamięci Narodowej w Gdańsku zwrócił się z prośbą do wszystkich osób, których krewni stracili życie z rąk funkcjonariuszy lub współpracowników niemieckiej III Rzeszy na terenie Starogardu Gdańskiego i okolic, by zgłaszały się do gdańskiego oddziału IPN w celu przekazania relacji o swoich bliskich oraz – jeśli to możliwe – udostępnienia materiału genetycznego do badań identyfikacyjnych.

Taki apel ma na celu zaangażowanie lokalnej społeczności i rodzin ofiar we wspólne dążenie do identyfikacji odnalezionych szczątków.

Dlaczego warto odpowiedzieć na ten apel? Taka pomoc ze strony rodzin jest bezcenna dla badaczy IPN, ponieważ pozwala m.in. uzupełnić archiwa o relacje świadków i rodzin, co pomaga odtworzyć losy ofiar oraz okoliczności zbrodni, porównać DNA żyjących krewnych z materiałem genetycznym wydobytym z szczątków, co umożliwia identyfikację ofiar nawet po tylu latach, przywrócić zamordowanym ich nazwiska i zapewnić im godny pochówek, dając rodzinom pewność i zamknięcie wieloletniej niepewności co do losu bliskich.

IPN podkreśla, że każda nawet drobna informacja – stara fotografia, list, rodzinne opowieści – może pomóc w połączeniu rozsianych fragmentów historii. Dzięki zaangażowaniu rodzin ofiar badania identyfikacyjne nabierają osobistego wymiaru: ofiary przestają być anonimowe, a stają się znów czyimiś matkami, ojcami, dziećmi czy dziadkami.

W ten sposób wspólna praca naukowców i rodzin prowadzi do przywrócenia pamięci o zamordowanych i oddania im należnej czci. Instytut Pamięci Narodowej kontynuował będzie swoje wysiłki, by z pomocą najnowszych technologii i ludzkiej pamięci dalej odkrywać prawdę o tragicznych kartach historii, jakie skrywał Las Szpęgawski, i by każda ofiara mogła zostać zidentyfikowana oraz godnie upamiętniona.


Źródła: IPN, PAP

Comments are closed.