Nicola Lagioia, Ciao amore, ciao. Morderstwo w Rzymie
Rzym – miasto wiecznego piękna i niegasnącego chaosu – potrafi oczarować, a chwilę później przerazić swoją mroczną stroną. Nicola Lagioia prowadzi czytelnika przez wstrząsającą historię zbrodni, której portret odsłania książka Ciao amore, ciao. W tle pulsują kontrasty: marmurowe kolumny i szczury w zaułkach, miłość i brutalność, codzienność i zło, które wyrasta z samego serca społeczeństwa.
W pogodny poranek 1 marca 2016 tłumy turystów czekają przed Koloseum na obejrzenie ruin. Wokół nich Rzym jawi się z jednej strony jako La grande bellezza – fenomenalna architektura i smakowita kuchnia, ale z drugiej jako miasto zalewane przez szczury, korupcję i narkotyki. W takich realiach dochodzi do okrutnej zbrodni: zostaje brutalnie zamordowany młody Luca Varani.
Sprawcami są dwaj dwudziestokilkulatkowie z dobrych rodzin, którzy przez wiele godzin torturowali swoją ofiarę. Tło tej historii to Europa pogrążona w kryzysie: włoska młodzież boryka się z 39% bezrobociem, a korupcja wciąż stanowi poważne wyzwanie – ostatnich dwóch burmistrzów Rzymu zmuszono do ustąpienia z powodu skandali.
Tę mieszankę zepsucia i codziennych absurdów – korupcję w urzędach, wieczne korki, pijanych taksówkarzy – pokazuje Nicola Lagioia w swoim reportażu.
Nicola Lagioia – autor i jego dorobek
Nicola Lagioia (ur. 1973) to jeden z najbardziej cenionych współczesnych włoskich prozaików. Debiutował w 2001 powieścią Tre sistemi per sbarazzarsi di Tolstoj, ale szeroką rozpoznawalność przyniosła mu powieść La ferocia (Dzikość), za którą w 2015 otrzymał najważniejszą we Włoszech nagrodę literacką – Premio Strega.
W biografii pisarza znajdziemy liczne ciekawostki: przez lata był redaktorem literackim, jurorem festiwali filmowych w Wenecji, a w latach 2018–2022 dyrektorem programowym Międzynarodowych Targów Książki w Turynie. W dorobku ma pięć książek; w dwóch ostatnich – La ferocia i właśnie La città dei vivi – powrócił do ambitnych narracji o zbrodni i złu.
Lagioia jest twórcą wszechstronnym: pisze także eseje i felietony. Dzięki tej różnorodności potrafi płynnie łączyć prozę literacką z rzetelną metodą reportażową, czerpiąc zarówno ze stylu noir, jak i dokumentalnych źródeł.
Ciao amore, ciao: morderstwo i portret społeczeństwa
Ciao amore, ciao. Morderstwo w Rzymie to reportaż literacki opisujący śledztwo wokół zbrodni z marca 2016 roku. Lagioia rekonstruuje wydarzenia tamtego dnia i kolejnych – przede wszystkim straszliwą historię Luki Varaniego.
23-letni Luca był sierotą z Serbii, adoptowanym przez zamożną włoską rodzinę. Miał narzeczoną Martę i nigdy nie gustował w narkotykach ani tzw. „efekciarskich” imprezach. Zupełnie inaczej było z jego oprawcami: Manuel Foffo i Marco Prato to studenci z dobrych rodzin, prowadzący dotąd beztroskie życie, pełne libacji i ćpania.
To oni, jak ustaliła policja, zaplanowali „eksperyment” – sprawdzić, jak to jest odebrać komuś życie. Kiedy wreszcie zwabili Lukę na alkoholową imprezę do mieszkania, ofiara nie miała szans. Karabinierzy odnaleźli go z licznymi ranami ciętymi i tłuczonymi, ofiarę przemocy psychicznej i fizycznej, której zadano wielokrotne ciosy nożem i młotkiem. W książce poznajemy szczegóły tamtej nocy i motywy sprawców, a także losy bliskich Luki i ludzi zaangażowanych w śledztwo.
Lagioia śledzi tę historię od samego początku: przeprowadza wywiady, analizuje zeznania świadków, nawet przegląda prywatne wiadomości sprawców. Dzięki temu Ciao amore, ciao to nie tylko zimny zapis faktów, ale pełen emocji portret społeczeństwa. Autor czerpie z różnych źródeł – od policyjnych protokołów, przez posty na Facebooku i rozmowy Whatsapp po komentarze w mediach – a forma przypomina mozaikę głosów i stylów. Tak mieszana narracja sprawia, że czytelnik poczuje się jak uczestnik śledztwa. Na przykład, w montowanym przez Lagioię dialogu pojawiają się fragmenty rzeczywistych konwersacji i sprawozdań policyjnych, co dodaje reportażowi autentyczności i napięcia.
Struktura i wydanie
Polskie wydanie Ciao amore, ciao ukazało się w 2025 roku nakładem Wydawnictwa Czarne (seria „Reportaże”). Książka liczy ponad 400 stron w formacie typowym dla reportaży – oprawa twarda z dobrej jakości papieru. Okładka autorstwa Agnieszki Pasierskiej sprawia wrażenie eleganckiego dokumentu, a projekt typograficzny Roberta Olesia zapewnia czytelność nawet w długich blokach tekstu.
Tłumaczeniem włoskiego tekstu zajął się Tomasz Kwiecień. Przekład czyta się płynnie – potencjalnie trudniejsze zwroty, lokalizmy i cytaty są wyjaśnione w przypisach. Całość edycji można uznać za solidną: poprawiona lektorsko, dopracowana pod względem estetycznym, zgodnie ze standardami tego Wydawnictwa.
Analiza reportażu Ciao amore, ciao
Plusy książki są widoczne niemal od pierwszych stron. Lagioia buduje klimat jak kryminał noir – chociaż to reportaż, czuje się literacką wyobraźnię autora. Opisy Rzymu są malarskie i czasem gorzkie – słuchamy taksówkarza wyzywającego miasto albo turystę zaskoczonego wiecznym bałaganem ulicznym.
Autor potrafi wzbudzić współczucie wobec ofiary i zgrozę nad motywami oprawców. Dużą zaletą jest bogactwo źródeł: Lagioia używa nie tylko standardowych wywiadów, ale także autentycznych dokumentów, co podkreśla cytat z recenzji mówiący o łączeniu „gatunków, stylów i punktów widzenia” przy użyciu prawdziwych list, protokołów i wpisów z mediów społecznościowych.
Dzięki temu narracja jest oryginalna i angażująca – czytelnik stopniowo układa w głowie różne elementy zagadki. Widać tu echa takich autorów jak Emmanuel Carrère (który w Krótka historia prawdziwa podobnie wiązał reportaż z literaturą) czy polskie reporterki Justyna Kopińska i Katarzyna Surmiak-Domańska, znane z pełnych dramatyzmu książek o prawdziwych zbrodniach.
Książkę czyta się dobrze, ale momentami można odczuć znużenie nadmiarem szczegółów – niektóre dygresje i przytaczane z pamięcią dialogi bywają rozwlekłe. Autor czasem rozciąga opisy drobnych wątków pobocznych, co sprawia wrażenie, jakby oglądać film w zwolnionym tempie.
Niektórym czytelnikom może także przeszkadzać manieryzm wprowadzania analiz psychologicznych – Lagioia nie boi się oceniać moralnej zgnilizny bohaterów. Całość ma też oczywisty ciężar mrocznych treści: momentami lektura może przytłaczać brutalnością scen.
Z drugiej strony takie emocjonalne podejście jest częścią stylu, więc uznaję je raczej za świadomy zabieg niż błąd. Pod względem źródeł i dokumentacji książka wypada solidnie – autor korzysta z oficjalnych akt śledczych i dba, by niczego nie pomijać. Narracja jest świeża i nie aż tak rzetelna śledczo jak np. u Kopińskiej, lecz bardziej skupiona na atmosferze.
Ciao amore, ciao – ocena
Jeśli interesują Cię reportaże true crime z głębokim tłem społecznym, to pewnością książka nie rozczaruje. Lagioia sprawnie łączy fascynującą opowieść kryminalną z opisem włoskiej codzienności, dzięki czemu nawet czytelnik spoza Italii może poczuć klimat Rzymu roku 2016. Jego styl jest jednocześnie reporterski i literacki – krótka scena potrafi zmrozić krew w żyłach, a dłuższy fragment zmusza do refleksji nad naturą ludzką. Z drugiej strony lektura wymaga cierpliwości; może zapaść się w fotelu przy tych dłuższych partiach narracji.
Uważam, że tą pozycję docenią czytelnicy ciekawi świata, zadawania trudnych pytań i odkrywania mrocznych zakamarków wielkich miast. Szczególnie spodoba się tym, którzy szukają reportażu nie tylko o zbrodni, ale i o społecznych przyczynach przemocy.
Wydawnictwo Czarne
Ocena recenzenta: 5/6
Agnieszka Cybulska
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czarne. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.