Żniwo ognia. Ciernie i osty

Żniwo ognia |Recenzja

Andrzej H. Wojaczek, Żniwo ognia. Ciernie i osty

Właściwie ile razy można umierać za Polskę? Ile razy dla niej walczyć na różnych frontach? Ile razy można tracić absolutnie wszystko, nawet samego siebie? Ile jeszcze wir wielkiej historii może człowiekowi wyrwać z rąk nadziei? A może nadzieja, jak wszystko na tym świecie, jest liczbą skończoną i może po prostu dojść do beznadziei? Teofil Kłosek ma 37 lat i znowu Polska upomina się o żołnierską część jego duszy. I to w momencie, gdy świat postanawia popełnić samobójstwo, jednak tym razem tak okrutne, jak nigdy wcześniej. Tym to nie będzie romantyczne pitnięcie do powstania tylko kawał twardego, żołnierskiego chleba. A jak tym razem Opatrzność ma zamiar zabawić się Teofilem? O tym opowie Andrzej H. Wojaczek w pierwszym tomie nowej trylogii Żniwo ognia. Ciernie i osty.

Ponbõczku to jo, Teofil

Właściwie trudno zacząć recenzję powieści o Teofilu Kłosku bez wspomnienia poprzedniej trylogii Wrzeciono Boga. To właśnie tam po raz pierwszy spotykamy Teofila, który ma 13 lat i za każdym razem mijając przydrożny krzyż mówi: Ponbõczku to jo, Teofil. I właściwie jest to kwintesencja Teofila w Teofilu. Pomimo trudnego życia i wielu doświadczeń pozostaje w nim ta silna, dziecięca wiara w Ponbõczka, który znowu postanowił wrzucić go w wir wielkiej dziejowej zawieruchy. Rozpocznie się konflikt, który my znamy jako II wojnę światową. Jednak nasz bohater jeszcze tego nie wie. Wie tylko, że jego wojenna tułaczka mocno odbiega od tego, jak powinna wyglądać żołnierska droga. I że na ukochanym Śląsku nie ma już czego szukać.

Wojenny chaos pokazuje Kłoskowi, że codziennością Polski nie są tylko dywersanci niemieccy próbujący zdestabilizować Śląsk. Jest również konflikt na Wschodzie, gdzie Ukraińcy zaczynają coraz śmielej mówić o swojej nienawiści do Polaków. Wojna daje tylko asumpt do wybuchu sąsiedzkiej nienawiści oraz przemocy, w której szybko należy się zorientować, aby przeżyć. Kampania wrześniowa nie ma w sobie nic z pięknej, heroicznej śmierci, po której odchodzi się “prosto do nieba czwórkami”. Jest niekompetencja dowódców, dziwne rozkazy, rozbijane w pył kolejne formacje i czający się w cieniu wróg. Brak tutaj wartkiej, wojennej akcji – rytm wyznacza tułaczka Kłoska: najpierw podwodą, a później apostolskim per pedes.

Człowiek i historia

Andrzej H. Wojaczek ma niesamowity dar. Wykreował tak zwykłego bohatera, z tak zwyczajnie przez historię pogmatwanym życiorysem, że aż trudno w to uwierzyć. Osobiście pokochałam Teofila Kłoska jakiś rok temu, kiedy podczas urlopu sięgnęłam po Wrzeciono Boga. I to tak, z obowiązku niejako, bo czytam wszystko o Śląsku, choć nie zawsze powodem jest recenzja. No i niestety przepadłam. Przeczytałam ciągiem całą trylogię, emocjonując się niemal na wyrost kolejnymi losami Kłoska. I cieszę się Szefie, że wróciłeś i że już czas. Nikt, tak jak Wojaczek historią Teofila nie potrafi opowiedzieć złożonych, czasami pokręconych dziejów Śląska i Polski.

Dawno nie spotkałam tak skomplikowanych i prawdziwych postaci literackich w narracji, którą można uznać za prostą. Choć przemyślenia głównego bohatera i jego retrospektywne rozważania są pełne głęboki i filozoficznej prawdy, to całość powieści jest tak skomponowana, że właściwie czytelnik doświadcza tego wszystkiego przez osmozę. Piękno bowiem i mądrość mają swoje miejsce w prostocie.

Czy warto?

Andrzej H. Wojaczek i jego książki o Teofilu Kłosku powinny znaleźć swoje miejsce w lekturach obowiązkowych (również tych szkolnych). Ale ponieważ zapewne tak się nie stanie czytajmy je, ile wlezie, kiedy tylko można i dzielmy się informacjami o nich. Poznajmy Śląsk i to, jakimi ludźmi są Ślązacy niezależnie od wyborów, których dokonali w latach 1919-1921. A patrząc oczami Kłoska na Kresy Wschodnie we Wrześniu 1939 nie zapomnijmy, jak bardzo wtedy było trudno. Wszystkim.


Wydawnictwo Szara Godzina
Ocena recenzenta: 6/6
Daria Czarnecka


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Szara Godzina. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.