Jak każde średniowieczne państwo, Polska przyjęła prymat łaciny i to w tym języku przez wiele wieków powstawały źródła do historii państwa Piastów. Mowa ojczysta pozostawała niemal niewidoczna w tekstach – zaledwie pojedyncze słowa przebijały się przez łacińską dominację. Przełom nastąpił dopiero w XIII wieku, gdy w źródłach pojawiło się najstarsze zdanie w języku polskim. O jego pierwszeństwo rywalizują dziś Księga henrykowska oraz tzw. Zaginiona kronika.
Przez pierwsze wieki istnienia państwa Piastów język polski funkcjonował poza pismem, ponieważ w dokumentach oraz twórczości duchownej i świeckiej dominowała łacina. Jedynie pojedyncze rodzime słowa wkradały się do tekstów urzędniczych – przede wszystkim były to nazwy urzędów, podatków i miejscowości.
Co ciekawe, takim łacińskim dokumentem z największą liczbą polskich słów jest akt protekcyjny papieża Innocentego II nad dobrami arcybiskupstwa gnieźnieńskiego z 1136 roku. Z tego względu pismo to jest nazywane „złotą bullą języka polskiego”. Niemniej jednak na całe zdanie w języku polskim trzeba było czekać do XIII wieku, a i tak była to kropla w łacińskim morzu. Chociaż pod koniec tego stulecia zaczęła się twórczość artystyczna w języku ojczystym (m. in. Bogurodzica, Kazania świętokrzyskie).
Tzw. zdania legnickie
Mediewista Gerard Labuda wysunął tezę, że Jan Długosz opisując bitwę z Tatarami pod Legnicą korzystał z niemal współczesnej tym wydarzeniom kroniki, która jednak nie zachowała do naszych czasów. Wedle tej teorii dziejopis zaczerpnął stamtąd dwa zdania w języku polskim, jakie miały paść podczas walk.
„Biegajcie, biegajcie!” (czyli „Uciekajcie, uciekajcie!”) – wołał jeden z tatarskich wojów chcąc zasiać zamęt w polskich szeregach. Z kolei swoich towarzyszy broni zagrzewał do natarcia na spłoszonych Polaków.
„Gorze się nam stało.” (czyli „Spotkało nas nieszczęście”) – powiedział Henryk Pobożny dostrzegając widmo nadciągającej klęski.
Źródłem tej relacji ma być – według ustaleń profesora Labudy – kronika Wincentego z Kielczy, tzw. Zaginiona kronika lub też RKD (rocznik-kronika dominikańska). Pisana po 1260 roku i jeszcze w XV wieku znajdowała się w zbiorach krakowskiego konwentu dominikańskiego. Oprócz Jana Długosza korzystać z niej mieli inni dziejopisowie. Okoliczności jej zaginięcia nie są znane.
Sam fakt istnienia takiego dzieła jest poddawany w wątpliwość przez część historyków. Dyskusja obrońców tezy Gerarda Labudy i jej przeciwników zdaje się pozostawać nierozstrzygniętą.
Najstarszy zachowany zapis w języku polskim
Ponieważ rzekoma kronika Wincentego z Kielczy zaginęła, a teza o niej jest celnie krytykowana przez sceptyków, trudno z całą pewnością uznać zdania legnickie za najstarsze zapisane zdania w języku polskim. Poza tym, jeśli rzeczywiście pochodzą one z RKD, a nie są fikcją literacką Długosza (co zarzucają niektórzy historycy), na ten moment znajdują się one w XV-wiecznych Rocznikach czyli kronikach sławnego Królestwa Polskiego (łac. Annales seu cronicae incliti Regni Poloniae).
Natomiast w XIII-wiecznej Księdze założenia klasztoru świętej Marii Panny w Henrykowie (łac. Liber fundationis claustri sanctae Mariae Virginis in Heinrichow, potocznie Księga henrykowska), na karcie 24 (w wersji papierowej; w wersji cyfrowej na stronie 53) znajduje się tzw. zdanie henrykowskie z 1270 roku. Jest ona w całości napisana po łacinie, ale zdanie henrykowskie to zdanie w języku polskim. Zakonnik cysterski Piotr, kronikarz i były opat klasztoru henrykowskiego opisując początki wsi Brukalice, napisał:
Gdy zaś tam przez pewien czas przemieszkiwał, pojął za żonę córkę jakiegoś kleryka, chłopkę grubą i zupełnie niezdarną. Lecz trzeba wiedzieć, że za owych dni były tu w okolicy młyny wodne ogromnie rzadkie, przeto żona tego Bogwała Czecha stała bardzo często przy żarnach mieląc. Litując się nad nią mąż jej Bogwał mówił: „Sine ut ego etiam molam” – to jest po polsku: „Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj”. Tak ów Czech na zmianę mełł z żoną i często obracał kamień tak jak żona[1].
Autor zawarł tutaj tę anegdotkę ze względu na to, że wieś Brukalice znalazła się później w posiadaniu właśnie cystersów z Henrykowa. Zakonnicy nabyli ją od synów Bogwała w 1262 roku.
Jednakże skąd Czech na tamtych terenach? Ziemie te zostały mu nadane przez księcia śląskiego Bolesława I Wysokiego w XII wieku. Był to czas kolonizacji na prawie niemieckim, kiedy to polscy książęta sprowadzali do swoich dzielnic licznych osadników z szeroko pojętych Niemiec, a więc również z Królestwa Czech.
Niektórzy badacze nazywają Bogwała (lub też: Boguchwała) rycerzem, a nadaniami ziemskimi próbowali władcy nie tylko zwiększyć liczbę podległych sobie wojowników, ale i zasiedlić nieużytki. Przy tym taki rycerz-osadnik otrzymywał ziemię, ale bez ludzi, co tłumaczyłoby, dlaczego Bogwał i jego żona musieli samodzielnie mielić ziarna. W 1201 roku miała tu zostać lokowana wieś Brukalice.
Kogoś mogłaby zaskoczyć kwestia teścia Bogwała, który został określony klerykiem. Mimo iż reforma gregoriańska z XI wieku nakazywała duchownym bezżeństwo, to jednak wdrażanie jej w Kościele rzymskim w Europie Środkowej szło opornie. Jeszcze na przełomie XII i XIII wieku wielu biskupów było w związkach małżeńskich, nie mówiąc już o niższym klerze. Stąd śląski kleryk mógł oficjalnie mieć córkę – coś, co na Zachodzie byłoby już niedopuszczalne, w Polsce było jeszcze akceptowalne. Na ten stan rzeczy oczywiście próbowali wpływać legaci papiescy – choćby Piotr z Kapui na synodzie w 1197 roku podjął stanowcze kroki.
Co oznacza najstarsze zdanie w języku polskim?
W zapisie oryginalnym najstarsze zdanie w języku polskim brzmi: „Day ut ia pobrusa, a ti poziwai”. Na ogół transkrybuje się je tak: „Daj, ać jak pobruszę, a ty poczywaj”, czyli „Daj, ja pomielę, a ty odpocznij”. Choć niektórzy językoznawcy twierdzą, że ostatnie słowo należy odczytywać jako „podziwaj” (przypatrz się) lub „pożywaj” (posil się). Niemniej jednak chodzi o to, że Bogwał postanowił odciążyć żonę, pomóc jej w obowiązkach, co mieli zauważyć jego sąsiedzi i zaczęli nazywać go Brukałą, stąd nazwa wsi.
Może jednak zastanawiać dwujęzyczny zapis tego zdania. Pozostaje pytanie czy ów Czech Bogwał porozumiewał się ze swoją żoną po łacinie, a spisujący tę dykteryjkę autor postanowił przetłumaczyć to na polski, czy też czeski rycerz umiał mówić po polsku, a pisarz zapisał też wersję łacińską tego zdania, aby każdy czytelnik mógł zrozumieć – wszak pisanie po łacinie miało funkcję uniwersalistyczną.
Bibliografia
Źródła:
- Księga Henrykowska (kopia cyfrowa), digital.fides.org.pl [dostęp: 08.04.2025].
Opracowania:
- Jurek T., E. Kizik, Historia Polski do 1572, Warszawa 2013.
- Labuda G., Zaginiona kronika z pierwszej połowy XIII wieku w Rocznikach Królestwa Polskiego Jana Długosza. Próba rekonstrukcji, Poznań 1983.
- Matuszewski J., Zaginiona kronika (RKD) Gerarda Labudy w oczach Władysława Sobocińskiego, „Acta Universitatis Lodziensis. Folia Iuridica”, XXXVIII, 1988, s. 41-57.
- Michałowska T., Pisarze polskiego średniowiecza, Warszawa 2011.
- Taż, Średniowiecze, Warszawa 2000.
- Organiściak J., Szlak Cysterski na Ziemi Ząbkowickiej, Ząbkowice Śląskie 2008.
- Wydra W., W. R. Rzepka, Chrestomatia staropolska. Teksty do roku 1543, Wrocław-Warszawa-Kraków 1995.
- Zdanek M., „Zaginiona kronika dominikańska” z XIII wieku. Próba nowego spojrzenia, [w:] Fontes et historia. Prace dedykowane Antoniemu Gąsiorowskiemu, red. T. Jurek, I. Siekierska, Poznań 2007, s. 245-282.
[1]Tłumaczenie R. Grodeckiego, cyt. za T. Michałowska, Średniowiecze, Warszawa 2000, s. 266-268.