Dyktatura ciemniaków | Recenzja

Dyktatura ciemniaków, Ziemowit Miedziński

Po dłuższej przerwie postanowiłem wrócić do literatury tematycznej z okresu PRL, w tym celu sięgnąłem po najnowszą pozycję wydawnictwa Capitol – książkę autorstwa prof. Ziemowita Miedzińskiego Dyktatura ciemniaków. Już po tytule stwierdziłem, że będzie to niezła zabawa.

Książka zapowiadana jako punktująca tragikomiczne decyzje i wyśmiewająca głupotę władzy PRL pobudziła moją ciekawość. Sięgnąłem po publikację napisaną w formie pamiętnika ze wspomnień żywego świadka tamtych czasów, dotkliwie doświadczonego i prześladowanego przez aparat represji, gdyż miałem nadzieję, że wniesie coś nowego do mojej wiedzy na temat PRL. Nie myliłem się. prof. Miedziński z wielką starannością opisuje cały okres istnienia ludowego państwa polskiego. Swoją wiedzą ogarnia już lata 50-te XX wieku, niestety nie udało mi się znaleźć daty urodzenia autora i nie potrafię jednoznacznie ocenić, od kiedy opisuje wydarzenia z własnej perspektywy, a kiedy na podstawie informacji zebranych z opowieści lub materiałów historycznych. Dlatego już na wstępie mogę stwierdzić, że książka posiada spore zalety jak i pewne wady.

Zaletami Dyktatury ciemniaków jest żywy obraz krainy PRL. Urodziłem się jeszcze przed stanem wojennym, dlatego z okresu dyktatury generała pamiętam bardzo mało. Stąd też chłonąłem jak gąbka wszystkie informacje i opisy dotyczące życia społeczno-politycznego tamtego okresu. Poza głównym tematem – wysoko postawionymi dygnitarzami i ich wykształceniem, autor zwraca uwagę na wiele aspektów życia w komunistycznym państwie. Przede wszystkim opisuje bardzo szczegółowo sposoby wywierania nacisku przez władzę na buntujących się obywateli. Od podszewki możemy poznać działania aparatu terroru. Miedziński sam doświadczył dobitnie czym grozi niepodporządkowanie się partii i systemowi. W wyniku zawiści aparatczyków partyjnych stracił pracę na osiem lat i został odsunięty na dwanaście od pracy naukowo-dydaktycznej!

Wizja życia w PRL przeraża, tym bardziej, że dziś przedstawiciele młodego pokolenia zupełnie nie posiadają wiedzy na temat życia w poprzedniej epoce. Nie wiedzą z czym musieli sobie radzić nasi rodzice i dziadkowie – wieczne kolejki, braki na półkach, wizja głodu. Elity polityczne mogły za to zaopatrywać się do woli z wysokimi rabatami w sklepach za żółtymi firankami. Równocześnie w skutek durnych decyzji marnowało się ogromne zasoby, które były dla większości niedostępne. Tego się dziś nie wspomina.

Miedziński dosadnym językiem i bardzo szczegółowo opisuje kariery polityków z tzw. środowiska śląskiego, którzy na długie lata zadomowili się na najwyższych szczeblach władzy i kierowali państwem doprowadzając do ruiny gospodarkę i schamienia obyczajów. Część z nich nie mogła się pochwalić świadectwem ukończenia szkoły, a inni edukację zakończyli na zaledwie kilku klasach. Tak było w przypadku Bieruta, jedynego prezydenta PRL, który nie był w stanie ukończyć piątej klasy podstawówki. A Gierek dla odmiany miał trudności z czytaniem, o pisaniu nie wspominając. Później jednak zadbali o swoją edukację i w ekspresowym tempie zdobyli szlify magisterskie, a niektórzy nawet doktorskie.

Książka posiada też dwie zasadnicze wady. Po pierwsze nie jest ani trochę obiektywna. Od człowieka wysoko wykształconego oczekiwałem rzetelnej pracy, podpartej źródłami, a nie opartej na plotkach i opowieściach trzecich osób. Autor często przywołuje opinie ludzi niekryjących się ze swoim antysemityzmem, legitymujących się na wyrost pojmowanym patriotyzmem kojarzonym z fanatyczną walką pod znakiem symbolu pokoju i zrozumienia – krzyża. Za wiarygodne źródło uważa np. Leszka Bubla, człowieka, który obrzuca błotem każdego, kto myśli inaczej niż on, a na najwyższy urząd państwa kandydował “dla jaj”. Nie przystoi opierać się na takich źródłach osobie chcącej wychodzić na kompetentną.

Miedziński miesza z błotem każdego uczestnika okrągłego stołu za paktowanie z diabłem, a dygnitarzy PRL za pławienie się w luksusach. Natomiast zupełnie nie przeszkadzało mu obwożenie się mercedesami hierarchów kościoła w czasach, gdy na malucha czekało się kilka lat.

Po drugie autor stosuje bardzo osobliwy sposób oceny narodowości bohaterów książki. Najczęściej do uznania kogoś za Żyda wystarczy zwrócić uwagę na “kształt nosa” czy posiadać “jednoznaczne rysy twarzy”, albo po prostu nazywać się… Helena. Wielokrotnie również kieruje takie podejrzenia w kierunku wysokich oficjeli PRL jak i polityków III RP, którą wyśmiewa i nazywa potocznie “kontynuacją”. Obrywa się dosłownie każdemu, kto ośmiela się myśleć inaczej niż autor. Dostało się m.in. Suchockiej, za której kadencji podpisano przecież konkordat – umowę międzynarodową z Watykanem. Kardynałowi Glempowi – sugeruje, że jego rodzina ma korzenie żydowskie – bo nazwisko rodowe jego rodziny nie brzmi zbyt polsko i katolicko. Dostało się również Kazimierzowi Wielkiemu jako protektorowi Żydów.

Miedziński wielokrotnie przytacza żydowskie odpowiedniki nazwisk znanych z najnowszej historii postaci. Niestety w żadnym wypadku nie podał konkretnego źródła tych informacji (przeprowadziłem badanie za pomocą wyszukiwarek internetowych, ale nie udało mi się potwierdzić żadnej rewelacji autora). Mogłaby to być ważna i cenna informacja, gdyby podparta była rzetelnym źródłem.

Niezmiernie ubolewam, że w tej pracy zabrakło jakichkolwiek przypisów podających źródło konkretnych wypowiedzi, czy w ogóle spisu literatury, na bazie których autor opiera swoje opinie. Sam chętnie zapoznał bym się z takimi dokumentami, a tymczasem za pewnik muszę uznać opowieści i domysły – na co się nie zgadzam.

Sięgając po książkę oczekiwałem rzetelnej pracy o konkretnym okresie z historii Polski, ale niekoniecznie stricte naukowej. Cieszy mnie fakt, że w toku swoich opowieści profesor Miedziński próbuje rozładować napięcie przywołując różne anegdoty i ciekawostki z życia. Jednak miejscami wbijanie szpili idzie już stanowczo za daleko. Drażni nieco fakt, że wielokrotnie wytyka kolegom po fachu braku publikacji naukowych, sam jednak na swojej skromnej stronie www pochwalić się może zaledwie trzema tytułami.

Podczas czytania wielokrotnie powracałem pamięcią do mojego wujka, zasłużonego wojskowego, patrioty i katolika, który uczestniczył w II Wojnie Światowej i został wielokrotnie odznaczony za męstwo. Często opowiadał mi historie z życia – dosłownie sypał nimi jak z rękawa. Niemal wszystkie jednak zaczynały się od słów “ten Żyd”,”ten komuch”, ”ten alkoholik”. Wychwytywałem z nich tylko najciekawsze smaczki dotyczące historii, natomiast całą resztę wpuszczałem jednym uchem, a wypuszczałem drugim. Tak samo będzie z tą książką. Przeczytałem i szybko zapomnę. A szkoda, gdyż jest to zmarnowany potencjał.

Ocena recenzenta: 3/6

Sebastian Janiszewski

One Comment

  1. Autor recenzji pominął, napisane co prawda drobnym drukiem na samym dole strony, recenzje i rozprawy w liczbie bliskiej 90 wymieniając naukowe publikacje prof. Miedzińskiego. Nie wspominając o 800 artykułach. Ale fakt, poza tymi 900 wyjątkami nie ma nic, oprócz trzech pozycji opatrzonych zdjęciem.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*