Emma Marriott, Bardzo krótka historia świata
Czy da się 5 tysięcy lat historii ludzkości opowiedzieć w 172 stronnicowej książce, żeby ta opowieść miała w ogóle sens? Emma Marriott udowadnia, że jak najbardziej jest to możliwe.
Historia jako nauka zajmuje się badaniem dziejów ludzkości począwszy od wynalezienia pisma przez człowieka, co nastąpiło około 3,5 tysiąca lat przed Chrystusem do współczesności. Okresami wcześniejszymi zajmują się prehistoria, archeologia, antropologia i historia naturalna. Emma Marriott opowiada nam te 5,5 tysięcy lat w sposób zwięzły, ale jednocześnie niezwykle klarowny i pozwalający dostrzec wiele zjawisk, które na pierwszy rzut oka są niewidoczne.
Prawdziwa historia świata
Najważniejszą zaletą książki Emmy Marriott jest dla mnie to, że radykalnie zrywa ona z opisem historii powszechnej, tylko i wyłącznie jako „historii naszego kręgu kulturowego” i od pierwszych swoich stronnic opisuje historię wszystkich cywilizacji na naszym globie. Tendencja ta bowiem niestety nadal silnie dominuje w nauce historii w naszym kraju, nie tylko w szkołach, ale nawet i na uniwersytetach. Dość powiedzieć w tej kwestii, że w najnowszych akademickich syntezach historii powszechnej do Starożytności i Średniowiecza, autorstwa prof. Adama Ziółkowskiego (Starożytność) i prof. Romana Michałowskiego (Średniowiecze), wydanych przed kilkunastu laty przez PWN Środkowy i Daleki Wschód jest w ogóle nieobecny (Indie, Chiny, Japonia itd.), tak samo jak obie Ameryki, środkowa i południowa Afryka i reszta świata.
W rezultacie, nie dowiemy się z nich niczego na temat narodzin hinduizmu, buddyzmu, taoizmu, konfucjanizmu, szintoizmu, a zatem najważniejszych religii i systemów filozoficznych, które ukształtowały i nadal kształtują cywilizacje państw azjatyckich. Nie dowiemy się także nic o narodzinach Chin i Japonii, które obecnie odgrywają fundamentalnie ważną rolę w polityce światowej, ani o historii tych państw w starożytności i w średniowieczu, czyli mniej więcej do 1500 roku. Dopiero syntezy do następnych epok (nowożytności, XIX wieku, XX wieku), zarówno wydane przez PWN, jak i też inne wydawnictwa, z reguły zawierają w sobie historię cywilizacji pozaeuropejskich. Nie wiem jak obecnie wygląda sytuacja w szkole w tej kwestii, w każdym razie za moich czasów licealnych (lata 2004-2007), cywilizacje azjatyckie pojawiały się w nauce historii dopiero począwszy od XIX wieku, czyli od nawiązania przez nie na stałe kontaktów z Europą.
W książce Emmy Marriott natomiast pojawiają się one już od samego początku, czyli od pierwszego rozdziału, opisującego lata 3500-800 przed Chrystusem. Dzięki temu dowiadujemy się, że powstała około 2500 lat przed Chrystusem cywilizacja dolnego odcinka rzeki Indus (obecnie to teren Pakistanu) była pod wieloma względami o wiele bardziej zaawansowana od starożytnego Egiptu (!) Stosowano w niej chociażby najbardziej zaawansowane systemy wodno kanalizacyjne w ówczesnym świecie. W mieście Mohendżo Daro w prawie każdym kompleksie mieszkalnym była łazienka- w postaci ceglanego przepustu, który był połączony z wyłożonym cegłami kanałami ściekowymi biegnącymi pod ulicami.
Podobnie sytuacja wyglądała w tym samym okresie w Chinach. Wymyślono tam tabliczkę mnożenia, rozwinięto technologię produkcji rolnej i odlewania przedmiotów z żelaza oraz wykształcił się tam już ustrój feudalny (tysiąc lat wcześniej niż w Europie!)
Ciekawie prezentują się także najwcześniejsze dzieje obu Ameryk. Na wschodnim wybrzeżu obecnego Meksyku około 1500 roku przed Chrystusem powstała kultura Olmeków, która potrafiła budować piramidy ziemne, wytworzyć oraz wytworzyć oryginalną sztukę (postaci przypominające jaguary i niemowlęta). Dzieje Olmeków wciąż są słabo znane, nie wiadomo chociażby jakim językiem się posługiwali.
Na terenie dzisiejszego Peru z kolei w okresie 900-200 przed Chrystusem istniała kultura Chavin. Tak samo jak Olmekowie genialnie potrafili oni obrabiać kamień, w Chavin de Huantar odkryto dwieście znakomitych misternych rzeźb przez nich wytworzonych.
Chiny- najdłużej istniejące państwo narodowe na świecie
Żadne państwo na świecie nie może poszczycić się tak długą historią jak Chiny. Po okresie rozbicia dzielnicowego (lata 485-221 przed Chrystusem), kraj został zjednoczony przez dynastię Qin, od której pochodzi też sama nazwa „Chiny”. Za czasów tej dynastii zaczęto wznosić słynny Wielki Mur Chiński, w celu ochrony kraju przed najazdami koczowników z północy. Cesarz Qin do swojego grobowca zamówił kilka tysięcy figur żołnierzy i zwierząt naturalnej wielkości, z wypalonej gliny, które obecnie noszą nazwę Terakotowa Armia.
Za rządów następnej dynastii Han (206 r. przed Chrystusem- 220 rok po Chrystusie) doszło do ostatecznego wykształcenia się cywilizacji chińskiej oraz narodu chińskiego jako takiego. Od nazwy dynastii, Chińczycy zaczęli nazywać samych siebie w swoim języku jako „Hanowie”, co utrzymało się aż do dnia dzisiejszego. Podstawą filozoficzną państwa stała się myśl wielkiego myśliciela Konfucjusza (żyjącego w okresie 551-479 r. przed Chrystusem), którego już w XVI wieku w Europie zaczęto nazywać „chińskim Sokratesem”.
W tym okresie kultura, nauka i sztuka rozwinęły się tym kraju na skalę przez bardzo długi czas nieznaną na Zachodzie. Wynaleziono m.in. papier, kompas, zegar słoneczny i sejsmograf. Chiny nawiązały także szeroko zakrojone kontakty ze światem zewnętrznym, powstał wtedy słynny „Jedwabny Szlak”, którym od około 100 roku po Chrystusie chińscy kupcy przywozili jedwab do Indii, Persji i Europy.
Również w średniowieczu, Chiny stały na bardzo wysokim poziomie. Za rządów dynastii Tang (618-907) wynaleziono druk z użyciem ruchomej czcionki i zaczęto wytwarzać porcelanę. W IX wieku wynaleziono proch strzelniczy, który za czasów dynastii Song (960-1279) zaczęto stosować na masową skalę, co pozwalało chińskim władcom przez długi czas odpierać ataki wrogich plemion. Za czasów dynastii Ming (1368-1644), w latach 1405-1433 wielka flota chińska pod wodzą admirała Zhenga He docierała do wschodnich wybrzeży Afryki i miasta Dżudda nad Morze Czerwonym.
Podsumowanie
Książka Emmy Marriott jest dla mnie znakomitym przykładem jak w skondensowanej formie, dzięki dobrej koncepcji można genialnie przedstawić tak ogromną i skomplikowaną dziedzinę wiedzy jaką jest historia świata. Jedynym jej brakiem jest dla mnie tylko doprowadzenie jej do 1945 roku. Uważam bowiem, że wiek XX jest już epoką definitywnie zamkniętą, ponieważ minęło już pierwsze ćwierćwiecze XXI wieku. Dlatego też nie rozumiem dlaczego autorka zrezygnowała z opisuj historii naszego globu w 2 połowie XX wieku. Pomimo to, zachęcam wszystkich do lektury jej dzieła. Zaręczam wam, że na pewno nie będzie to czas zmarnowany!
Wydawnictwo RM
Ocena recenzenta: 5,5/6
Konrad Ruzik
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa RM. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.