Książka “Tajemnice walizki generała Sierowa” już w księgarniach!

Dzisiaj do księgarń trafiła najnowsza książka Wydawnictwa REA-SJ “Tajemnice walizki generała Sierowa. Dzienniki pierwszego szefa KGB 1939-1963”. Pozcyja został objęta przez nasz portal patronatem medialnym.

Opublikowane przez wnuczkę w 2017 roku w Rosji, czyli dwadzieścia osiem lat po śmierci Iwana Sierowa, dzienniki wywołały burzliwą dyskusję wśród historyków i w mediach. Ich autor, niewątpliwie jedna z najmroczniejszych postaci XX wieku, w masowej świadomości Polaków i wielu innych narodów był i pozostanie oprawcą.  Jego punkt widzenia jest zgoła odmienny…

Ta książka nikogo nie pozostawi obojętnym.  Jest to jedyna dostępna osobista relacja generała służb specjalnych ZSRR. Ukazuje zaplecze stalinowskiej polityki z czasów II wojny światowej, techniki działania NKWD i KGB, szczegóły tajnych akcji wywiadu, a także metody i przebieg komunizacji okupowanych po wojnie państw, w tym Polski.

Iwan Sierowjeden z najgorliwszych stalinowskich generałów, pierwszy przewodniczący KGB, szef Głównego Zarządu Wywiadu Sztabu Generalnego ZSRR (GRU), ulubieniec Stalina, przyjaciel Chruszczowa – słynął ze skuteczności i bezwzględnego wykonywania rozkazów. To on kierował deportacją narodowości uznanych przez Stalina za wrogie – Niemców nadwołżańskich, Kałmuków, Czeczenów, Tatarów krymskich, Karaczajewców. Był odpowiedzialny za czystki na zajętych przez ZSRR terytoriach krajów nadbałtyckich, w Polsce, Niemczech, na Białorusi, Ukrainie, w Rumunii, tworzenie pierwszych obozów filtracyjnych dla jeńców wojennych, a także za dokończenie budowy Kanału Wołga-Don za cenę życia tysięcy więźniów łagrów i stłumienie powstania na Węgrzech w 1956 roku… Oskarżony po latach za te zbrodnie bronił się, dowodząc, że „każdy z nas [oficerów, generałów] wykonałby tę decyzję”.

Oddelegowany na teren Polski jako główny pełnomocnik NKWD kierował walką z polskim podziemiem oraz nadzorował sowietyzację Polaków, w 1945 roku osobiście aresztował szesnastu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego. Za ich uprowadzenie do Moskwy otrzymał awans na generała i tytuł Bohatera Związku Radzieckiego.

Bezpośrednio uczestniczył w podpisaniu kapitulacji przez hitlerowskie Niemcy, obradach konferencji poczdamskiej, negocjacjach z sojusznikami. Wsławił się tym, że odnalazł spalone zwłoki Hitlera, Ewy Braun i Goebbelsa. W 1963 roku w wyniku skandalu szpiegowskiego zdymisjonowany został w atmosferze nagonki, pozbawiony złotej gwiazdy Bohatera Związku Sowieckiego, zdegradowany do stopnia generała-majora i wykluczony z partii „za utratę czujności klasowej”. Dzienniki, które pisał od 1939 roku (czyli od początku kariery w NKWD) do śmierci, zawierają obszerne fragmenty dotyczące sprawy polskiej.

W zapiskach Sierowa znajdziemy między innymi informację, że ostatni komendant AK gen. Leopold Okulicki ps. “Niedźwiadek” był torturowany podczas śledztwa w więzieniu na Łubiance i został zamordowany, a nie – jak głosi oficjalna historia sowiecka – „zmarł w niewiadomych okolicznościach” (taki sam los spotkał szwedzkiego dyplomatę, który uratował tysiące węgierskich Żydów, Raoula Wallenberga). Lecz są w nich i takie relacje, które przynoszą więcej pytań niż odpowiedzi, a wiele z nich wręcz budzi gniew, na przykład wątek przesłuchań Polaków na Łubiance:

Polacy stają się niezwykle fanatyczni, jeżeli wierzą, że walkę należy kontynuować do ostatecznego zwycięstwa. W dodatku są znakomitymi konspiratorami, ale jak się potem wyjaśniło… [nieczyt.]. Religia katolicka tu ich zawiodła – pisze.

Jeżeli umiejętnie przesłuchuje się katolika i przywoła się na świadka ich Matkę Boską, to wychodzi ciekawa sprawa. Przesłuchiwany może umiejętnie wodzić za nos oficera śledczego, ale nie  jest w stanie skłamać Matce Jezusa – dlatego też na jego twarzy rysuje się zmieszanie, kiedy każe mu się przysięgać na nią, że wszystko, co zeznał, jest czystą prawdą.

Kiedy trafiali się członkowie organizacji podziemnych i przyznawali się do tego, lecz zastrzegali, że prawdy nie ujawnią, ponieważ przysięgali na Matkę Boską i nie mogą złamać przysięgi, w sukurs przychodziła religia.

Dalej opisuje przesłuchanie polskiego księdza benedyktyna ze Lwowa, który ukrywał w kościele dla Związku Walki Zbrojnej kosztowności:

(…) ostrzegłem, że w przypadku odmowy ksiądz zostanie pociągnięty do odpowiedzialności karnej za ukrywanie własności państwowej, a dokładniej własności narodu, czyli mieszkańców Lwowa, o dużej wartości. Ksiądz się zamyślił. „Jeżeli pan generał zwolni mnie z przysięgi, to powiem, gdzie są kosztowności” – rzekł po chwili.

Też chwilę „pomyślałem” i mówię: „Dobrze. Co muszę uczynić?”. Odpowiedział: „Według naszej reguły tylko nieznośne oddziaływanie fizyczne może mnie uratować przed karą za ujawnienie tajemnicy”.

Pomyślałem, czy aby nie domaga się przypiekania go rozpalonym do czerwoności żelastwem, ale ksiądz okazał się bystrzejszy ode mnie. Powiedział: „Pobijcie mnie, ale najpierw posadźcie w pokoju obok jakiegoś Polaka, by słyszał, jak mnie dręczycie. W takim przypadku grzech na mnie nie ciąży”.

(…) Metoda zwalniania z przysięgi pomogła nam w przyszłości przy aresztowaniu wielu znaczących postaci polskiego podziemia. Warto więc przytoczyć opis wydarzeń związanych  z wykryciem przez naszą grupę operacyjną kontaktów generała Okulickiego, który przybył z Londynu, by kierować organizacją ZWZ na terenach zachodniej Ukrainy i Białorusi, oraz ujęciem jego samego…

Autor ani razu nie przyznaje się do stosowania przemocy wobec więźniów, a wręcz deklaruje, że wielokrotnie sprzeciwiał się brutalnemu traktowaniu aresztowanych. Jego wersja przesłuchania gen. Okulickiego przypomina ideologiczno-naukowy dyskurs dwóch inteligentów, w którym obie strony najpierw z szacunkiem wypominają sobie nawzajem słabości, by chwilę później wyrazić uznanie dla mocnych stron przeciwnika:

(…) wywarł na mnie wrażenie mądrego i dobrego, kompetentnego pracownika wywiadu.

Rozpocząłem przesłuchanie o 7 rano, a zakończyłem o 4 po południu. Po aresztowaniu Okulicki poprosił o pozwolenie na zapalenie i wyciągnął z kieszeni płaszcza opakowanie 200 papierosów. Po zakończeniu śledztwa zostały mu trzy.

Generał pobył u nas zaledwie dwa dni. Kiedy zameldowałem do Moskwy o jego zatrzymaniu, nadszedł telegram od Kobułowa, by „na rozkaz ludowego komisarza dostarczyć aresztowanego osobnym wagonem do Moskwy”. Wiedziałem, że to podłość ze strony Kobułowa, i prosiłem Chruszczowa, by sprzeciwił się przekazywaniu Okulickiego do stolicy, ale odrzekł, że nie warto się o to sprzeczać.

Jak się potem dowiedziałem, w Moskwie podczas przesłuchania zaczęto stosować wobec generała pogróżki, Okulicki zdecydowanie oświadczył, że swych towarzyszy nie wyda. Śledczy nakrzyczał na niego i kilka razy uderzył w twarz. Generał zamknął się w sobie i nie powiedział więcej ani słowa.

Na uwagę zasługuje sam fakt prowadzenia przez Sierowa notatek. W czasach, kiedysamo odnotowywanie poszczególnych aspektów pełnionej służby, spotkań i rozmów z najwyższymi przełożonymi, ze Stalinem włącznie, przyrównywano do ujawniania tajemnicy państwowej – jak zauważa Aleksander Hinsztejn, który redagował i opracował odnalezione przez wnuczkę notatki i teksty – było to wielce ryzykowne. Dlaczego zdecydował się je podjąć? Mogły być dla niego zabezpieczeniem, albo formą psychoterapii. Ale również – aktem zemsty. W końcu wiedział wiele o przywódcach ZSRR, również fakty, które ci woleliby ukryć. Pewne jest, że był do końca życia rozgoryczony usunięciem z GRU i partii, twierdził, że sprawa Pieńkowskiego była tylko pretekstem. On sam jako powód podał poczucie obowiązku wobec następnych pokoleń:

Uważam, że byłoby nierozsądne z mojej strony zabierać ze sobą do grobu wiele faktów znanych tylko mnie, tym bardziej że niektórzy »pamiętnikarze« zniekształcają je co niemiara – napisał w jednej z przedmów do swoich pamiętników. Z tej strony patrząc, pamiętniki świadka wielkiej historii stanowią istną kopalnię wiedzy o latach 1939-1965. Swoje zapiski schował tak dobrze, że nawet KGB – choć podejmowało próby – ich nie znalazło.

Czytelnika zaskoczy wizerunek generała, który dzięki swojej własnej narracji jawi się jako człowiek o stalowej woli, wielkiej odwadze i trwałych zasadach moralnych, co dodatkowo podkreśla Wiera Iwanowna, wnuczka, w komentarzu do książki:

„Iwan Groźny”, jak przezwała mego dziadka prasa brytyjska, był w rzeczywistości zwykłym człowiekiem, kochającym ojcem, mężem i dziadkiem, uwielbiającym swoją rodzinę, czyniącym dla niej wszystko. Wcale nie takim wampirem… Jeśli chodzi natomiast o jego czyny oraz działania w czasie wojny i po niej, które podlegają obecnie, delikatnie mówiąc, niezbyt sprawiedliwej krytyce. Zaznaczę tylko, że wykonywał rozkazy Stalina oraz innych przywódców i nie mógł ich nie wykonać. Czynił to wyłącznie dla dobra ojczyzny, którą szczerze kochał, dla ratowania ziemi rosyjskiej przed hitlerowcami.

Niby ta sama historia, a jednak inna… Sierow w oczywisty sposób usiłuje się wybielić. Własny udział w zbrodniach najczęściej po prostu przemilcza, wybierając narrację państwowo-wojskową: pisze o wykonanych rozkazach, spełnionych misjach, poświęceniu, walce z wrogiem. Może naprawdę w to wierzył… Usunięcie z partii i GRU pozbawiło go godności, napisał nawet o tym wiersz. Kat i poeta, jak się okazuje.

Nie wysłuchano mojej odpowiedzi.

I tak zostałem ukarany srogo,

Ale nie dałem satysfakcji wrogom,

Chociaż zgrzytali z wściekłości zębami.

Niesprawiedliwość ciężko było przeżyć.

Lecz wy, rodzeni, wytrwaliście w wierze.

Sił znów nabrałem i czuję, że żyję.

Ojczyzna prawdę pozna i odkryje*.

*Wiersz przełożył Marek Wawrzkiewicz.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*