Magdalena Wojtkiewicz, Zanim wrócisz do mnie

Miłość to uczucie wzniosłe, piękne i nieuchwytne. Ale ma też swoją namacalną, trudną do uniesienia wagę. Tym bardziej, jeśli wielki świat stanie jej na drodze. I choć miłości nie zniszczy nawet śmierć, to potrafi stanowić brzemię, które strasznie ciąży. Zwłaszcza, gdy nie ma szans się zrealizować. I tak też jest w powieści Magdaleny Wojtkiewicz pod tytułem „Zanim wrócisz do mnie”. Ale do rzeczy.

O czym jest powieść?

Fabuła akcji rozgrywa się pośród poleskich lasów i bagien, w miejscowości Zagórek. To niewielka osada, gdzie wszyscy się znają, gdzie życie toczy się w rytm praw natury. Jest bieda, ale i bogactwo wszystkiego wokół. Przepastna, urodzajna kraina i ludzie, którzy w trudach ciężkiej pracy zdają się stanowić w miarę dobrze funkcjonującą społeczność.

Główną bohaterką powieści jest Magda Kazakowa, którą poznajemy, gdy ma sześć lat. Z nieznanych nam przyczyn tuła się gdzieś po zamarzniętych bagnach wraz z matką i Jurą. Być może jej matka uciekła od męża-oprawcy, znajdując pocieszenie w ramionach zwykłego chłopa, Jury. Choć to mruk, kocha dziewczyny całym sercem. Razem przeżywają niezwykłe przygody, (w tym atak wilka), ale ich sielanka kończy się śmiercią matki, która zaszła w ciążę. Magdusia zostaje z Jurą, ale, jako że nie jest swoja, we wsi nie każdy ją lubi i akceptuje. Wszak jej matka nazywana była tutaj czarownicą (ze względu na maniery, urodę i zaciętość).

Mijają lata, a Magda dorasta, powoli zdobywając przyjaciół i zakochując się we Władku, do którego wzdycha jeszcze inna dziewczyna. Chłopak również z rozrzewnieniem spogląda ku Magdzie, ale rozdziela ich wojna, która nie baczy na nic. Magda wraz z Heleną, rywalką o względy chłopaka, uciekają na bagna, aby schronić się przed wojenną zawieruchą – wybuchła przecież II wojna światowa. Władek, który chciał wypełnić swój obowiązek wobec państwa, obiecał wrócić i prosi Magdę, by ta na niego czekała.

Ale czy mijający czas, trudy życia w samotności sprawią, że będzie warto? I czy chłopak w ogóle wróci? I czy walka o miłość tego samego mężczyzny podzieli dziewczyny? Na te pytania będziecie musieli znaleźć odpowiedź sami.

To, czego nie widać szkiełkiem

Magdalena Wojtkiewicz po raz kolejny zachwyca. Opisy poleskiej przyrody, jej potęgi, nieprzewidywalności, a zarazem stanowiącej ostoję dla uciekinierów – zachwyca. Momentami czuć zapach mchu, kruszejących liści, zapach bystrych strumyków. Gdzieś w oddali słychać pohukiwania sów, klekot bocianów czy wycie wilków. Trudy życia pośród bagiennych ostępów jest na tyle realistyczny, że czułem się tam jak u siebie.

Autorka bardzo ciekawie pisze również o skomplikowanych relacjach pomiędzy Magdą a Heleną, które wzdychają do jednego mężczyzny. Początkowo sądziłem, że będą ze sobą rywalizowały, i to nawet pomimo wojennych zawieruch. Jak się jednak okazało, ta miłość, obie trzymała przy życiu. Połączyła je, i to pomimo tych wszystkich trudów, którym musiały stawić czoła.

Zresztą, ta ich tęsknota jest bardzo namacalna. Czasem rozrywa serce, dzieląc je na małe kawałeczki. Opisy tęsknoty są bardzo poruszające. Tak zwyczajnie, po ludzku, czytelnik czuje cały jej ciężar we własnym sercu. Muszę przyznać, że Pani Magdalena świetnie operuje emocjami. Szczerze, to potrafi roztopić zatwardziałe serce i sprawić, że zacznie wstydzić się swej oschłości. No nie ważne…

Niezwykle emocjonalne są również opisy tego, gdy Sowieci wkroczyli na Polesie. Zamiast stać się wybawcami, okazują się zwykłymi bestiami, które nie szanują żadnych praw – ni ludzkich, ni boskich. To, co robią sprawia, że cała kraina staje się jednym wielkim zgliszczem. Rabują, gwałcą, mordują, niszczą. Jak jeźdźcy apokalipsy. Opisy te mocno działają na wyobraźnię, i unaoczniają, jak wygląda ruski mir. Jeśli wcześniejsza egzystencja Polesian nie była łatwa, to teraz zostało im już tylko jedno – walka o przetrwanie. Za wszelką cenę, bo za nimi i przed nimi czai się tylko śmierć o sowieckim obliczu.

Bardzo podoba mi się lekcja, jakiej udziela nam Magdalena Wojtkiewicz. Ukazuje nam na przykład, że nawet pomimo różnic, zadawnionych ran czy waśni, w chwili próby, zostaje nam tylko jedna droga – współpraca. Jak to gdzieś powiedziano – Ty druha we mnie masz. Bo los nie pyta o dawne dzieje, kroczy bezwzględnie do przodu wymagając od nas niejednokrotnie poświęceń i trudów. A jednocześnie uczy pokory i zrozumienia dla cudzych uczuć i prawd.

Napisałbym nieco więcej, ale czuję się że własnymi słowami nie będę w stanie oddać tego wszystkiego, co we mnie siedzi po lekturze tej powieści. Zresztą pewnie uznalibyście mnie za rozczulonego gościa, który rozpłynął się… no właśnie, w czym? Ale jednego jestem pewien – ta książka wywrze na Was duże wrażenie.

„Zanim wrócisz” to również historia o miłości, która mimo nieopisanych trudów, daje człowiekowi siłę, by trwać – na przekór wszystkiemu, na przekór sobie, dla tej drugiej połówki. Choć ostatecznie nie zawsze miłość znajduje spełnienie, tym bardziej w wojennych czasach, ale pozwala trwać. I to naprawdę coś niezwykłego.

Po raz kolejny to również opowieść o sile kobiet, których siła porusza, ale i buduje. Mówi się, że płeć piękna jest krucha. Ale przecież historia ukazuje nam, że jest wręcz zupełnie inaczej. To kobietom zależy na miłości, na rodzinie, na przyjaźni, na kultywowaniu tradycji, niesieniu pomocy i nadziei. I nie zmienia tego żadna krzywda, żadna zadra – trwają jak latarnie na horyzoncie ludzkiej cywilizacji.

A my, mężczyźni, no cóż, zazwyczaj z tego wszystkiego tylko korzystamy, nie szanując tego, co sobą reprezentują kobiety. Fajnie, że są pisarze, którym zależy na ukazaniu tych nieco skrywanych żeńskich mocach i darach. Może ktoś wreszcie zacznie Was drogie Panie doceniać. Oby…

Podsumowanie

Powieść zawiera się na 336 stronach. Jest skierowana do ludzi, którzy nie boją się uronić łzy wzruszenia, zaczytując się nad kolejnymi, nieraz trudnymi, perypetiami głównych bohaterów. I mnie to się przytrafiło… To książka subtelna, emocjonalna i zwyczajnie – piękna. Czyta się jednym tchem, w jeden wieczór. Gorąco polecam.


Wydawnictwo Filia

Ryszard Hałas

Comments are closed.