Hubert Kozieł, Demony nazistów. Nawiedzone miejsca i okultyzm III Rzeszy
Wiele mówi się o diabelskiej mocy służącej Trzeciej Rzeszy. I nie chodzi tutaj o skalę zbrodni, której się dopuszczono w jej imię w latach 1933-1945. Bardzo głęboko zakorzenione jest przeświadczenie, że SS-manni na czele z Himmlerem sprzymierzyli się z siłami ciemności (i nie, nie mam tu na myśli Voldemorta ani Dartha Vadera), które pomogły im odnieść wiele sukcesów militarnych karmiąc się ludobójstwem.
Dużo mówi się o okultystycznych korzeniach ruchu narodowosocjalistycznego, co dodatkowo podsyca fakt, że Reichsführer SS próbował stworzyć coś na kształt „religii krwi”. Rytuały wprowadzane do oficjalnych świąt państwowych przez nazistów głęboko czerpały z dorobku Stowarzyszenia Thule, kultów pierwotnych, neopogaństwa, a nawet nauk Heleny Bławatskiej na temat siedmiu ras podstawowych.
Wiele teorii dotyczących zjawisk paranormalnych jest zgodne, że nagromadzenie w pewnych miejscach dużej ilości cierpienia i śmierci może spowodować różnego rodzaje manifestacje. Również ludzie pozbawieni nagle życia mogą wracać na obszary, z którymi byli silnie związani tak, jakby nadal byli wśród żywych. Właśnie o takich przypadkach oraz nazistowskiej fascynacji okultyzmem opowiada Hubert Kozieł w swojej książce Demony nazistów. Nawiedzone miejsca i okultyzm III Rzeszy.
Tam, gdzie straszy, czyli gdzie?
Książka Huberta Kozieła to zbiór opowieści oscylujących wokół miejsc silnie związanych z narodowym socjalizmem, jego ideologią, zbrodniami lub mitologią, która przez lata narastała wokół Trzeciej Rzeszy. Autor z jednej strony opisuje lokalizacje powszechnie znane i rozpoznawane jako symbole nazistowskiego mistycyzmu, z drugiej – przybliża czytelnikowi miejsca mniej znane, a równie sugestywne i naznaczone dziwną aurą.
Jednym z takich punktów jest zamek Wewelsburg, który stał się niemal synonimem okultystycznych obsesji Heinricha Himmlera. Kozieł przypomina jednak, że nie tylko ten „czarny zamek SS” przyciągał uwagę ideologów nazizmu – również inne obiekty, takie jak czeski zamek Houska, mający rzekomo zostać wzniesiony nad wrotami do piekła, budowały pejzaż lęków i marzeń o potędze przekraczającej ludzkie granice. Inne rozdziały poświęcone są poszukiwaniom Świętego Graala, Szambali oraz próbom kontaktu z siłami nadprzyrodzonymi poprzez działalność stowarzyszeń takich jak Thule-Gesellschaft czy Ahnenerbe.
Autor nie ogranicza się jednak wyłącznie do sfery mitów i tajemnic. W książce pojawiają się także miejsca, które były sceną rzeczywistych i udokumentowanych zbrodni – jak dawna „Zofiówka” w Otwocku, czyli Zakład dla Nerwowo i Psychicznie Chorych Żydów, który stał się jednym z wielu punktów eksterminacyjnej polityki nazistowskiej.
Opisane zostają również kompleksy obozowe, z Auschwitz-Birkenau na czele, oraz miejsca kojarzone dziś z powracającymi duchami żołnierzy, w których echo przeszłości nie pozwala o sobie zapomnieć. Kozieł kreśli mapę przestrzeni nie tylko fizycznej, ale i symbolicznej – tej, w której historia przenika się z mitologią, a pamięć splata się z próbami wyparcia. To książka o miejscach, które wciąż żyją – może nie w archiwach i dokumentach, ale przede wszystkim w opowieściach, legendach i niepokojących ciszach.
Wierzysz w duchy?
Właściwie trudno powiedzieć czy autor kogokolwiek próbuje przekonać do wiary w zjawiska paranormalne oraz czy sam w nie wierzy. Jedynym momentem w całej recenzowanej pozycji, w którym z całą pewnością możemy powiedzieć, że zdecydowanie wierzy jest jego własna teoria jakoby Adolf Hitlerg zginął w zamachu w Wolfschanze i został pochowany narodowosocjalistycznym w sanktuarium Tannenberg. I choć ma ona dość słabą argumentację, to jednak warta jest zapoznania się z nią.
Muszę jednak rozczarować miłośników analiz zjawisk paranormalnych. Demony nazistów. Nawiedzone miejsca i okultyzm III Rzeszy to zbiór dość powierzchownych opowieści, a nie wnikliwa analiza zjawisk paranormalnych czy ideologii budowanej przez Himmlera i jego akolitów. Książka nie rozstrzyga w pełni kwestii wiarygodności czy fizyki (lub złamania jej praw) opisanych zjawisk, stanowi zaś przegląd lokalizacji, wokół których narosły rozmaite interpretacje – od propagandowych, przez ezoteryczne, po współczesne narracje medialne i turystyczne.
Demony nazistów – czy warto?
Książka Huberta Kozieła jest lekką lekturą – cytując Smerfy – „dla tych, co się lubią bać”, chcą zapoznać się z mniej formalną historią lub po prostu szukają ciekawej miejscówki na szlaku wakacyjnych przygód. Spokojnie nadaje się jako lektura do podróży czy w tak zwanym czasie wolnym, w którym niekoniecznie chcemy obciążać się wnikliwymi dywagacjami z mnóstwem przypisów. Czy na mnie zrobiła wrażenie? Mówiąc szczerze nie bardzo.
Wydawnictwo Replika
Ocena recenzenta: 3/6
Daria Czarnecka
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Replika. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.