Ostatni król Polski

Ostatni król Polski |Recenzja

Adam Zamoyski, Ostatni król Polski

Kim był ostatni król Polski, Stanisław August Poniatowski? Nieudacznikiem politycznym, który doprowadził ją do upadku, czy też postacią tragiczną, która nie mogła zapobiec utracie niepodległości przez Polskę? Na to pytanie stara się odpowiedzieć Adam Zamoyski w książce Ostatni król Polski.

Rozbiory Polski to największe nieszczęście w historii naszego kraju. W ich wyniku nasz kraj zniknął z mapy Europy na 123 lata i po odzyskaniu niepodległości był o wiele mniejszy niż przed I rozbiorem w 1772 roku. W moim przekonaniu, za tę tragedię odpowiedzialny był w dużym stopniu ostatni król naszego kraju, Stanisław August Poniatowski w czym zupełnie nie zgadzam się z autorem jego najnowszej biografii…

Nowoczesny król

Adam Zamoyski (ur.11.01.1949 roku) jest brytyjskim historykiem, polskiego pochodzenia, synem majora Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie (PSZ), Stefana Adama Zamoyskiego i jego żony Elżbiety z Czartoryskich. Jak zatem widzimy zarówno po ojcu jak i po matce wywodzi się z rodów, które z przyczyn oczywistych są doskonale znane każdemu historykowi dziejów Polski. Po zakończeniu wojny, z racji przejęcia władzy w Polsce przez komunistów, rodzice Zamoyskiego pozostali na emigracji.

Ukończył Uniwersytet w Oxfordzie, obecnie jest dziennikarzem BBC i „Financial Times”. Zajmuje się historią Europy i Polski w XIX wieku. W naszym kraju ukazały się liczne jego książki, w tłumaczeniu z języka angielskiego, wśród których warto wspomnieć: „1812. Wojna z Rosją” (Kraków 2007), „1815.Upadek Napoleona i Kongres Wiedeński” (Kraków 2010), „Napoleon. Człowiek i mit (Kraków 2019), oraz Polska. Opowieść o dziejach niezwykłego narodu, (Kraków 2011).

Książka „Ostatni król Polski” ukazała się po raz pierwszy w Wielkiej Brytanii w 1992 roku, zaś w Polsce w 1994 roku. Jak zaznacza autor we wstępie, mimo, że od tego czasu upłynęło już wiele lat (ponad 30) i jego wiedza o Stanisławie Auguście oraz epoce w której żył uległa znacznemu poszerzeniu, to jednak sam przekaz książki pozostał niezmieniony, dlatego też wprowadził do nowego wydania tylko drobne poprawki merytoryczne oraz zaktualizował bibliografię załączoną do książki. Książka dzieli się na 26 rozdziałów, w których autor opisuje życie i działalność swojego bohatera, w epilogu zaś dokonuje całościowej jego oceny.

Publikacja oparta jest na solidnej kwerendzie badawczej, przeprowadzonej między innymi w takich miejscach jak Archiwum Główne Akt Dawnych, Biblioteka Narodowa w Warszawie i Krakowie, Biblioteka Książąt Czartoryskich, Muzeum Narodowe w Warszawie,  archiwach w Paryżu, Londynie i USA, a także na licznych źródłach drukowanych i bogatej literaturze przedmiotu.

Muszę przyznać, że w trakcie lektury wiele się dowiedziałem o naszym ostatnim królu. Przede wszystkim autor ukazał jak wielki wpływ na niego miała matka, Konstancja, nie zawsze niestety pozytywny. Mimo, że była dla niego dobrą i kochającą matką, to jednak bardzo wysokie wymagania, które mu stawiała, w szczególności w zakresie wykształcenia, wywarły na niego destrukcyjny wpływ.

On sam ujął to w następujący sposób: „Nigdy, rzec można, nie dano mi być dzieckiem: to tak, jak gdyby z roku wyrzucono kwiecień” (s.29). W rezultacie, w wieku zaledwie 17 lat, przeszedł przez poważny kryzys psychiczny. Tu moim zdaniem należy szukać przyczyn słabości charakteru króla w czasie jego panowania.

Niedługo potem poznał angielskiego dyplomatę, Charlesa Hanbury Williamsa, który odegrał w jego życiu ogromną rolę. Zamoyski trafnie nazywa go „drugim ojcem” dla młodego Stanisława. Dzięki niemu uzupełnił luki w swoim wykształceniu i poradził sobie definitywnie z kryzysem psychicznym. Pobyt w kraju przyjaciela w Wielkiej Brytanii sprawił natomiast, że uległ silnej fascynacji tamtejszą cywilizacją, co miało duży wpływ na jego późniejsze poglądy polityczne.

To dzięki niemu także poznał Katarzynę Aleksiejewnę, ówczesną żonę następcy rosyjskiego tronu, Wielkiego Księcia Pawła Fiodorowicza, późniejszą carycę Rosji, Katarzynę II. Nawiązał z nią romans, który trwał trzy lata. Owocem tego romansu była córka, Anna, urodzona 9 grudnia 1757 roku, niestety zmarła niedługo potem.

Przede wszystkim jednak, to właśnie znajomości z Katarzyną zawdzięczał swoją królewską koronę w 1764 roku, co nie było jednak z jej strony owocem uczucia do niego, które w tym czasie już nie istniało, lecz owocem chłodnej kalkulacji politycznej, że jako człowiek nie pochodzący z królewskiego rodu, a także posiadający słaby charakter, będzie wygodnym narzędziem w jej rękach.

Zamoyski odmalował także młodego króla jako człowieka o ogromnej wiedzy, przesiąkniętego ideałami Oświecenia, który naprawdę chciał zmodernizować i unowocześnić kraj. Jak to ujął jego angielski mentor w liście do jednego ze swoich przyjaciół w roku 1751: „Zdumiałbyś się, widząc osobę lat dziewiętnastu o takiej ogładzie i wiedzy jak ten młodzieniec”. (s.39). Potrafił chociażby z pamięci cytować Williama Szekspira i Johna Miltona, znanego angielskiego poetę, żyjącego w latach 1608-1674.

Zamoyski ma  także rację nazywając swojego bohatera jednym z najinteligentniejszych i jednym z najbardziej pracowitych królów w naszej historii, który rzeczywiście zasłużył się dla rozwoju naszej kultury i edukacji narodu. Tych zasług Stanisławowi Augustowi nikt nie może odmówić.

Zbyt wielka przychylność autora do tytułowego bohatera

Niestety, autorowi nie udało się uciec od moim zdaniem „największej choroby wszystkich biografów”, czyli skłonności do idealizacji opisywanej przez siebie postaci i skłonności do rozgrzeszenia jej ze wszystkich zarzutów jakie można jej postawić. Prawdą jest, że wiele zarzutów przeciwko królowi jest niesprawiedliwych i błędnych, niemniej jednak są także i takie, których obalić nie sposób.

Ja osobiście największą pretensję do króla mam o jego przystąpienie do konfederacji targowickiej w 1792 roku i wydanie rozkazu wojsku polskiemu, nakazującego zaniechanie walk z najeżdżającymi  Polskę wojskami rosyjskimi. Prawdą jest, że król został namówiony do tego przez czołowych ówczesnych polityków m.in. Hugo Kołłątaja i że uczynił to po to, żeby uchronić Rzeczypospolitą przed kolejnym rozbiorem.

Niemniej jednak ten tok myślenia króla był straszliwą naiwnością i wielkim błędem z jego strony, gdyż po doświadczeniu I rozbioru Polski sprzed 20 lat (1772) oczekiwanie, że przystąpienie przez niego do Targowicy zadowoli Katarzynę II było zupełnie bezpodstawne. Jedynym wyjściem w 1792 roku było energiczne prowadzenie wojny z Rosją, a nie wchodzenie z nią w zgniłe kompromisy.

Ciężko jest także wybaczyć Stanisławowi Augustowi, że w 1772 roku odrzucił prośbę księcia d’Aigullon, francuskiego ministra spraw zagranicznych, który radził mu zwrócenie się oficjalnie do Francji o pomoc. Co prawda, autor stara się lansować tezę, że ta propozycja nie miała żadnej wartości, ponieważ połowa kraju znajdowała się wtedy w rękach obcych wojsk, a druga połowa w rękach wrogich królowi konfederatów barskich, niemniej jednak nie zgadzam się z nim w tej kwestii.

Oficjalna prośba do Francji o pomoc w 1772 roku i będąca jej skutkiem interwencja, przynajmniej dyplomatyczna, w naszej obronie mogłaby znacznie utrudnić, a być może nawet zapobiec dokonaniu I rozbioru naszego kraju, lub przynajmniej zmniejszyć rozmiar poniesionych przez nas strat.

Nie można także zapomnieć o abdykacji króla w dniu 25 listopada 1795 roku, która była w tych okolicznościach de facto zalegalizowaniem przez niego likwidacji naszego państwa, dokonanej przez 3 zaborców. Uczynił to w zamian za zapłacenie przez Katarzynę II jego długów. I w tej kwestii autor stara się usprawiedliwić króla, ale mnie jego argumenty zupełnie nie przekonują.

Wnioski końcowe

Mimo tych wszystkich mankamentów, uważam, że warto przeczytać książkę Adama Zamoyskiego o naszym ostatnim królu. Autor wykonał bowiem ogromną pracę badawczą w najważniejszych archiwach, w których znajdują się dokumenty na ten temat. Jego ustalenia faktograficzne są rzetelne i wartościowe. Błędne interpretacje i oceny są spowodowane tylko i wyłącznie jego skrajnie pozytywnym nastawieniem do tytułowego bohatera, niemniej jednak nie mogą całkowicie podważać wartości jego publikacji.


Wydawnictwo Czytelnik
Ocena recenzenta: 4/6
Konrad Ruzik


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Czytelnik. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.