Pozyskać przeciwnika ꘡ Recenzja

Ł. Dryblak, Pozyskać przeciwnika. Stosunki polityczne między państwem polskim a mniejszością i emigracją rosyjską w latach 1926-1935

Polacy i Rosjanie – trudna współpraca

Książka Łukasza Dryblaka to istne arcydzieło. Dawno nie czytałem czegoś tak interesującego. Już od pierwszych stron byłem zaskoczony, nie tyle lekkością pióra Autora, ale ogromem zgromadzonej w tej pracy wiedzy i informacji. Czytając mnóstwo książek, człowiek prędzej czy później dochodzi do wniosku, że wie już o historii prawie wszystko… Ale prace takie jak ta, ciągle zrzucają nas z pantałyku i uświadamiają, że wciąż znajdują się tematy, o których nie mamy bladego pojęcia – pociągające, wnikliwe, fascynujące. Na szczęście do tej grupy należy właśnie praca „Pozyskać przeciwnika…”.

Książka zasadniczo posiada trzy rozdziały. Pierwszy ze zrozumiałych względów opisuje zagadnienia systematyzujące problem, o którym pisze Łukasz Dryblak. Wszystko jest klarownie i przekonywująco opisane. Nie ma się do czego doczepić. Już sam ten rozdział przekonał mnie, iż książka będzie niezwykłą przygodą, napisaną przez historyka przez wielkie „H”.

Rozdział drugi – „Podziały polityczne wśród organizacji emigracyjnych oraz ich stosunek do państwa polskiego po 1926 roku” – wyczerpująco kreśli ogólne podziały wśród rosyjskich organizacji. Na samym początku dowiecie się o tym, jak potoczyły się losy poszczególnych grup uciekinierów z upadłej carskiej Rosji. Okazuje się, że najważniejsze ich ośrodki znajdowały się poza Polską. Wynikało to z obawy i ogólnoświatowego przekonania, iż odrodzona Rzeczpospolita jest tworem krótkotrwałym, skazanym na upadek. Poglądy te umacniały szybkie porażki w wojnie polsko-radzieckiej. Ponadto wielu dawnych dostojników carskich było uprzedzająco nastawionych wobec Polski i Polaków, toteż dokładali wszelkich starań, aby sprawiać II RP kłopotów…

O ile emigranci rosyjscy przebywający w państwach zachodniej Europy nastawieni byli do II Rzeczypospolitej dosyć negatywnie, o tyle, Rosjanie przebywający w Polsce, starali się z nią współpracować. Wynikało to z kilku przyczyn. Po pierwsze – bali się wracać do kraju rządzonego przez komunistów, wprowadzających coraz ostrzejsze i surowsze warunki życia w dawnym państwie Romanowów Po drugie – Rzeczpospolita dokładała wszelkich starań, aby poprzez mniejszość rosyjską wpływać nie tylko na politykę swego wschodniego sąsiada, ale również kształtować obraz „dobrej” Polski na salonach Europy. Po trzecie – dawni zaborcy (zasadnicza ich część) należeli do grona osób wykształconych, obytych z administrowaniem wschodnimi Kresami. Błędem byłoby nie wykorzystać ich potencjału i wiedzy do własnych celów. Tym bardziej, że Rosjan było niewielu i zagrażały im mniejszości ukraińska i białoruska, chcąca wyzwolić się spod wpływów zarówno Polski, jak i dawnych zaborców.

Rozdział trzeci – „Polityka państwa polskiego względem Rosjan” – to kwintesencja tej pozycji. O ile wcześniej sądziłem, że Polacy w II RP byli nastawieni co najmniej sceptycznie, żeby nie powiedzieć wrogo, wobec Rosjan, nawet jeśli uciekinierów, książka ta zweryfikowała moją opinię. Okazuje się, że rząd sanacyjny, tak wrogo nastawiony wobec mniejszości narodowych, starał się pozyskać emigrantów rosyjskich do swych własnych celów. Zapewniono im rzetelną ochronę prawną, zrównując z innymi mniejszościami. Byłem zdumiony informacjami, iż Rosjanie stawiali się w szeregi wojska polskiego chętniej niż przedstawiciele innych nacji. Co więcej, byli wobec polskiej armii lojalni. Istna magia. Państwo opiekowało się również cerkwią prawosławną, m.in. płacąc prawosławnym duchownym pensje oraz płacąc za renowacje i utrzymanie prawosławnych przybytków. Wprawdzie kilkukrotnie podejmowano próby zastąpienia języka rosyjskiego ukraińskim, ale ostatecznie opcja rosyjska zwyciężyła. Na tę decyzję wpłynął coraz silniejszy nacjonalizm niektórych ugrupowań ukraińskich. Nie będę się tutaj szerzej rozpisywał o tym wątku. Więcej informacji na ten temat znajdziecie w książce.

Państwo polskie starało się rozgrywać „polskich” Rosjan tak, aby rozbijać ugrupowania stanowiące kłopot, bądź zagrożenie dla bezpieczeństwa i interesów kraju, promując te, które chciały z nami współpracować. Z tego też powodu, wywiad polski finansował różnego typu czasopisma rosyjskie, które czytywano nie tylko w granicach RP, ale i w całej ówczesnej Europie. Kształtowały one opinię publiczną na temat tego, co działo się w Związku Sowieckim, a także o tym, jak żyje się Rosjanom pod rządami Polaków, i tym podobne tematy. Ponadto wywiad kooptował wielu Rosjan do celów wywiadowczych. Niestety, trzeba przyznać, że wielokrotnie okazywało się, że wywiad sowiecki jest lepszy. Wśród Rosjan współpracujących z Polakami znajdowali się też podwójni, a nawet potrójni agenci współpracujący z Sowietami oraz Niemcami.

Podsumowując, jestem zdania, iż lektura książki Łukasza Dryblaka będzie czymś naprawdę interesującym dla każdego pasjonata dwudziestolecia międzywojennego. Książkę czyta się niemal jednym tchem. Nie znalazłem w niej niczego, co by mnie raziło. Ogrom zgromadzonych informacji poraża – chapeau bas. Z czystym sercem polecam.

Wydawnictwo: IPN

Ocena recenzenta: 6/6

Ryszard Hałas

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*