Sławomir Kalbarczyk, Jak Feniks z popiołów… Armia Polska w Związku Sowieckim 1941-1942
Jeśli chcecie się przekonać, że historia wcale nie jest taka oczywista i jest w niej wiele przekłamań lub niedopowiedzeń, wynikających z różnych przyczyn. To książka Sławomira Kolbafczyka „Jan Feniks z popiołów… Armia Polska w Związku Sowieckim 1941-1942” będzie w sam raz dla was. Autor w błyskotliwy sposób rozwiewa pewne historyczne nieścisłości opowiadając nam o Armii Polskiej w ZSRR.
W czerwcu 1941 roku III Rzesza zaatakowała ZSRR, co spowodowało zmianę układu sił w Europie i na świecie. Wbrew wszystkiemu, niemiecki atak był na rękę Polakom, choć jeszcze nie tak dawno, rząd radziecki uznawał, że państwo polskie nie istnieje. Na ziemiach zajętych przez Sowietów w 1939 roku przeprowadzono przecież „wybory”, w wyniku których, wschodnie ziemie Rzeczypospolitej zostały wcielone w struktury Rosji radzieckiej. Oficerowie, policjanci i polscy urzędnicy albo zostali rozstrzelani (w Moskwie, Charkowie, Smoleńsku, Katyniu czy Kalininie – łącznie zamordowano około 22 000 ludzi), albo deportowano Polaków na Syberię i do Azji Środkowej. Mogło się wydawać, że nawiązanie stosunków między polskim rządem na uchodźstwie a Stalinem będzie niemożliwe.
Jednak dzięki niemieckiej napaści na ZSRR oraz brytyjskim próbom zawiązania polsko-radzieckiej koalicji przeciwko Hitlerowi, udało się stworzyć szanse dla Polaków znajdujących się w ZSRR. Początkowo zamieciono sprawę granic polsko-radzieckich pod dywan (Polacy utrzymywali, że obowiązuje granica z 1921 roku, Rosjanie ten pogląd kategorycznie odrzucali). Problematyczne było też ustalenie losów polskich oficerów w radzieckiej niewoli, a następnie kwestia użycia polskich jednostek do walk z hitlerowcami.
Polskie Siły Zbrojne w ZSRR miały liczyć około 30 000 żołnierzy, ale generał Sikorski starał się ten stan zdecydowanie powiększyć, dopominając się o utworzenie dodatkowych jednostek piechoty i ośrodków szkoleniowych. W czerwcu 1942 roku w Armii Andersa znajdowało się już ponad 45 tysięcy polskich żołnierzy. Jednocześnie narastał problem z zapewnieniem Polakom broni, mundurów, wyżywienia oraz zapewnienia ludzkich warunków bytowych.
„Około 80 proc. Rekrutów zgłaszających się do armii było w fatalnej kondycji fizycznej. Wielu z nich straciło połowę wagi. Co czwarty był chory na świerzb. I nie mogło być inaczej, bo w czasie pobytu w sowieckiej niewoli: w obozach, więzieniach czy osiedlach specjalnych, zamęczano ich niewolniczą pracą, nędznie żywiono, maltretowano fizycznie i psychicznie, i praktycznie nie leczono. W armii też zresztą nie dało się ich natychmiast postawić na nogi, bo Sowieci dostarczali żywność nieregularnie, a leki, sprzęt medyczny i środki opatrunkowe w ilościach niewystarczających. Z czasem sytuacja zdrowotna zaczęła się jednak poprawiać – w listopadzie 1941 r. chorowało jedynie 3 proc. Żołnierzy” (s. 51).
Ostatecznie Rosjanie zgodzili się na ewakuację polskich jednostek (tak zwanej nadwyżki), a później całej armii wraz z ludnością cywilną. Ewakuowani Polacy znaleźli się w Iranie, a później w Palestynie, gdzie utworzono Armię Polską na Wschodzie (a później II Korpus Polski).
Wady i zalety
W publikacji Sławomira Kalbarczyka spodobało mi się kompleksowe ujęcie pewnych spraw, które nie zawsze są poruszane w naszej literaturze dotyczącej tego tematu. Po pierwsze – Autor świetnie ujął mankamenty polityki rządu brytyjskiego, który – nie mając konkretnych środków – starał się zręcznie lawirować między Rosjanami a Polakami, których rękoma Londyn chciał stawić czoła Niemcom. Jednocześnie okazało się, że Brytyjczycy celowo stawiali na Rosjan, którzy w ich mniemaniu stanowili najważniejszego sojusznika przeciwko III Rzeszy, wmanewrowując polskich decydentów w maliny. Obiecywali nam gruszki na wierzbie, nie dając w zamian nic wartościowego. Jednocześnie Autorowi udało się pokazać, że i Rosjanie traktowani byli jako środek do celu – traktowani byli równie przedmiotowo, jako mięso armatnie, do chwili, gdy Brytyjczycy sami przygotują się do walki z Hitlerem.
Bardzo ciekawie wygląda również kwestia postawy generała Władysława Sikorskiego i jego podwładnych. Tutaj Sikorski jawi się jako człowiek nie zawsze kompetentny, żyjący bardziej marzeniami, dający się wykorzystywać i oszukiwać. Ale oddajmy głos książce:
„Wydaje się, że gen. Sikorski nigdy tego wszystkiego nie zrozumiał. Był to „do szpiku kości” wojskowy, żywiący niemal mistyczną wiarę w to, że wspólna walka z Niemcami doprowadzi do ustanowienia przyjaznych relacji Polski z rosyjskim „niedźwiedziem”. W instrukcji przekazanej na początku września 1941 r. gen. Władysławowi Andersowi ujął to jednoznacznie: „Rzetelne braterstwo zadzierzgnięte w tej wojnie pomiędzy obydwoma wojskami, stać się powinno podstawą nowych stosunków polsko-sowieckich […]. Niestety, po drugiej stronie była całkowicie odmienna orientacja. Dla Stalina najważniejsze były sprawy terytorialne, które – jak zawsze – zdecydowany był rozstrzygnąć siłą.” (s. 34).
Jednocześnie w publikacji znajdziemy wzmianki o nieprzestrzeganiu przez podległych mu urzędników i wojskowych, jego wytycznych. Ma się wręcz wrażenie, że celowo sabotowali oni pertraktacje z Rosjanami. Dotychczas nie miałem tego świadomości, i to kolejny problem, który będę musiał rozwikłać. Bo nie rozumiem z czego to wynikało – ze strachu, z niezrozumienia polskiej racji stanu, a może z chęci zabłyśnięcia? Naprawdę intrygujące zagadnienie.
Nie wszystko jest takie proste…
Bardzo ciekawie wygląda też interpretacja prawna stosunków polsko-radzieckich, i odmienne interpretowanie aktów prawnych czy obecnej sytuacji politycznej. Wychodzi na to, że Polacy zbyt optymistycznie podchodzili do pewnych kwestii, stawiając swoje hurraoptymistyczne wizje ponad stan realny.
Z drugiej strony Rosjanie godząc się na pewne ustępstwa, świadomie lub nie, sami zaprzeczali nie tylko sowieckiej propagandzie, ale i własnemu ustawodawstwu. Przykład – Rosjanie oficjalnie głosili, iż w Rosji nie ma polskich jeńców wojennych, bo Rosja nie jest w stanie wojny z Polską. Po czym, w trakcie tworzenia Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR przyznawali, że jeńcy wojenni z Polski znajdują się na terenie ich państwa…
Kolejnym ciekawym tematem było wyłuszczenie przez Autora pewnych nieścisłości, które znaleźć możemy w naszych podręcznikach do historii. Chodzi na przykład o sowiecką niechęć i celowe utrudnianie wyposażenia polskich sił w ZSRR. Okazuje się bowiem, że nie wszystko było celowe. Rosjanie, coraz bardziej spychani przez Niemców na wschód, mieli problemy aprowizacyjne i logistyczne nawet dla własnych żołnierzy, nie mówiąc już o możliwości dostarczenia wyposażenia dla wojska polskiego. Zresztą kwestie wyposażenia polskich jednostek nie były jednoznacznie ustalone pomiędzy Amerykanami, Brytyjczykami i Rosjanami, którzy nawzajem obarczali się tym przykrym, z ich perspektywy, obowiązkiem.
W ogóle w książce jest mnóstwo ciekawych informacji. Jest tego tak sporo, że nie jestem w stanie wszystkiego tutaj przytoczyć. Z braku laku, opisałem tylko część z nich, i to te, które wywarły na mnie największe wrażenie. Pozwoliłem sobie pominąć kwestie organizacyjne i logistyczne, a także późniejszą ewakuację Polaków na Bliski Wschód, bowiem o tym poczytać można w innych pozycjach. Oczywiście nie chciałbym umniejszać tych treści, ale pierwsza połowa publikacji była dla mnie zdecydowanie ciekawsza. Ale ocenę całości pozostawiam wam.
Podsumowanie
Książka zawiera się na 280 stronach. W środku znajdziecie sporą dawkę ciekawych zdjęć, wiele fragmentów źródeł z epoki, ale przede wszystkim intrygującą, i w moim odczuciu, bardzo rzetelną interpretację faktów historycznych. To jedna z najciekawszych pozycji wydanych przez IPN, które miałem przyjemność przeczytać. Gorąco polecam.
Wydawnictwo IPN
Ocena 5/6
Ryszard Hałas
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa IPN. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.