Katarzyna Maludy, Dwie siostry
„Dwie siostry” Katarzyny Maludy to nie tylko konwencjonalna historia dwóch sióstr, którym przyszło żyć w ciekawych, ale i skomplikowanych czasach. To też pean na cześć wszystkich kobiet, na których barkach spoczywał los nie tylko polskich rodzin, ale i całego państwa. Autorka bowiem kreśli nam dzielną walkę o emancypację Polek, które mimo pewnych społecznych udogodnień i nowo pozyskanych praw, nadal traktowane są jako gorsza część społeczeństwa. W środku znajdziemy wiele refleksji na ten temat, które w pośredni sposób poruszają stan naszej obyczajowości współczesnej.
Głównymi bohaterkami powieści Pani Kasi Maludy są dwie siostry – Joanna i Odetta Demelówny. Pierwsza jest lekarką z ogromna pasją i niesamowitym intelektem, ale niestety w połowie kaleką. Druga, to miłośniczka sztuk pięknych, również mądra dziewczyna, ale należąca do tych kobiet, dla których ich los, ich uroda są najważniejsze. Tym, co ich łączy jest szukanie miłości, choć drogi, które wybierają będą diametralnie odmienne.
Wielkim plusem było ukazanie wewnętrznych przemyśleń i rozterek głównych bohaterek. Mnie najbardziej spodobała się Joasia, niepozorna, wyciszona, w jakiś sposób stłamszona przez otoczenie, które uważało jej praktykę lekarską za nietakt, oszustwo, za coś obrzydliwego. Jej przemyślenia i odczucia, z którymi musiała się kryć dają dużo do myślenia. I tak sobie wykoncypowałem, że mimo tych stu lat, nadal dobrze się ma takie uprzedmiotowienie kobiet, traktowanie ich jako gorszej części społeczeństwa.
Ale wracając do tematu, Autorka bardzo pięknie kreśli nieśmiałość Joasi, która pragnie tylko przyjaźni, zrozumienia i miłości. Zresztą zachowuje się tak, jakby nie była tego wcale warta. I być może temu ciągnie mnie do niej, czuję jakiś sentyment i śmiało mógłbym się w niej zakochać.
Trudne początki
Autorka całą historię osadziła w pierwszych latach istnienia II Rzeczypospolitej, gdy granice państwa jeszcze nie były pewne, na wschodzie toczyła się walka pomiędzy bolszewikami a Białymi, w kraju panował zamęt, a jakby tego jeszcze było mało, śmiertelne żniwo zbierała grypa hiszpanka… A w 1920 roku wybuchła wojna polsko-bolszewicka.
Wszędzie panuje ogromna bieda, wszak kraj jest ograbiony przez Niemców i Rosjan. Społeczeństwo się burzy, domagając się pracy, dostępu do podstawowych środków egzystencji, których powstające państwo polskie jeszcze nie jest w stanie zapewnić. W kilku miejscach Autorka mówi o niepopularnych w naszej historii faktach, zwłaszcza o płaszczeniu się przed mocarstwami, od których zależał los naszego państwa. Nawet w książkach historycznych o tym się nie mówi głośno…Tak więc czasy były niezwykle dramatyczne i pełne nieoczekiwanych zwrotów akcji.
Jak zwykle, Katarzy Maludy świetnie przygotowała się do pisania. W dosadny, ale nie nadmiernie przesadny sposób potrafi oddać nie tylko tło wydarzeń politycznych, ale także nastroje, które panowały w polskim społeczeństwie, tak nagle rozpolitykowanym, tak niesamowicie podzielonym i skorym do uważania swego punktu widzenia za najlepsze możliwe wyjście. Pisząc o rodzinie Demelów dotykamy również osób z ich najbliższego otoczenia – warszawskich lekarzy, pracownic szpitala, przyjaciół czy różnej maści agitatorów politycznych. Jest więc kolorowo i ciekawie.
Mnie bardzo spodobało się, że Autorka pochyliła się nad pokazaniem losu ludności żydowskiej, która była prześladowana przez różnego rodzaju polskich nacjonalistów, a jednocześnie, że żydowscy specjaliści byli potrzebni, czasem wręcz nieodzowni, aby dana instytucja funkcjonowała. Można powiedzieć, że byli tolerowani z praktycznego punktu widzenia. Oczywiście, ci Żydzi, którzy nie posiadali znajomości czy pozycji społecznej, mieli zdecydowanie gorzej.
Ciekawie czyta się również o pozycji kobiet w ówczesnej Polsce, która mimo uzyskania praw wyborczych, nadal była co najwyżej tolerowana przez panów z towarzystwa. Mniej lub bardziej panowie deprecjonowali ich wysiłki, zdolności, a nawet talenty. Z jednej strony był to dorobek wcześniejszych epok, ale znajdziemy tutaj również mężczyzn, którzy nienawidzili kobiet tylko dlatego, że czuli się zagrożeni w swym patrymonialnym zadęciu, poczuciu bycia lepszym. Kobiety lat 20. w Polsce nie bały się być przebojowymi, nie bały się głośno mówić własnego zdania, tym bardziej, że były to czasy, gdy niejedna „niewiasta” posiadała większe wykształcenie, nie mówiąc już o zdecydowanie większej empatii i elokwencji niż panowie z socjety. A to raziło bardzo konserwatywnych Polaków.
Ochy i achy
Powieść Katarzyny Maludy pisana jest pięknym, subtelnym językiem, którym nie można się nie zachwycić. Słowa i fabuła są świetnie przemyślane i niczego nie jest tutaj za dużo. Wydarzenia historyczne nie przesłaniają wydarzeń związanych z losami głównych bohaterek, a wręcz świetnie je dopełniają, tak że można odnieść wrażenie, iż ta historia miała miejsce w rzeczywistości.
W książce nie brak subtelnego poczucia humoru, który jest nie tylko wyważony, ale i celny. Ponadto Autorka nie boi się kreślić sylwetki ludzi z ich wadami. Nie unika ich wewnętrznych rozterek, płochych myśli, nie zawsze przemyślanych czynów. Czasem daje czytelnikowi prztyczka w nos, ale w taki sposób, że nie można się obrazić.
Bardzo podoba mi się również ukazanie, że kobiety, nawet jeśli w społeczeństwie zajmują pośledniejszą pozycję, to i tak są bardziej barwne niż mężczyźni, zajęci próżnym gadaniem, rozpolitykowani, dufni w swoje intelektualne predyspozycje. W rzeczywistości są tylko, przynajmniej zdecydowana ich część, pozorantami konsumującymi to, co wypracowały „słabe” kobiety. Zresztą chyba większość kreacji Kasi Maludy to kobiety pełnokrwiste, z własnym zdaniem, może nie zawsze do końca samodzielne, ale bystre, oddane i pracowite. Dlatego tak kocham książki tej Autorki.
Informacje dotyczące wielkiej historii nie są przesadzone, raczej stanowią tylko tło dla głównego wątku. Słowem – książka bardzo mi się podobała i nie mam się do czego przyczepić. Bardzo dziękuję – takiej lektury było mi trzeba.
Podsumowanie
Książka zawiera się na 336 stronach. Ja po raz kolejny sięgając po książki Pani Kasi Maludy, bawiłem się najzwyczajniej przednio. Bardzo lubię jej teksty, styl narracji, subtelność i rzeczowe podchodzenie do opisywanych tematów. Gorąco polecam każdemu!
Wydawnictwo Replika
Ocena 5/6
Ryszard Hałas
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Replika. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.