Stephen Greenblatt, Shakespeare. Stwarzanie świata

Shakespeare. Stwarzanie świata |Recenzja

Stephen Greenblatt, Shakespeare. Stwarzanie świata

Jego nazwisko zna cały świat i nikomu nie trzeba go przedstawiać. Jest największym geniuszem w dziedzinie dramaturgii, któremu nikt przed nim, ani nikt po nim nie zdołał dorównać. Jego życiorys jest tak samo intrygujący i fascynujący jak sztuki, które napisał i różne jego aspekty stanowią materiał na nie jeden znakomity film..

Stephen Greenblatt ukazuje nam Shakespeare’a jako człowieka swojej epoki, a więc burzliwego wieku XVI, czasów renesansu, humanizmu i reformacji. Stara się także odpowiedzieć na najważniejsze pytanie, a mianowicie gdzie tkwiły źródła geniuszu młodzieńca z prowincjonalnego miasta w Anglii…

Dziecko swojej epoki

Stephen Greenblatt (ur. 7 listopada 1943) jest amerykańskim historykiem literatury i pisarzem. Doktorat uzyskał w 1969 roku na Uniwersytecie Yale. Wykładał na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley i na Uniwersytecie Harvarda. Jest autorem licznych prac na temat Shakeapeare’a i epoki renesansu jako takiej, ostatnia jego książka na ten temat ukazała się w Nowym Jorku w  roku 2025 i nosi nazwę „Mroczny renesans. Niebezpieczne czasy i fatalny geniusz największego rywala Shakespeare’a”.

Greenblatt jest twórcą „nowego historyzmu” w badaniach literackich, który to kierunek zakłada, iż każde dzieło literackie jest zdeterminowane przez przekonania religijne i polityczne jego autora, jego płeć oraz przynależność rasową, narodową oraz klasę społeczną do której on należy. Tekst utworu nie jest zatem autonomiczny, jak zakładali to badacze ze szkoły strukturalizmu oraz new criticism  ale wynika z kontekstu kulturalnego czasów swojego powstania.

„Shakespeare. Stwarzanie świata” w swoim angielskim oryginale ukazała się w 2004 roku. Książka oparta jest na olbrzymiej literaturze przedmiotu, której nie sposób w tym miejscu wymienić. Zainteresowanych odsyłam do książki, gdzie jest ona podana.

Greenblatt ukazuje nam swojego geniusza, jako człowieka, który do wysokiego poziomu intelektualnego, umożliwiającego mu stworzenie swoich znanych na całym świecie sztuk doszedł o własnych siłach- jego rodzice John i Mary byli bowiem pół-analfabetami, którzy całe życie podpisywali się krzyżykiem, choć do pewnego stopnia potrafili czytać. Mimo to, obydwoje postanowili dać swojemu najstarszemu synowi wyższy poziom edukacji, niż ten którym sami dysponowali i dlatego w wieku 7 lat posłali go do szkoły powszechnej w swoim rodzinnym mieście Stratfordzie, w której nauczanie polegało oparte było na modelu klasycznym, w języku łacińskim. Było to zgodne z epoką w której żył- w tych czasach szerokie rzesze społeczne w Anglii ze stanu mieszczańskiego, a nawet zamożnego chłopstwa usilnie dążyły do tego żeby ich dzieci nauczyły się łaciny. Jak bowiem pisze autor „Łacina oznaczała kulturę, maniery, awans towarzyski- był to język rodzicielskiej ambicji i powszechna waluta społecznych dążeń”. ( s.21).

To właśnie owo klasyczne wykształcenie angielskiego geniusza, nastawione nie tylko na naukę łaciny, ale także na znajomość historii starożytnej Grecji i Rzymu doprowadziło w przyszłości do powstania licznych jego sztuk, których tematem są różne aspekty historii antyku, takich jak „Juliusz Cezar”, „Antoniusz i Kleopatra”, „Koriolan”, „Tytus Andronikus” oraz dziejących się ogólnie na terenach Włoch jak „Romeo i Julia” oraz „Dwaj panowie z Werony”.

Aluzje do współczesności

Biograf dowodzi także, że wiele ze sztuk mistrza ze Stratford-upon-Avon zawiera w sobie liczne nawiązania do osób i wydarzeń jemu współczesnych. Tak jest chociażby z „Makbetem”, w którym ważną i negatywną rolę odgrywają czarownice, których przepowiednie dawane tytułowemu bohaterowi popychają go do zbrodni. Są one ukazane w sposób wyjątkowo odrażający: „Postacie wywiędłe i szpetne, mające pozór niewieści, ale ich brody temu przeczą”, jak opisywał je Banquo, przyjaciel Makbeta. Została ona opublikowana około roku 1606, za czasów panowania w Anglii króla Jakuba I Stuarta, który objął tron tego kraju po bezpotomnej śmierci królowej Elżbiety I w 1603 roku.

Jakub I Stuart miał bowiem obsesję na punkcie czarownic. Jeszcze jako król Szkocji opublikował w 1597 roku traktat o czarach, który nosi Daemonologie. Oddajmy tu głos autorowi: „Jakub nie na żarty bał się czarownic i upiorów, toteż wypadało, by każdy -pisarz czy dworzanin- kto ubiegał się o jego przychylność, we własnym interesie zdawał sobie z tego sprawę. Być może więc Słudzy Króla doszli do wniosku, że ich czołowy dramaturg powinien bliżej zbadać urojenia i fantazje Jakuba, mając na uwadze napisanie sztuki specjalnie dla niego.” (s.380)

Podobne aluzje i nawiązania do czasów Shakeaspere’a i różnych wydarzeń z jego życia znajdziemy również w jego innych utworach, nie będą one jednak już tutaj omawiane.

Wnioski końcowe

Największą wartością biografii największego dramaturga wszechczasów jest ukazanie go jako człowieka, którego różnorakie problemy, dylematy i wątpliwości moralne oraz światopoglądowe odciskają silne piętno na wszystkich jego genialnych utworach. Także i sam światopogląd Shakespeare’a oraz poglądy na szereg kwestii politycznych, religijnych i społecznych są bardzo mocno zakorzenione w jego epoce, należy zatem stwierdzić, że mistrz ze Stratford-upon-Avon był mimo swojego nieprzeciętnego geniuszu był także przede wszystkim „dzieckiem swoich czasów”. Z tych wszystkich powodów zachęcam do lektury Stephena Greenblatta wszystkich czytelników tej recenzji.


Wydawnictwo Znak
Ocena recenzenta: 6/6
Konrad Ruzik


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Znak. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.