Stanisław Mierzwa 1905-1985 okładka

Stanisław Mierzwa 1905-1985 |Recenzja

Radosław Kurek, Stanisław Mierzwa 1905-1985

Czasem prawdziwa siła nie krzyczy, lecz trwa – nieugięta, wierna sobie nawet w obliczu więziennych krat i politycznych zdrad. Właśnie taką opowieść odsłania książka Stanisław Mierzwa 1905-1985, przybliżając sylwetkę człowieka, który wierzył, że najtrudniejsze wybory nie wymagają rozgłosu, a odwagi. Między prostotą a heroizmem rozciąga się życie, o którym trudno zapomnieć po tej lekturze.

Sylwetka Stanisława Mierzwy była mi znana raczej z licznych fotografii w podręcznikach czy książkach opisujących zarówno czasy II Rzeczpospolitej, jak i okres PRL-u. Często był jakby tłem dla sylwetki Wincentego Witosa, swego mentora, ojca duchowego i politycznego. A kto by pomyślał, że początkowo Witos wcale go nie polubił.

Wracając do tematu – sylwetka Stanisława Mierzwy niewiele mi mówiła. Szczerze, to tyle co nic. Podejrzewam, że większość Polaków ma jeszcze bardziej mgliste pojęcie o tym „ludowcu”. Dlatego książki naświetlające takie postacie, są jak najbardziej potrzebne. Sięgając po wydawnictwo pod auspicjami IPN-u liczyłem, że będę miał okazję to zmienić. I zasadniczo – nie zawiodłem się.

Kim był Stanisław Mierzwa?

Bohater publikacji Radosława Kurka był adwokatem i działaczem organizacji ludowych. Urodził się w Biskupicach Radłowskich w rodzinie chłopskiej. Pierwsza część jego żywota była dosyć uboga, naznaczona wyrzeczeniami rodziny, aby Stanisław mógł zdobyć wykształcenie. Mimo ciężkiego losu, Stanisław Mierzwa nigdy się nie żalił, zawsze ciężko pracował, wspierając przy tym tych, którzy byli w podobnej sytuacji.

Bardzo szybko wybrał swoją opcję ideowo-polityczną. W przedwojennej Polsce wspierał działalność Polskiego Stronnictwa Ludowego. Był jednym z oskarżonych podczas sławnego „procesu szesnastu” w Moskwie, w wyniku czego został skazany na 4 miesiące więzienia. Wkrótce po powrocie do kraju, został oskarżony o współdziałanie z organizacją Wolność i Niezawisłość. Był sądzony w tak zwanym „procesie siedemnastu” członków II Zarządu Głównego WiN, i odsiedział wyrok 7 lat więzienia. Co warte podkreślenia – nie dał się złamać.

Po wyjściu z więzienia pracował jako adwokat (choć z trudnościami). Zdołał doprowadzić do skutku realizację utworzenia Muzeum Wincentego Witosa w Wierzchosławicach. Przez cały ten okres był inwigilowany przez Służbę Bezpieczeństwa, bowiem komunistyczne władze bały się jego charyzmy, zmysłu organizatorskiego i niezachwianej postawy moralnej.

Przez całe swoje życie Mierzwa starał się pomagać słabszym, nie tylko chłopom. Nie tylko propagował program polityczny swego mistrza, Wincentego Witosa, ale i dążył do zespolenia ruchu chłopskiego, a także organizacji opozycyjnych wobec sanacji, a później niemieckiego okupanta (w czasie wojny – pseudonim „Słomka”). W czasach powojennych starał się zaktywizować dawnych działaczy ludowych, którzy po podporządkowaniu PSL-u przez komunistów, nie potrafili odnaleźć się w nowych realiach. Częściowo się mu to udało.

„Słomka” – elastyczna, ale zawsze trwała

Książka jest przejrzysta, choć chciałbym, aby Autor, poświęcił w swej pracy więcej miejsca na temat opisywanej postaci. Bo jak się okazuje, Stanisław Mierzwa był postacią naprawdę ciekawą. Chłop, który dzięki ciężkiej pracy został adwokatem i działaczem jednej z ważniejszych polskich partii politycznych. Jego postawa była niezłomna, zarówno w czasie okupacji niemieckiej, jak i czasów rządów komunistycznych. A to niezwykła rzadkość.

Tym, co mnie urzekło w tym człowieku, to taka swoista prostota, chęć niesienia pomocy innym, i brak chęci przypodobania się innym. To, co czynił, robił dla innych, nawet jeśli groziło mu to poniesieniem osobistych konsekwencji. Nie bał się powiedzieć swojego zdania Bierutowi, ani innym działaczom komunistycznym. Choć nie popierał wielu kroków, które czynił rząd PRL-u, a także działacze PSL-u, którzy zgodzili się z nim współpracować, to jednak nie skreślał współpracy z nimi.

Zachowując niezachwiany kościec moralny, podejmował się elastycznych działań, w wyniku których, mniej lub bardziej, udało mu się zrealizować stawiane przed sobą zadania. A było ich co nie miara. Bo nawet moskiewska Łubianka, ani więzienia komunistyczne, nie były w stanie go złamać.

Jedyne czego mi zabrakło, to opisu jego życia rodzinnego. Niby można tutaj znaleźć coś o jego matce, a później żonie , ale nic więcej nie ma. A przecież nie da się w pełni zobaczyć kim ktoś był, jeśli nie mamy pełnego obrazu jego żywota. Mnie bardzo ciekawi jakim był ojcem, mężem, tym bardziej, że w więzieniach spędził spory szmat czasu.

Stanisław Mierzwa 1905-1985 – szata graficzna

Ostatnimi czasy wydawnictwa Instytutu Pamięci Narodowej szczycą się niezwykle pięknymi zdjęciami. Zbiór fotografii, ukazujących zarówno Stanisława Mierzwę, jak i dokumentów z jego długiego życia i działalności, zachwycają. W sumie jest ich nieco ponad 315! (wiem, specjalnie liczyłem).

Ze zdjęć przebija twarz człowieka pogodnego, chętnego do rozmowy, ale pewnego siebie i swoich poglądów (postulatów politycznych?). To, co wyczytałem o nim w publikacji, mimo, że było tego mało (nawet jak na IPN), sprawia, że chciałbym sięgnąć po coś więcej. Wprawdzie pogubiłem się w tych wszystkich organizacjach i funkcjach jakie pełnił przed i po wojnie, to jednak Autorowi udało się zafascynować tą niezwykłą postacią.

Publikacja liczy sobie 230 stron, i zdecydowaną większość jej tworzą przepiękne zdjęcia, zarówno bohatera książki, jak i dokumentów, które opisują jego pracowity żywot. To książka zdecydowanie skierowana dla miłośników tematu polskich działaczy opozycyjnych i działaczy ruchu ludowego.


Wydawnictwo IPN
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa IPN. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.