Świat, którego nie ma... Przesiedleńcza droga od Stryjówki

Świat, którego nie ma… Przesiedleńcza droga od Stryjówki do Przecławia |Patronat medialny

Nie każda historia ma szczęśliwe zakończenie. Ale są takie, które – choć bolesne – trzeba ocalić, byśmy sami nie zniknęli wraz z nimi. Świat, którego nie ma… Przesiedleńcza droga od Stryjówki do Przecławia Macieja Kubiaka to książka o pamięci – tej, która broni się przed zapomnieniem, i tej, którą trzeba wydobywać z ciszy. To monumentalna opowieść o ludziach, którzy utracili domy, ziemię i tożsamość, ale nie pozwolili zginąć swojemu światu.

Maciej Kubiak – historyk, regionalista, badacz Kresów i Ziem Zachodnich – przez pięć lat zbierał świadectwa, dokumenty i pamiątki związane z niewielką wsią Stryjówka na Podolu. W 1945 roku jej mieszkańcy zostali przymusowo przesiedleni na Ziemie Odzyskane, głównie do Przecławia koło Szprotawy. Autor, sięgając po archiwa, listy i rozmowy z ostatnimi żyjącymi świadkami, odtwarza ich drogę, losy i duchowe dziedzictwo. Z rozproszonych wspomnień, listów, fotografii i zapomnianych kronik buduje coś więcej niż lokalną historię – tworzy pomnik nieistniejącego świata.

Książka zaczyna się poetycko i symbolicznie – od wiersza Furtka Ireny Sarneckiej-Derkacz, który staje się kluczem do całości. Ta „furtka do świata, który nie istnieje” to metafora pamięci – cienkiej granicy między przeszłością a teraźniejszością. Kubiak przechodzi przez nią z ogromnym szacunkiem. W jego narracji ożywają ludzie, miejsca, rytuały, zapachy i dźwięki. Czytelnik poznaje Józefę Dick, nauczycielkę i społeczniczkę – „siłaczkę ze Stryjówki”, której życie stało się symbolem pracy u podstaw i moralnej siły kobiet Kresów. Z archiwalnych akt wyłaniają się postaci zapomniane, jak Franciszek Dobrzański, dróżnik kolejowy, czy Maria Czapla, lokalna poetka, zwana „Papuszą ze Stryjówki”.

W centrum tej opowieści jest jednak pamięć wspólnoty – ludzi, którzy po 1945 roku musieli nauczyć się żyć w nowym miejscu, nie tracąc korzeni. Autor śledzi ich losy od momentu deportacji, przez pierwsze miesiące w Przecławiu, po próbę odbudowania życia, tradycji i wspólnoty na obcej ziemi. Kubiak pokazuje, że historia przesiedleń nie kończy się w momencie, gdy pociąg dociera do stacji – ona zaczyna się wtedy na nowo.

Na kartach książki splatają się historia, etnografia i emocjonalna kronika rodzinnego losu. Kubiak pisze z pasją badacza, ale i z czułością kogoś, kto sam pochodzi z tego świata. Nie moralizuje, nie mitologizuje – pozwala mówić świadkom. Ich głosy, nagrane, zapisane, a potem odtworzone, tworzą archiwum pamięci, które bez tej książki zniknęłoby bez śladu.

Świat, którego nie ma… to również wyjątkowa książka edytorsko. Liczne fotografie, reprodukcje dokumentów, mapy i pamiątki – stare zegarki, spinki, medaliki, świadectwa szkolne – tworzą intymny atlas utraconego świata. Każdy detal staje się nośnikiem emocji, a każda fotografia – punktem styku historii i życia.

Czytając Kubiaka, ma się wrażenie, że czas rzeczywiście na chwilę zatrzymuje się w miejscu. Gdy autor opisuje, jak w jego dłoniach „zaczyna tykać stary zegarek ze Stryjówki”, trudno nie poczuć, że to metafora całej książki – próby uruchomienia czasu, który zatrzymał się w 1945 roku.

To lektura dla tych, którzy chcą zrozumieć, czym była utrata Kresów, ale też dla wszystkich, którzy wiedzą, że historia nie kończy się w podręcznikach. Kubiak udowadnia, że pamięć można ocalić – jeśli znajdzie się ktoś, kto jej wysłucha.

Ta książka jest zapisem wdzięczności. Dla tych, którzy odeszli, i dla tych, którzy o nich pamiętają. To hołd dla przodków, dla nauczycieli, dla prostych ludzi, którzy wzięli ze sobą w drogę nie złoto, lecz słowa, pieśni i wspomnienia.

Poruszająca, udokumentowana, a przy tym niezwykle ludzka opowieść o kresowym losie, który nie zginął – tylko zmienił adres.

Comments are closed.