Ultimatum polskie do Litwy 17 marca 1938 roku | Recenzja

Piotr Łossowski, Ultimatum polskie do Litwy 17 marca 1938 roku

Siedemdziesiąt siedem lat temu – dnia 11 marca 1938 roku, niedługo przed godziną dziewiątą nad ranem – w wyniku odniesionych ran zmarł żołnierz Korpusu Ochrony Pogranicza, strzelec Stanisław Serafin. Ostatniej nocy patrolował on granicę polsko-litewską, gdzie też został postrzelony przez litewskich funkcjonariuszy. Wydarzenie to stało się pretekstem do narzucenia Litwie ultimatum, w którym Rzeczpospolita stanowczo domagała się nawiązania obustronnych stosunków dyplomatycznych, nieistniejących od czasu przyłączenia Wilna do Polski w 1920 r. Naświetlenia tamtych wydarzeń podjął się prof. dr hab. Piotr Łossowski w monografii Ultimatum polskie do Litwy.

Praca prof. Łossowskiego została zrealizowana nakładem – przyznam, że wcześniej mi nieznanego – wydawnictwa Trio. Muszę stwierdzić, że z zadania publikacji oficyna ta wywiązała się dość dobrze. Książka została oprawiona w solidne, twarde okładki, na których – jako tło dla tytułu – graficy umieścili reprint Ilustrowanego Kuriera Codziennego (a konkretniej jego stron traktujących o polsko-litewskim konflikcie). Całość woluminu prezentuje się nader schludnie i estetycznie. Pozytywne wrażenie potęguje fakt, że blok książki jest tworzony przez bynajmniej nie najgorszej jakości papier. Sam tekst monografii został gdzieniegdzie zilustrowany kilkoma fotografiami z epoki; zdjęcia te zostały jednakże dobrane na tyle starannie, że – nie przytłaczając czytelnika zbyt dużą ilością – dobrze uzupełniają merytoryczną zawartość książki.

Należy zwrócić w opracowaniu uwagę na fakt, że w jakiejś części uzupełnia pewną lukę polskiej historiografii. Wśród licznie pojawiających się – szczególnie w ostatnich latach – publikacji na temat dziejów Polski międzywojennej, można zauważyć traktowanie sprawy „litewskiej awantury” jako kwestii nieco pobocznej i niewiele wnoszącej do całokształtu ówczesnych wydarzeń. Stoi ona w tle takich wypadków, jak choćby mający miejsce w tych samych dniach, budzący ogólne zaniepokojenie niemiecki Anschluß Austrii. Ponadto w mej osobistej opinii kwestia ultimatum – podobnie jak sprawa odzyskania przez Polskę Zaolzia – zbyt często jest narzędziem w ręku tych osób, które usiłują traktować historię jako argument służący jedynie podpieraniu ich prywatnych przekonań i idei. Gdy więc dla jednych wypadki 1938 roku stanowią wyłącznie następny dowód politycznej krótkowzroczności i moralnej degrengolady sanacyjnych przywódców, to dla drugich z kolei służą za przykład dziejowo uzasadnionych posunięć, dobitnie świadczących o mocarstwowej pozycji II Rzeczypospolitej.

W tej sytuacji ogromne znaczenie ma obiektywizm, którym wykazał się autor Ultimatum…. – opisuje on wielowątkowość zaistniałych wówczas okoliczności bez większego przychylania się do racji jednego bądź drugiego narodu. Słusznie unikając – obecnej ostatnio zarówno w polskiej polityce, jak i historiografii – skłonności do „przepraszania przez Polskę wszystkich za wszystko” jasno mówi, iż mające miejsce przed 1938 rokiem próby pojednania między oboma adwersarzami były bez konkretnych powodów zrywane przez stronę litewską. Aby nie być gołosłownym, pokrótce przedstawia też ich dotychczasowy przebieg. Z drugiej strony zaś nie ukrywa, dlaczego dla małej, acz ambitnej Litwy polskie żądania były ogromnym upokorzeniem. Zarysowuje sytuację na tyle bezstronnie, iż widać, że była ona najzwyklejszym zastraszeniem bratniego narodu przez potężnego sąsiada.

Mimo że monografia stanowi pozycję niewielką objętościowo, to zdaje się dość przekrojowo obejmować podjęty temat. Autor, obok opisu działań dyplomatycznych Polski i Litwy, przytacza chociażby ówczesne relacje prasowe, nastroje społeczeństw obu krajów oraz reakcje międzynarodowe. Wśród tych ostatnich mamy nakreślone podejście do sprawy, jakie zaprezentowały sobą rządy państw europejskich – w szczególności hitlerowskich Niemiec, ZSRR, Francji i Wielkiej Brytanii. Co ciekawe, działania polskich czynników przywódczych prof. Łossowski ujął niejako „od kuchni”. Częściowo bazując na prywatnych wspomnieniach polityków wysokiego szczebla, przedstawił mające w decydenckich kołach wydarzenia tak, iż jako czytelnik niemal sam czułem się ich uczestnikiem. To, co działo się wiosną 1938 r. w salonach warszawskiego gmachu MSZ, polskiego poselstwa w Tallinie i poszczególnych ambasad, zostało opisane w sposób przystępnie sugestywny i obrazowy.

Niemniej muszę nadmienić, iż były momenty, w których jako odbiorca czułem pewien niedosyt. Prof. Łossowski mógł dokładniej – przecież, jak wspomniałem, książka nie jest duża objętościowo – pewne informacje uściślać i uzupełniać. Przykładowo, gdy autor wspomni o alarmowych działaniach, w którejś litewskiej dywizji piechoty, u czytelnika naturalnie pojawi się pytanie: „A ile dywizji mógł wtedy zmobilizować ten kraj?” Niestety, w tekście Ultimatum… odpowiedź się już nie pojawi i adresat monografii będzie musiał korzystać z innych źródeł. Na szczęście mankamentów podobnych do tego spotkałem w opisywanej pracy na tyle mało, że nie zaburzyły one mojej pozytywnej oceny.

Ultimatum…, jako studium z dziejów dyplomacji II Rzeczypospolitej, mogę z czystym sumieniem ocenić pozytywnie. W szczególności polecam je fascynatom tego okresu polskich dziejów, bowiem – jak wspomniałem – odnoszę wrażenie, że opisywana tematyka jest dziś już nieco zapomniana i traktowana bardzo powierzchownie. Musi natomiast po tę książkę sięgnąć każdy, kto zadaje sobie pytania – czy przedstawienie Litwie ultimatum było posunięciem słusznym? Co motywowało polskich polityków, w jaki sposób podejmowane były ówczesne decyzje i jak w tamtych chwilach zachował się Józef Beck? Dlaczego i w jakich okolicznościach zginął strzelec Stanisław Serafin? Czy Polacy – o co niektórzy lubią ich oskarżać – w jakikolwiek sposób współdziałali z III Rzeszą, która, jak wiemy, ostrzyła sobie wówczas zęby na litewski okręg Kłajpedy? I w końcu jakie (poza propagandowymi) realne efekty dało II Rzeczypospolitej przyjęcie żądań przez stronę litewską? Autor na wszystkie te dylematy daje odpowiedź, a robi to przejrzyście oraz w sposób określany jako – myślę, że mogę tu użyć tego powiedzenia – „krótko i na temat”.

Ocena recenzenta: 5/6

Krzysztof Jan Rudy

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*