Wańkowicz. Nie tylko reporter, pod red. Olgi Płaszczewskiej i Macieja Urbanowskiego
Melchior Wańkowicz to postać niezwykła, ale raczej nieznana, a na pewno już dosyć zapomniana. Wprawdzie co poniektórzy mają pojęcie o nim i jego literackim dorobku, a nawet czytywali jego „Bitwę o Monte Cassino”, ale na tym kończy się znajomość jego twórczości. Mój prawie 18-letni syn i jego koledzy na moje pytanie kim był – nie potrafili udzielić żadnej odpowiedzi…
Jeśli weźmiemy pod uwagę jego losy prywatne, sprawa ma się jeszcze gorzej. Nic więc dziwnego, że ktoś wreszcie zabrał się za przypomnienie nie tylko twórczości i ogromnego dorobku, ale i tego, kim i jakim człowiekiem był. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego stworzyło swoiste opracowanie, które stara się przybliżyć polskiemu czytelnikowi kilka ciekawszych kwestii.
Wańkowicz – człowiek orkiestra
Kim był? Bardziej pisarzem czy reporterem? Uważnym obserwatorem ludzi, a może korespondentem wojennym? Dysydentem czy „celebrytą”? Podróżnikiem a może historykiem przemian społecznych? A może politykiem, który przeistoczył się w pisarza? Odpowiedź nie jest prosta – wszystkim po trochu.
Przez cale życie starał się uważnie kreować swój wizerunek, ale nie udało mu się ustrzec przed wpadkami. O jego życiu i twórczości powstało wiele mitów, półprawd, przeinaczeń, a nawet złośliwych oszczerstw. Na pewno był człowiekiem niezwykłym, którego nie da się jednoznacznie dopasować do jakiejś szerszej konwencji, jakiejś ramy, granic, kształtów. Wszyscy współautorzy tego zbioru starają się uchwycić coś z jego niezwykłej osobowości. Czasem to się udaje, a czasem nie do końca.
W każdym razie, znajdziemy tutaj sporą dawkę listów i relacji, które przybliżają nam „nieuczesany” żywot tego, kiedyś poczytnego, Autora. Kilka razy tracił dom, i musiał zaczynać wszystko od początku. Mimo życiowych ciosów i porażek, niestrudzenie walczył z losem, który nie pieścił się ze swym utalentowanym synem. Wszystko, co go otaczało, budziło jego zainteresowanie, nawet jeśli do kogoś czuł antypatię.
Człowiek z krwi i kości
Przyznam, że i sam wiem o nim niewiele. Dlatego pozycja „Wańkowicz. Nie tylko reporter” była dla mnie niemałym odkryciem i intelektualnym doświadczeniem. Z tych kilkudziesięciu tekstów wyłania się bowiem człowiek niezłomny, dobry przyjaciel, wielki pisarz, człowiek o niesamowitej kulturze intelektualnej, literackiej i towarzyskiej. Całe jego życie to nieustanne pasmo wojen, których był świadkiem, które opisywał z pierwszej linii. I wojna światowa, wojna polsko-ukraińska, wojna polsko-bolszewicka, a wreszcie II wojna światowa. Widział ludzkie cierpienie, i starał się je uwiecznić, zrozumieć zjawiska, ale nie zapominając o ludziach, którzy je tworzą.
Nie bał się krytyki obłudy, zaprzaństwa i naszych narodowych wad (m.in. Kundlizm, za co zapłacił największą cenę). W środowisku emigrantów polskich został „spalony”, poniżony, wyklęty. Z dnia na dzień stracił szacunek, wydawców, czytelników, a nawet przyjaciół. Zmuszony został do podjęcia ciężkiej pracy fizycznej na farmie swego zięcia, aby przetrwać. Jednak jego niezłomność po raz kolejny dała o sobie znać. Mimo wszelkich trudności, pisał dalej, tworząc nowe, ciekawe dzieła.
Jednak z publikacji wyłania się nie tylko wielki pisarz-reportażysta, ale i świetny, oddany przyjaciel. Najświetniej widać to na przykładzie jego przyjaźni z Zofią Kossak (autorka prześwietnych – przynajmniej dla mnie – Krzyżowców). Ich relacja, bardzo podobne losy, mimo iż okrojone na potrzeby niewielkiej formy literackiej w tej pozycji, i tak poruszają. I co znamienne – losy Wańkowicza są odzwierciedleniem losów wielu innych polskich pisarzy, którzy w czasie wojny i po wprowadzeniu komunizmu, nie potrafili znaleźć dla siebie odpowiedniego miejsca.
Interpretacje
Muszę przyznać, że książka o Wańkowiczu bardzo mi się spodobała. Wprawdzie nie wszystkie teksty były równe, i nie wszystkie równie mocno mnie zaciekawiły, ale koniec końców stały się jakimś cieniem, konturem, w którym mogę umieścić tego pisarza. W jakimś stopniu mógłbym się pokusić o porównanie, iż ci wszyscy Autorzy podnieśli Wańkowicza z otchłani zapomnienia, rozpalając we mnie płomień ciekawości, który niczym Feniks zmusza mnie do poszukania w lokalnych bibliotekach prac, biografii czy opracowań jego dzieł.
Moja recenzja, po tym wszystkim, co przeczytałem, będzie skromna. W porównaniu z recenzentami zawodowymi, kimże ja jestem, aby oceniać wartość naukową czy merytoryczną? A jednak, chciałoby się przytoczyć tutaj tak wiele ciekawych spostrzeżeń, interpretacji, uzupełnień pogmatwanych losów tego genialnego pisarza… Chciałoby się zadawać pytania, snuć kolejne wątki, dopytywać, interpretować. Nie będę ukrywał – że po przeczytaniu tych wszystkich artykułów, czuję ogromny niedosyt i nieprzeciętną ciekawość Wańkowiczem.
Czemu? Bo po raz kolejny zdałem sobie sprawę, jak mało wiem o naszej historii, o naszych literatach, bohaterach… A przecież w swej gnuśności poczuwam się do aspiracji przynależności do elity intelektualnej. I tak zwyczajnie mi wstyd, bo nadal tak niewiele wiem. Tym bardziej jestem wdzięczny, że ktoś przybliża polskiemu czytelnikowi pełniejszy obraz naszego dziedzictwa. Jaka szkoda, że Wańkowicza nadal traktuje się jak outsidera, bo przecież czytając tylko te fragmenty, które znalazłem w „Wańkowicz. Nie tylko reporter” wnosić można, że był człowiekiem nieprzeciętnym, a miejscami – wręcz wybitnym.
Podsumowanie
Książka zawiera się na 324 stronach tekstu. Jaka szkoda, że w publikacji jest tak niewiele zdjęć jej bohatera. Ciekaw bowiem jestem, jak życiowe perypetie odbijały się w jego fizjonomii, wyrazie oczu. Można byłoby tak wiele z niej wyczytać. To pozycja skierowana głównie dla miłośników literatury oraz osób zajmujących się historią na różnych jej poziomach. Oczywiście i „zwykły śmiertelnik” może po nią sięgnąć, ale nie jestem do końca pewien, czy każdy dostrzeże wartość warsztatu naukowego i literackiego piszących o Wańkowiczu Autorów. Jak dla mnie – to świetna książka, i z chęcią poczytałbym coś większego, coś obszerniejszego. Niemniej gorąco polecam.
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Ocena 5/6
Ryszard Hałas
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa UJ. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.