Warszawska wyprawa pospolitego ruszenia 1670 roku

Bezkrólewie po abdykacji Jana Kazimierza znacząco przyczyniło się do podniesienia politycznej aktywności stanu szlacheckiego. Znakiem czasów był jednak fakt, że aktywność taka objawiała się pospolitym ruszeniem. Już jesień 1668 roku przyniosła popisy w niektórych ziemiach, co zwiastowało rychłe pospolite ruszenie elekcyjne[1]. Nie były to jednak czcze pogróżki panów braci. Sejm konwokacyjny, obradujący na przełomie listopada i grudnia, dopuścił możliwość powołania szlachty pod broń. Rzeczpospolita miała zbrojnie wystąpić pod Warszawą, tylko w razie zagrożenia zewnętrznego lub ingerencji obcych mocarstw w wybór nowego władcy Polski i Litwy. Konstytucja ta miała być rozumiana, jako podwójne wici, co de facto już wprowadzało stan wojenny. Uniwersały, które zawierałyby trzecie wici miał wydawać interrex[2].

Sejmiki relacyjne ziem i województw koronnych zdecydowały prawie jednogłośnie, że na polu elekcyjnym stawią się pospolitym ruszeniem. Odmienną decyzję podjęli tylko mieszkańcy ziem południowo-wschodnich oraz Prus. Kiedy w czerwcu na przedpolach stolicy stanęły zbrojne oddziały koronne, sytuacja poczęła gęstnieć z dnia na dzień. Pospolitacy często grozili senatorom i wymagali na nich szybkie zakończenie obioru króla. Nie obyło się też bez przepychanek połączonych z użyciem broni palnej. Presja, jaką wywarły województwa koronne, dała rezultat. 19 czerwca 1669 roku na tron obrano Michała Korybuta Wiśniowieckiego, wojewodzica ruskiego, syna sławnego księcia Jeremiego i Gryzeldy z Zamoyskich. Warto przy tej okazji zaznaczyć, że pod Warszawą stanęła dziesięciotysięczna „armia szlachecka”- znaczna siła, która potrafiła osadzić na tronie swego kandydata- „Króla Piasta”. Może był to najgorszy z możliwych wyborów- pamiętając o kandydaturach Karola Lotaryńskiego i Filipa Wilhelma Neuburskiego- zapobiegł jednak wojnie domowej między magnaterią a pospolitym ruszeniem. Była to też pierwsza elekcja, w dziejach Rzeczpospolitej, w której wzięła bezpośredni udział szlachta postawiona pod broń[3].

 

Michał Korybut Wiśniowiecki

Gdy w 1669 roku szlachta Rzeczpospolitej Obojga Narodów wybierała na swego króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego, niewielu orientowało się w założeniach jego polityki dotyczącej armii. Nikt już na pewno nie przypuszczał, że nowy monarcha, co rok będzie zwoływał swych poddanych na pospolite ruszenie. Wątpliwości te zostały rozwiane jeszcze w 1669 r. Pierwsze uniwersały królewskie, pochodzące z sierpnia tegoż roku, informowały o najazdach kozacko- tatarskich na Polesie. Te dokumenty nie zawierały jednak wiążących postanowień, co do wypraw szlacheckich, gdyż nie miały żadnej mocy sprawczej. Najwyższą władzę w państwie dzierżył podówczas interrex Mikołaj Prażmowski. Korybut Wiśniowiecki, jako elekt nie mógł, bowiem ogłosić mobilizacji szlachty. Uczynił to prymas, ogłaszając pierwsze wici, dnia 9 sierpnia 1669[4]. Na szczęście dla Korony zagrożenie nie było poważne i cała akcja mobilizacyjna zakończyła się równie szybko jak się rozpoczęła.

Szlachta mogłaby odetchnąć z ulgą, gdyby nie opozycja, która podnosiła swe głosy przeciw wyborowi Korybuta Wiśniowieckiego na tron. Reszta panów braci gotowa była nawet chwycić za broń by bronić swego władcy. Propozycje zwołania pospolitego ruszenia padły już na niektórych sejmikach przedsejmowych. Gotowość orężnej rozprawy z malkontentami deklarowali mieszkańcy województwa wołyńskiego oraz księstw Oświęcimskiego i Zatorskiego.

Kwestię planowanej wyprawy miał rozstrzygnąć sejm koronacyjny zwołany na październik do Krakowa. Pospolite ruszenie stało się tematem kilku wotów senatorskich i przemowy podkanclerzego koronnego Andrzeja Olszowskiego. Sejm nie zdążył jednak podjąć żadnej konkretnej decyzji gdyż został zerwany w dniu 12 listopada[5]. Dwór królewski nie spoczął na laurach po porażce sejmu koronacyjnego. Monarcha zwołał kolejne obrady na marzec 1670 roku. Napięcie, wywołane sytuacją wewnętrzną, potęgowały jeszcze zmiany sytuacji militarnej pomiędzy sąsiadami Rzeczpospolitej. Turcja zakończyła wojnę na swym froncie zachodnim, zdobywając wenecką twierdzę Kandia. Dodatkowo sprawy komplikował też problem Kozaków, którzy poddali się Mehmedowi IV. Te wydarzenia sprzyjały kolejnej wojnie między sułtanatem a państwem polsko-litewskim. W tym wypadku należało spodziewać się wzmocnienia armii koronnej. Propozycje Korybuta Wiśniowieckiego dotyczyły tutaj właśnie pospolitego ruszenia, choć nie tylko. Monarcha wspomniał też o wyprawach łanowych i wojskach powiatowych. Te trzy formacje miałyby zasilić liczebnie wojska komputowe. Dwór „króla Piasta” wrócił, zatem do rozwiązań militarnych z czasów Jana Kazimierza[6]!

Atmosfera wśród szlachty gęstniała z dnia na dzień. Po zerwaniu sejmu koronacyjnego i w obliczu zagrożenia tureckiego, niektórzy posłowie wręcz prosili króla by ten powołał ich pod broń. Część sejmików domagała się nawet natychmiastowego wydania podwójnych wici i dodatkowo oferowała gotowość obsłużenia wypraw łanowych. Swój udział w prognozowanej wyprawie deklarowali nawet Ci, którzy od udziału w pospolitym ruszeniu byli zwolnieni, czyli szlachta województw pruskich i egzulanci czernichowscy oraz kijowscy[7].

Analiza sejmików przedsejmowych z roku 1670 i ich postanowień pokazuje, że pospolite ruszenie miało być użyte nie tyle do obrony granic przed Turkami ile do wzmocnienia pozycji monarchy i rozprawy z opozycją. Mimo wszystko sejm nadzwyczajny rozpoczął się 5 marca 1670 i od początku nie zapowiadał się dobrze! Posłowie z terenów zagrożonych najazdem tatarsko-kozackim coraz głośniej domagali się podwójnych wici. Sekundowali im towarzysze z województw północnych i niektórych ziem centralnej Korony. Równie zdecydowaną pozycję zajęli Wielkopolanie, którzy swą decyzję uzależniali od poznania prawdziwego celu wypraw szlacheckich. Mógł być to nieprzyjaciel lub malkontenci pod wodzą Prażmowskiego i Sobieskiego.

Józef Brandt – Pospolite ruszenie u brodu

Wobec nacisków prowojennie nastawionej szlachty sejm zadecydował o przygotowaniu odpowiednich uniwersałów. Malkontenci nie przerwali jednak swej swoistej akcji sabotażowej. Jeden z nich, kanclerz koronny Leszczyński, odmówił opieczętowania takich dokumentów. Spory rozgorzały na nowo. Trwały one praktycznie do końca sejmu, a zmieniały się tylko frakcje poselskie, domagające się wydania podwójnych wici. Ostatecznie obrady zostały zerwane 19 kwietnia 1670 roku. Starym zwyczajem po zamknięciu obrad odbyła się rada senatu. Dała ona dowód, że dwór znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. Opozycja działała coraz agresywniej i wszystko poświadczało, że jedynym panaceum jest wojna domowa. Korybut Wiśniowiecki jedyny ratunek dla swej polityki widział właśnie w naiwnych i emocjonalnych masach szlachty koronnej. Najprawdopodobniej na tej właśnie radzie senatu, król zadecydował o wydaniu podwójnych wici na pospolite ruszenie. Jego plany skomplikowało stare polskie prawo, stanowiące, że do wydania takiego uniwersału, król potrzebuje zgody szlachty z całego terytorium Korony[8].

Warto też zaznaczyć głos, który w sprawie pospolitego ruszenia zabrał hetman wielki koronny Jan Sobieski. Radził on królowi Michałowi by „ostrożnie szafować” wyprawami szlacheckimi, ale ze względu na małą liczbę zawodowej armii, mieć je w pogotowiu na wypadek konfliktu z Portą Ottomańską[9]. Da się tutaj zauważyć pewne novum w spojrzeniu marszałka wielkiego na pospolitaków. Choć nadal był on przekonany o ich znikomej wartości, zaczął traktować ich, jako znikome, ale konieczne, wzmocnienie wojsk komputowych.

Pozostali znaczni malkontenci nieco inaczej ocenili zbliżające się pospolite ruszenie. Kanclerz koronny Jan Leszczyński wyraził swą zdecydowaną dezaprobatę dla pomysłu powołania szlachty pod broń. Obawiał się, że masy szlacheckie zebrane w jednym miejscu będą nieobliczalne i poniekąd miał rację. Z kolei prymas Prażmowski otwarcie sprzeciwiał się projektom dworu, próbując szerzyć swe poglądy wśród szlachty województw wielkopolskich.

Swoistym głosowaniem nad propozycją zwołania pospolitego ruszenia były sejmiki relacyjne, które w Koronie odbyły się w drugiej połowie maja 1670. Zjazdy te w większości opowiedziały się po stronie swego monarchy lub zostały zerwane przez reprezentantów opozycji. Nie obyło się bez krwawych demonstracji siły, rywalizujących ugrupowań. Największe rozmiary przybrał konflikt szlachecki na sejmiku w Środzie, gdzie spotkała się szlachta wielkopolska. Malkontenci, reprezentowani tam przez wojewodę Krzysztofa Grzymułtowskiego, zostali pokonani i musieli uznać wyższość stronnictwa dworskiego.

Niektóre ziemie i województwa nie oczekiwały na uniwersały królewskie i same zwołały sobie lokalne pospolite ruszenia. Tak uczynili panowie bracia z ziemi łęczyckiej oraz województw poznańskiego i kaliskiego. Dwór mógł triumfować. Dysponował- jakbyśmy dziś powiedzieli- olbrzymim poparciem społecznym. Szlachta koronna dała królowi Michałowi pozwolenie na wydanie podwójnych wici. W ten sposób chciała bronić swego króla i swej „złotej wolności”[10].

W ostatnich dniach maja wreszcie zostały wydane uniwersały królewskie, zawierające pierwsze i drugie wici. Informowano w nich o sytuacji militarnej, w jakiej znalazła się Rzeczpospolita. Poczesne miejsce znalazło w nich również zawiadomienie o problemach kozackich i wieści z granicy tureckiej. Autor uniwersału za wszelką cenę chciał uniknąć oskarżenia o nieuzasadnioną mobilizacją stanu szlacheckiego. Jednocześnie po Koronie zostało ogłoszone zapewnienie, że król wstrzyma się z trzecimi wiciami do następnego sejmu. Tenże sejm planowano na miesiące jesienne Anno domini 1670. Już latem odbyć się miały sejmiki przedsejmowe. W legacjach królewskich, Korybut Wiśniowiecki nie omieszkał wspomnieć o pospolitym ruszeniu, zagrożeniu tureckim i niepokojach ukraińskich. Zapewniał jednocześnie, że w razie potrzeby wspomoże hetmanów koronnych wyprawami szlacheckimi i sam, swym majestatem, zjawi się w obozie.

Podczas sejmików, odbywających się w lipcu, znowu uaktywnili się malkontenci. Spowodowali oni fiasko niektórych zjazdów szlacheckich. Ich silne wpływy zaznaczyły się w ważniejszych województwach Korony, głównie w sejmiku krakowskim i grudziądzkim[11]. Niewielki był jednak pożytek z tej kampanii. Większość ziem i księstw opowiedziało się za pospolitym ruszeniem, widząc nawet możliwość zwołania sejmu konnego.

Józef Brandt – Jeździec

Korona mówiła praktycznie jednym głosem. W pospolitym ruszeniu widziano jedyny sposób doprowadzenia do skutku kolejnego sejmu. Niektóre sejmiki podjęły nawet uchwały o odbyciu popisów, tak jakby trzecie wici już do nich dotarły. Szlachta okazała wielki entuzjazm dla projektu zbrojnej wyprawy pod Warszawę, bo to przedpola stolicy miały być miejscem koncentracji. Przyczyny takiego zapału mogły być różne. Prawdopodobna wydaje się jednak teoria, głosząca, że szlachta i dwór wolał szachować malkontentów groźbą wojny domowej niż prowadzić wojnę z Turcją[12]. Wydaje się też, że takie otwarte groźby były jedynym pomysłem dworu na prowadzenie polityki przeciwko opozycji!

Sejm zwyczajny Anno domini 1670 rozpoczął się 9 września. Od początku zapowiadał się znacznie lepiej niż oba wcześniejsze. Bardzo szybko wybrano marszałka poselskiego i zgłoszono sprawę pospolitego ruszenia. W tej sprawie skrystalizowały się dwa stronnictwa. Pierwsze z nich, do którego należeli posłowie kujawscy, sieradzcy oraz wielkopolscy, żądało natychmiastowego ogłoszenia trzecich wici i zwołanie szlachty pod Warszawę. Sprzeciwiały się im województwa wschodniej Korony, które postulowały zebranie pospolitaków dopiero w razie zerwania obrad[13]. Marszałek sejmu, którym został podstoli Stanisław Lubomirski, zwrócił się nawet z prośbą do król o natychmiastowe wydanie odpowiedniego uniwersału. Sytuację próbował uspokoić podkanclerzy koronny Olszowski. Zalecił on konsultacje izby poselskiej z senatem. Wyraźnie dał jednak do zrozumienia, że zwołanie wypraw szlacheckich jest tylko kwestią czasu!

Zwołanie pospolitego ruszenia w tym wypadku mogło okazać się swoistym zamachem stanu. Zagrożenie zewnętrzne słabło a o „ostatnim filarze obrony” mówiono nadal. Po za tym opozycja mogła wykorzystać zbrojne masy szlacheckie w Warszawie i to w trakcie obrad, do szerzenia wizerunku Korybuta Wiśniowieckiego, jako dyktatora, próbującego ograniczyć „złotą wolność”. Tego dwór bał się najbardziej! Jego prominenci znali przecież „alergię” szlachty koronnej na tzw. „absolutum dominium”. Dlatego monarcha i senatorowie nie wykazali zdecydowania i nie wyznaczyli szczegółów planowanych wypraw szlacheckich. Takie konkrety ustalili za to członkowie izby poselskiej. Ich propozycja zawierała konkretne informację: datę 2 października i miejsce koncentracji pospolitaków, za które miały posłużyć pola pod Warszawą.

Inaczej na tę sprawę spojrzano 11 września, na połączonym posiedzeniu posłów i senatorów. Mimo przedstawienia przez króla innych możliwości wzmocnienia armii komputowej, nadal sejm stał twardo za pospolitym ruszeniem. Kilka godzin debatowano, zatem nad trybem i okolicznościami jego zwołania. W końcu wiążące decyzje zapadły. Ustalono, że trzecie wici zostaną ogłoszone. Po nich dawano dwa tygodnie, by szlachta odbyła popisy i oczekiwała przy granicach swych ziem na wezwanie króla. Dopiero w momencie zagrożenia zerwaniem obrad zbrojne masy szlacheckie miały stawić się pod Warszawą[14]. Problem szeroko omawiany przy tej okazji miał dotyczyć też wypraw z terenów Wielkiego Księstwa Litewskiego. Choć bardzo rzadko dochodziło do współpracy pospolitaków litewskich i koronnych to w tej sytuacji zanosiło się właśnie na to. Szkoda tylko, że oręż ten wymierzony był w opozycję a nie we wroga zewnętrznego! Zdecydowano jednak, że Litwini pozostaną w granicach Wielkiego Księstwa. Dopiero w ostateczności mieli przekroczyć granice ziem koronnych. Właśnie data 11 września widnieje na wszystkich uniwersałach, zawierających trzecie wici[15].

Jeśli wspominamy o uniwersałach warto zaznaczyć, że monarcha ujawnił w nich prawdziwe intencje swej decyzji. Nie ukrywał braku zagrożenia zewnętrznego, ze strony Turcji. Przyznawał, po co zwołuje pospolite ruszenia- by wreszcie doprowadzić obrady parlamentu do końca. Jednak radził swym poddanym uzbroić się i wyposażyć tak jak to jest w zwyczaju wojennym. Ten sam dokument złamał także kilka starych praw dotyczących procedur wojennych. Korybut Wiśniowiecki nie wyznaczył daty odbycia sejmików mobilizacyjnych, pozostawiając je w gestii panów braci. Nie określił też miejsca na zatoczenie obozu generalnego ani czasy, kiedy szlachta ma do niego ściągnąć. Jednak spodziewanym podówczas miejscem koncentracji były raczej przedpola stolicy, co wobec braku zagrożenia granicy, wydawało się nader słuszne[16].

Plany dworu dotkliwie zaniepokoiły opozycyjne kierownictwo armii koronnej. Dodatkowo atmosferę zagęszczały pogłoski, powtarzane w całej Rzeczpospolitej, jakoby pospolitacy mieli zawiązać konfederację przy królu i obalić wodzów armii komputowej należących do stronnictwa malkontentów. W tej sytuacji najbardziej zagrożony byłby naczelny wódz- hetman wielki koronny Jan Sobieski[17]. Obawy marszałka wielkiego okazały się jednak płonne. Szlachta gromadziła się bardzo powoli i rzadko gdzie opuściła granice swych ziem lub nawet powiatów, w terminie wyznaczonym przez Korybuta Wiśniowieckiego. Panowie bracia ograniczali się tylko do wysyłania poselstw do króla, informując go o osiągnięciu gotowości bojowej. Niewielka zmiana nastąpiła dopiero w II połowie października, kiedy to nieliczne wyprawy szlacheckie ruszyły pod Warszawę. Najczęściej były to te, które nie pokonywały dalekiej drugi, jak na przykład pospolitacy z terenów Mazowsza i Kujaw, a także ziemi kaliskiej i krakowskiej[18].

Kiedy na terenie całej Korony trwał wzmożony ruch, związany z trzecimi wiciami, w Warszawie nadal obradował sejm zwyczajny. Tam też sprawa pospolitego ruszenia była nad wyraz żywa i w końcu zdominowała posiedzenia. Zaczęto nawet opracowywać konstytucję, dotyczącą tego rodzaju sił zbrojnych. Rozważano też problematykę mobilizacji w przyszłości. Każde z tych zagadnień było trudne a sprawę pogarszały jeszcze znaczne rozbieżności w stanowisku posłów. Pojawiały się też propozycje o wykorzystaniu wojsk powiatowych i wypraw łanowych. Choć pospolite ruszeniu uważano za ostatni filar obrony kraju mówiono o nim bardzo często. W końcu w dniu 23 października zaakceptowano ostateczną wersję konstytucji mówiącą, że: „pospolite ruszenie wszystkiej Korony (…) według dawnych praw i statutów koronnych (…) uchwalamy”[19].

Przełom października i listopada 1670 roku przyniósł zakończenie obrad sejmu zwyczajnego. Pomyślne zakończenie dodajmy! W tym samym czasie kancelaria koronna rozpoczęła dystrybucję rewersałów dla ziem i województw koronnych. W dokumentach tych monarcha dziękował szlachcie za gotowość do obrony praw i zwyczajów Rzeczpospolitej oraz opowiedzenie się po stronie dworu. Osobny rewersał król wydał dla szlachty sandomierskiej, którą darzył szczególnym szacunkiem i w szeregach, której cieszył się szczególnym poważaniem.

Początek listopada to okres powrotów pospolitaków do swych domów. Wyprawa, która nie osiągnęła wiele i nie uczyniła nic, kończyła się jednak sukcesem. Tak jak rok wcześniej pospolite ruszenie stanęło po stronie Korybuta Wiśniowieckiego i pognębiło opozycję. W 1669 roku to właśnie ono wyniosło go na tron, a w 1670 ugruntowało jego pozycję względem prymasa i marszałka wielkiego koronnego! Do dziś wśród historyków trwają spory, co do znaczenia ekspedycji warszawskiej Anno domini 1670. Można się zgodzić z większością opinii mówiących, że wyprawa ta była wyjątkowa. Pospolite ruszenie zostało powołane pod broń, by doprowadzić sejm warszawski do końca. Na pewno jego celem było też zamanifestowanie poparcia dla Michała Korybuta Wiśniowieckiego i zastraszenie malkontentów. Warto też zaznaczyć, że wyprawa pod Warszawę została poprzedzona trzyipółmiesięcznym okresem przygotowań- od podwójnych wici do uniwersału z trzecimi. Sama jednak trwała tylko miesiąc[20].

Dawid Siuta

Bibliografia:

Źródła:

Chrapowicki J.A., Diariusz, cz. 2, lata 1665-1669, oprac. A. Rachuba, T. Wasilewski, Warszawa 1988

Diariusz sejmu zwyczajnego1670 roku, oprac. K. Przyboś, M. Ferenc, Kraków 2005

Sobieski J., Listy do Marysieńki, Warszawa 1962

Volumina legum, t. V, Petersburg 1860

Opracowania:

Augustyniak U., Historia Polski 1572-1795, Warszawa 2008.

Chmielewska M., Sejm elekcyjny Michała Korybuta Wiśniowieckiego w 1669 roku, Warszawa 2006.

Korzon T., Dola i niedola Jana III Sobieskiego, t. II Kraków 1898.

Markiewicz M., Historia Polski 1492-1795, Kraków 2009.

Podhorodecki L., Jan Sobieski, Warszawa 1964.

Przyboś A., Michał Korybut Wiśniowiecki 1640-1673, Kraków 1984.

Przyboś K., Posłowie na sejm zwyczajny w Warszawie 9 IX- 1 XI 1670 roku, Studia Historyczne, R. XLIV, 2001, zeszyt 4, s. 649-650.

Sokalski M., Między królewskim majestatem a szlachecką wolnością, Kraków 2002.

Wierzbicki L. A., Pospolite ruszenie w Polsce w II poł. XVII wieku. Ostatnie wyprawy z lat 1670-1672, Lublin 2011.

Wimmer J., Wojsko polskie w II poł. XVII wieku, Warszawa 1965.

 Przypisy:

[1] L. A. Wierzbicki, Pospolite ruszenie w Polsce w II poł. XVII wieku. Ostatnie wyprawy z lat 1670-1672, Lublin 2011., s. 110.

2M. Chmielewska, Sejm elekcyjny Michała Korybuta Wiśniowieckiego w 1669 roku, Warszawa 2006, s. 40.

3J. A. Chrapowicki, Diariusz, cz. 2, lata 1665-1669, oprac. A. Rachuba, T. Wasilewski, Warszawa 1988, s. 507.

4T. Korzon, Dola i niedola Jana III Sobieskiego, t. II Kraków 1898, s.252.

5L.A. Wierzbicki,dzieło cytowane, s. 114.

6M. Sokalski, Między królewskim majestatem a szlachecką wolnością, Kraków 2002, s. 114.

7L.A. Wierzbicki, dz. cyt., s. 117.

8Tamże, s. 120.

9T. Korzon, Dola i niedola…., t. II, s. 377.

10A. Przyboś, Michał Korybut Wiśniowiecki 1640-1673, Kraków 1984, s. 112.

11Miejsce spotkań szlachty województw pruskich.

12L.A. Wierzbicki, dz. cyt., s. 131.

13Diariusz sejmu zwyczajnego1670 roku, oprac. K. Przyboś, M. Ferenc, Kraków 2005, s. 5.

14Tamże, s. 13.

15L. A. Wierzbicki,dz. cyt., s. 135; Volumina legum, t. V, Petersburg 1860, s. 28,29.

16A. Przyboś, dz. cyt., s. 116; K. Przyboś, Posłowie na sejm zwyczajny w Warszawie 9 IX- 1 XI 1670 roku, Studia Historyczne, R. XLIV, 2001, zeszyt 4, s. 649-650.

17J. Sobieski, Listy do Marysieńki, Warszawa 1962, s. 336.

18L. A. Wierzbicki, dz. cyt., s. 146.

19Cyt. za: L.A. Wierzbicki, Pospolite ruszenie w Polsce w II poł. XVII w., s. 147; Diariusz sejmu zwyczajnego 1670…, s.99.

20Diariusz sejmu zwyczajnego 1670…, s.101; T. Korzon, Dola i niedola…., T. II, s. 428; M. Sokalski, dz. cyt., s.139.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*