Grażyna Bąkiewicz, Zygmuncie, i kto tu rządzi?
XVI-wieczna Polska brzmi jak nudny wykład? W Zygmuncie, i kto tu rządzi? historia podskakuje jak na sprężynach: król, królowa, szlachta, magicy i uczniowie z przyszłości próbują ustalić, kto naprawdę trzymał ster państwa. W tej podróży renesansowy splendor miesza się z ostrymi pęknięciami społecznymi, a humor zderza się z całkiem poważnymi odkryciami.
Zygmuncie, i kto tu rządzi? działa jak wehikuł z fabryki dobrej narracji: wrzuca czytelnika w XVI-wieczną Polskę bez ceregieli, ale z przygodowym rozmachem i wyczuciem faktów. To czwarta odsłona serii, która konsekwentnie trzyma wysoki poziom – i nadal potrafi zaskoczyć, choć tym razem emocje są gęstsze, a humor częściej zderza się z rzeczywistością, która już wcale nie jest tak cukierkowa.
Książka opowiada o wyprawie grupy nastolatków do późnego panowania Zygmunta Augusta. Pretekstem jest pozornie proste pytanie o władzę, ale sama opowieść wciąga znacznie mocniej, bo stawia czytelników oko w oko z państwem pogrążającym się w nierównościach. Z jednej strony złoty wiek kultury, rozwój nauki, drukarnie pracujące pełną parą, tolerancja religijna, ferment myślowy od Krakowa po Gdańsk.
Z drugiej – chyląca się ku upadkowi pozycja mieszczaństwa, chłopi zepchnięci na próg niewoli, szlachta skupiająca władzę w swoich rękach, osuwanie się autorytetu królewskiego. Ten kontrast jest tu szczególnie mocny: na tle renesansowego blasku wyraźnie widać pęknięcia, które będą narastać przez kolejne stulecia.
Grażyna Bąkiewicz prowadzi narrację lekko, z charakterystycznym komiksowym tempem, które świetnie współgra z ilustracjami Artura Nowickiego. Styl jest prosty, dynamiczny, skonstruowany tak, aby młody czytelnik nie zgubił się ani w realiach społecznych, ani w zawiłościach zygmuntowskiej polityki. Humor pojawia się regularnie, ale tym razem służy raczej rozbrajaniu trudniejszych tematów niż budowaniu czystej beztroski. Widać to zwłaszcza w scenach z mistrzem Twardowskim – baśniowych, ale podszytych melancholią i cieniem, który rzuca pamięć o Barbarze Radziwiłłównie.
W warstwie faktograficznej książka stawia mocną tezę o rozproszeniu realnej władzy. Zygmunt Stary, Bona, Zygmunt August – każde z tych nazwisk wraca jak refren, ale odpowiedź na pytanie, „kto tu rządzi”, wypada zaskakująco wielogłosowo. Tekst celnie zestawia królewskie prerogatywy z rosnącym wpływem magnaterii, rolą prawa, presją szlachty i narodzinami nowoczesnych elit intelektualnych, które zaczynają formułować projekty naprawy państwa.
Obecność Andrzeja Frycza Modrzewskiego nie jest tu ozdobą: jego diagnozy tworzą oś porównawczą, dzięki której młody czytelnik może zauważyć, że XVI-wieczne napięcia wcale nie są tak odległe od współczesnych sporów o prawa, równość i mechanizmy władzy.
Najmocniejszą stroną tomu pozostaje zdolność łączenia przygody z edukacją bez wrażenia wykładu. Fakty nie przytłaczają, lecz budują tło, a całość czyta się płynnie – tak, jakby historia była naturalnym środowiskiem, a nie szkolnym obowiązkiem. Minusy dotyczą w zasadzie tego samego: przy lekkiej konstrukcji świata niektóre z trudnych zjawisk (zwłaszcza chłopskie poddaństwo czy pogłębiające się nierówności) przebiegają w szybkim rytmie, który bardziej szkicuje, niż pogłębia temat. Trudno jednak wymagać od książki dla młodszych czytelników analizy strukturalnej – ważne, że kierunek jest trafny, zgodny z aktualnym stanem badań i otwierający przestrzeń do dalszych rozmów.
W zestawieniu z dotychczasowymi tomami seria przesuwa środek ciężkości: z czystej przygody w stronę opowieści o cenie, jaką płaci społeczeństwo, gdy władza rozchodzi się w nieoczywistych kierunkach. Właśnie ta świadomość czyni czwarty tom dojrzalszym i bardziej wielowymiarowym. Nadal jest lekki, ale już nie lekki-bezmyślny; nadal bawi, ale daje też do namysłu. A przede wszystkim – nie rozmywa faktów, tylko podaje je w formie, którą młody czytelnik wciąga jak komiks, nie zauważając, że właśnie przyswoił solidny fragment historii państwa polskiego.
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Ocena recenzenta: 6/6
Agnieszka Cybulska
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Nasza Księgarnia. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.