16 czerwca 1941 zmarła Felícitas Sánchez Aguillón, meksykańska fabrykantka aniołków

Tego dnia 1941 roku Felícitas Sánchez Aguillón, meksykańska fabrykantka aniołków, popełniła samobójstwo

W eleganckiej dzielnicy Mexico City unoszący się z kanałów zapach spalenizny i rozkładu przez lata nikogo nie dziwił. Nikt nie przypuszczał, że za zamkniętymi drzwiami jednego z domów kryło się piekło, którego strażniczką była Felícitas Sánchez Aguillón – kobieta, która nazywała siebie położną, a stała się postrachem najmłodszych. W świecie pozorów, wśród artystycznej bohemy i inteligenckich rodzin, cicho rozgrywała się jedna z najbardziej makabrycznych historii XX wieku.

16 czerwca 1941 roku zakończyła się przerażająca historia Felícitas Sánchez Aguillón, znanej również jako Sánchez Neyra – meksykańskiej pielęgniarki, położnej i nielegalnej opiekunki dzieci, która przeszła do historii jako jedna z najbrutalniejszych seryjnych morderczyń XX wieku. Jej działalność przypadała na lata 30. XX wieku, a ofiarami były dzieci, którymi miała się opiekować.

Według śledczych przypisano jej od 40 do nawet 50 morderstw, choć niektóre źródła sugerują, że rzeczywista liczba mogła być znacznie wyższa. W meksykańskiej prasie i opinii publicznej kobieta ta zapisała się pod przerażającymi przydomkami, takimi jak Ogrzyca z Colonia Roma, Kobieta Rozpruwaczka z Colonia Roma czy Miażdżycielka Małych Aniołków.

Meksyk w pierwszej połowie XX wieku – kraj w transformacji

Na przełomie lat 20. i 30. XX wieku Meksyk był państwem w stanie głębokiej transformacji. Po burzliwej rewolucji meksykańskiej (1910–1920), która obaliła dyktaturę Porfiria Díaza i doprowadziła do gruntownych zmian społecznych, kraj powoli stabilizował się politycznie i ekonomicznie. Jednak proces odbudowy nie był równomierny – nierówności społeczne, ubóstwo, a także ograniczony dostęp do edukacji i służby zdrowia, szczególnie wśród kobiet, pozostawały poważnym problemem.

W takich warunkach Colonia Roma, gdzie mieszkała Felícitas Sánchez Aguillón, jawiła się jako oaza względnego dobrobytu. Była to dzielnica zamożna, pełna eleganckich rezydencji, artystów, lekarzy i inteligenckich rodzin. Tym bardziej szokujące było odkrycie, że to właśnie w tym miejscu przez lata działała sieć nielegalnych adopcji, aborcji i mordów dzieci.

Kobiety, macierzyństwo i zdrowie publiczne

W latach 30. i 40. XX wieku rola kobiet w społeczeństwie meksykańskim była wciąż silnie ograniczona do przestrzeni domowej. Choć konstytucja z 1917 roku formalnie gwarantowała prawa obywatelskie, w praktyce kobiety miały bardzo ograniczony dostęp do:

  • edukacji na poziomie średnim i wyższym,
  • rynku pracy – większość kobiet mogła pracować wyłącznie jako służące, nauczycielki lub pielęgniarki,
  • opieki medycznej, szczególnie w zakresie ginekologii i położnictwa.

Brak dostępu do legalnych i bezpiecznych usług związanych z planowaniem rodziny – takich jak antykoncepcja czy aborcja – sprawiał, że kobiety w trudnej sytuacji życiowej były często zmuszone korzystać z usług „położnych z podziemia”, które oferowały pomoc za odpowiednią opłatą. Jedną z takich osób była właśnie Felícitas Sánchez Aguillón.

Jej działania idealnie wpisywały się w ten lukratywny, choć nielegalny rynek. Potrafiła wykorzystać desperację młodych kobiet, oferując im rzekomą „pomoc”, a w rzeczywistości narażając życie ich oraz ich dzieci.

Adopcja, sierocińce i „hodowla dzieci” – jak działał czarny rynek

W tamtym czasie państwowa opieka nad dziećmi pozostawionymi lub osieroconymi była bardzo ograniczona. Brak odpowiednich instytucji sprawiał, że wokół nielegalnych adopcji rozwijał się półświatek przestępczy, w którym dzieci były traktowane jak towar – przekazywane za pieniądze, bez żadnych formalności, dokumentów czy nadzoru.

Felícitas Sánchez Aguillón, wykorzystując swój zawód i pozorną reputację położnej, prowadziła quasi-sierociniec, który w rzeczywistości był miejscem, gdzie dzieci przyjmowano, „przechowywano” i sprzedawano. Te, których nie udało się oddać do adopcji, były mordowane. W literaturze medycznej i kryminalnej tego typu proceder bywa określany mianem „hodowli dzieci”, co oddaje brutalny charakter tej działalności.

Władze przez długi czas nie reagowały na sygnały od sąsiadów czy anonimowe donosy – także dlatego, że temat dzieci niechcianych, nieślubnych czy porzucanych był społecznie tabu. Ofiary te były często niewidoczne – zarówno dla urzędników, jak i dla społeczeństwa.

Trudne dzieciństwo i pierwsze oznaki okrucieństwa

Felícitas Sánchez Aguillón urodziła się w 1890 roku w Cerro Azul, miejscowości położonej w stanie Veracruz. Wychowywała się w emocjonalnie chłodnym środowisku – jej matka miała wobec niej wyraźny dystans i brak jakiejkolwiek troski. Ten brak miłości i stabilności mógł wpłynąć na kształtowanie się osobowości Felícitas, która już jako dziecko wykazywała oznaki sadystycznych skłonności. Znana była w okolicy z tego, że notorycznie truła bezdomne psy, co mogło stanowić pierwsze symptomy psychopatycznego zachowania.

W 1900 roku, mając zaledwie dziesięć lat, została licencjonowaną pielęgniarką – co może budzić wątpliwości ze względu na wiek, ale wówczas system edukacyjny i zawodowy w Meksyku był mniej sformalizowany, a szkolenia medyczne bywały krótkie i ograniczone. Niedługo później poślubiła Carlosa Conde, z którym miała bliźniaczki. Jednak macierzyństwo nie przyniosło jej ani radości, ani więzi emocjonalnej z dziećmi.

Zgodnie z relacjami świadków, to Sánchez zaproponowała mężowi oddanie córek do adopcji. Kiedy po czasie Carlos Conde zmienił zdanie i zażądał informacji o miejscu pobytu dzieci, kobieta odmówiła ich ujawnienia. Ta sytuacja doprowadziła do rozwodu w 1910 roku. W tym samym roku Felícitas opuściła Veracruz i przeniosła się do stolicy kraju – Meksyku, gdzie rozpoczęła zupełnie nowy, znacznie mroczniejszy etap życia.

Początki zbrodniczej działalności w Mexico City

Po przeprowadzce do Mexico City, Felícitas Sánchez Aguillón zamieszkała w apartamentowcu przy ulicy Salamanca w dzielnicy Colonia Roma – jednym z bardziej prestiżowych i artystycznych rejonów miasta w tamtym czasie. Na pozór prowadziła legalną działalność – asystowała przy porodach i świadczyła usługi położnicze. Jednak bardzo szybko wkroczyła na drogę przestępczą, zajmując się:

  • nielegalnym przeprowadzaniem aborcji,
  • organizowaniem nieautoryzowanych adopcji,
  • handel dziecięcym „żywym towarem”, który polegał na pozyskiwaniu noworodków i niemowląt w celu ich sprzedaży.

Jej działania bardzo szybko wzbudziły podejrzenia – już w 1910 roku została dwukrotnie aresztowana za udział w nielegalnych adopcjach i tak zwaną „hodowlę dzieci” (baby farming). Pomimo interwencji władz, Felícitas kontynuowała swój proceder, stając się jednym z najbardziej poszukiwanych przestępców stolicy.

Od przestępstw do morderstw – eskalacja okrucieństwa

Z biegiem lat działalność Felícitas Sánchez Aguillón stawała się coraz bardziej brutalna. Początkowo ograniczała się do przeprowadzania nielegalnych aborcji i pośredniczenia w czarnorynkowych adopcjach, ale wkrótce doszło do eskalacji. Kobieta zaczęła zabijać dzieci, których z różnych powodów nie mogła sprzedać lub które przyszły na świat mimo nieudanej próby aborcji.

Jej ofiarami były zarówno noworodki, jak i nieco starsze niemowlęta. Sposoby zabijania były wyjątkowo okrutne – niektóre dzieci zostały otrute, inne uduszone, a niektóre najprawdopodobniej zmarły wskutek zaniedbania lub przemocy fizycznej. Po dokonaniu morderstwa Felícitas Sánchez Aguillón pozbywała się ciał w sposób, który świadczył o całkowitym braku empatii i moralności – zwłoki:

  • ćwiartowała i paliła w piecu znajdującym się w jej mieszkaniu,
  • wrzucała do ścieków i kanałów, w nadziei na ich zatarcie,
  • przechowywała w workach, które następnie wyrzucała w trudno dostępnych miejscach.

Te działania nie tylko miały ukryć ślady zbrodni, ale również wskazywały na zupełne zatarcie granicy między człowieczeństwem a potwornością. Przez wiele lat jej działalność pozostawała niezauważona, mimo że sąsiedzi zaczynali podejrzewać, że w domu przy ulicy Salamanca dzieje się coś niepokojącego.

Przełom w śledztwie i zatrzymanie Felícitas Sánchez Aguillón

Punktem zwrotnym w tej mrocznej historii był 8 kwietnia 1941 roku. Tego dnia, w pobliżu budynku, w którym mieszkała Felícitas Sánchez Aguillón, przypadkowi przechodnie natknęli się na ludzkie szczątki, które dryfowały w jednym z kanałów odwadniających w Colonia Roma. Zawiadomiona policja rozpoczęła śledztwo, które już po trzech dniach doprowadziło do aresztowania Sánchez.

Została zatrzymana 11 kwietnia 1941 roku, a wraz z nią schwytano dwóch wspólników:

  • jej drugiego męża, Roberto lub Alberto Covarrubíasa (w źródłach występuje niejednoznaczność co do imienia),
  • hydraulika Salvadora Martíneza, który wykonywał prace w jej mieszkaniu i prawdopodobnie wiedział o zbrodniach lub pomagał w pozbywaniu się ciał.

Zatrzymanie Sánchez odbiło się szerokim echem w meksykańskich mediach. Prasa przedstawiała ją jako „nowoczesną Meduzę” – kobiecy odpowiednik mitycznego potwora, który niszczy wszystko, czego się dotknie. Społeczeństwo było przerażone odkryciem, że przez wiele lat w sercu kulturalnej dzielnicy Mexico City działała jedna z najbardziej okrutnych morderczyń w historii kraju.

Samobójstwo Felícitas Sánchez Aguillón przed procesem i losy rodziny

Zanim jednak doszło do rozprawy sądowej, Felícitas Sánchez Aguillón postanowiła nie stanąć przed wymiarem sprawiedliwości. W dniu 16 czerwca 1941 roku, w celi aresztu, popełniła samobójstwo. W ten sposób uniknęła odpowiedzialności karnej za swoje czyny i nigdy nie została oficjalnie skazana. Jej śmierć tylko podsyciła zainteresowanie sprawą i wywołała falę spekulacji na temat liczby ofiar, motywów oraz możliwości udziału innych osób w zbrodniach.

Wraz z nią zatrzymany został również jej drugi mąż, który stanął przed sądem i został skazany za współudział w morderstwach. Para miała wspólnie jeszcze jedną córkę. Po aresztowaniu ojca i śmierci matki, dziewczynka została oddana pod opiekę państwową, co – w świetle dramatycznych wydarzeń – było uznane za konieczne dla jej bezpieczeństwa.

Reakcje opinii publicznej i mediów

Gdy sprawa Felícitas Sánchez Aguillón trafiła na pierwsze strony gazet, Meksyk pogrążył się w szoku. Dziennikarze przedstawiali jej historię w dramatycznych, a nawet sensacyjnych tonach. Jedne z najbardziej wpływowych tytułów, takie jak “Excélsior” czy “El Universal”, publikowały relacje z aresztowania, opisy miejsca zbrodni i makabryczne szczegóły związane z odnalezieniem dziecięcych szczątków.

Media nazywały Sánchez m.in. Ogrzycą z Colonia Roma – przez brutalność i miejsce zamieszkania, Kobietą Rozpruwaczką – analogicznie do Kuby Rozpruwacza, słynnego londyńskiego seryjnego mordercy, Miażdżycielką Małych Aniołków – odwołując się do niewinności jej ofiar.

W społecznym odbiorze była nie tylko potworem, ale też symbolem klęski państwa, które nie potrafiło zapewnić opieki najsłabszym i ochrony kobietom, które – często bezradne – szukały jakiejkolwiek pomocy.

Comments are closed.