21 października 2025 roku w wieku 99 lat zmarł Michael Smuss, ostatni żyjący powstaniec getta warszawskiego
Należał do pokolenia, które poznało dno ludzkiego piekła – i zdołało z niego powrócić z przesłaniem. Michael Smuss, ostatni żyjący uczestnik powstania w gettcie warszawskim był chłopakiem z Gdańska, który w wieku siedemnastu lat stanął z butelką po piwie przeciwko niemieckim czołgom. Przeszedł przez obozy w Budzyniu, Mielcu i Flossenbürgu, uniknął deportacji do Treblinki, a po wojnie odbudował życie – najpierw w Stanach Zjednoczonych, potem w Izraelu. Tam, z pędzlem w ręku, zamienił pamięć o zniszczeniu w sztukę.
Był jednym z tych, którzy widzieli zagładę świata, a potem zdołali zbudować własny od nowa. Michael Smuss, ostatni żyjący powstaniec getta warszawskiego, urodził się w 1926 roku w Wolnym Mieście Gdańsku, w żydowskiej rodzinie kupieckiej.
Z dzieciństwa pamiętał zapach mydła i perfum z rodzinnego sklepu przy ulicy Świętego Ducha, ale też coraz gęstszy cień, jaki kładła się na życiu Żydów w mieście wraz ze wzrostem potęgi NSDAP. Gdy antysemityzm przybrał na sile, rodzina uciekła do Łodzi – to była pierwsza z wielu ucieczek, jakie miały zdeterminować jego życie.
Młodość w cieniu Zagłady
Po niemieckim ataku na Polskę Smuss wraz z ojcem dotarł do Warszawy, gdzie w listopadzie 1940 roku Niemcy zamknęli ich w murach getta warszawskiego. Zaledwie nastolatek, szybko trafił do pracy w zakładzie naprawiającym hełmy dla Wehrmachtu. Dostęp do chemikaliów wykorzystał jednak nie do zarobku, lecz do walki.
Napełnialiśmy butelki, które następnie umieszczaliśmy na dachach wszystkich domów przy wejściu do getta, mając nadzieję, że kiedy przyjdą Niemcy, zrzucimy je na nich – wspominał po latach Smuss w nagraniu dla jednego z amerykańskich muzeów.
W 1943 roku wstąpił do Żydowskiej Organizacji Bojowej dowodzonej przez Mordechaja Anielewicza. Walczył od pierwszego dnia powstania w getcie warszawskim, które wybuchło 19 kwietnia 1943 roku. Zginęła większość jego towarzyszy, on sam przeżył – przypadkiem, sprytem i determinacją.
Michael Smuss i cud ocalenia z transportu do Treblinki
Po stłumieniu powstania Niemcy wysłali ocalałych bojowników na tzw. Umschlagplatz, skąd odchodziły transporty do Treblinki. Smuss znalazł się w jednym z ostatnich pociągów. Jak pisał Jerusalem Post, gdy transport zatrzymano w okolicach Małkini, oficerowie Luftwaffe zażądali zwrotu „kriegswichtige Arbeiter” – robotników ważnych dla wysiłku wojennego. Smuss, biegle mówiący po niemiecku, przekonał strażników, że on i jego ojciec należą do tej grupy.
To uratowało im życie.
Wkrótce trafili do Budzynia, a potem do Mielca, gdzie pracował w fabryce samolotów Heinkel. Tam jego ojciec został zastrzelony przez komendanta obozu, SS-Oberscharführera Reinholda Feixa. Smuss został sam. Z czasem przenoszono go do kolejnych miejsc – Wieliczki, Flossenbürga, aż po marsz śmierci w kierunku Dachau, który przeżył w kwietniu 1945 roku.
Nowe życie po wojnie
Po wyzwoleniu przez Armię Amerykańską Smuss wrócił do Polski i odnalazł matkę oraz siostrę w Łodzi. Nie znaleźli jednak spokoju – w powojennej Polsce fala antysemityzmu zmusiła ich do wyjazdu. Trafili do obozu dla przesiedleńców w Lampertheim w amerykańskiej strefie okupacyjnej Niemiec.
W 1950 roku Smuss wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Tam ukończył City College of New York, prowadził mały biznes i założył rodzinę. Ale przeszłość długo nie dawała mu spokoju. Przez dziesięciolecia milczał o wojnie.
Jak pisał Times of Israel, dopiero po rozwodzie i wyjeździe do Izraela w 1979 roku Smuss zdecydował się na konfrontację z własną pamięcią.
Artysta, który malował pamięć
W Tel Awiwie zaczął malować. Nie miał formalnego wykształcenia artystycznego – uczył się sam, intuicyjnie. W jego twórczości narodził się cykl Reflections of a Survivor („Refleksje ocalałego”), w którym ciemne barwy i faktury łączyły się z ekspresją bólu i odrodzenia. Muzyka i malowanie pomogły mi odzyskać kontrolę nad życiem – mówił.
Obrazy Michaela Smussa stały się nie tylko artystycznym świadectwem, ale także narzędziem edukacji. Jego wystawy prezentowano w Izraelu, USA i Europie, a on sam uczestniczył w spotkaniach z młodzieżą, opowiadając o Holokauście z perspektywy świadka, który przeżył – i postanowił uczyć, nie oskarżać.
Ostatni świadek getta warszawskiego
Kilka tygodni przed śmiercią Michael Smuss został uhonorowany przez ambasadora Niemiec w Izraelu Steffena Seiberta Orderem Zasługi Republiki Federalnej Niemiec – najwyższym cywilnym odznaczeniem tego kraju.
Z przykrością przyjęliśmy wiadomość, że nie żyje Michael Smuss, ostatni ocalały z powstania w getcie warszawskim. Poświęcił swoje życie edukacji na temat Holokaustu – napisał Seibert w oświadczeniu cytowanym przez Times of Israel.
Jak poinformował Instytut Jad Waszem, pogrzeb Michaela Smussa odbędzie się w piątek w Tel Awiwie.
Jak zauważył Jerusalem Post, był człowiekiem, który przetrwał, by uczyć innych, że pamięć jest formą odwagi.
Źródło: Times of Israel