Adam Zamoyski, Ostatni król Polski
Lata jego rządów wyznaczają kres istnienia Rzeczypospolitej. Kim był Stanisław August Poniatowski? Czy był tylko bezwolną kukiełką w rękach potężnej i bezwzględnej, lecz równie samotnej co on carycy Katarzyny? A może był wizjonerem, któremu piętrzące się przeciwności losu nie pozwoliły ziścić snu o potędze? Na te, i mnóstwo innych, jeszcze bardziej zajmujących pytań, odpowiedź stara się znaleźć odpowiedź Adam Zamoyski, w swej książce pod tytułem „Ostatni król Polski”.
Odczarować legendę
Adam Zamoyski pisze historię króla Stanisława Augusta niezwykle barwnie i żywo. Momentami ma się wrażenie, jakby sam król stał gdzieś obok. Wybór fragmentów wspomnień tego władcy jest tak szczęśliwie dobrany, że dosłownie słyszy się jego głos, czuje się jego emocje, rozterki, zawahania.
Chyba pierwszy raz w życiu, usłyszałem tę postać nie przez pryzmat narodowych wątpliwości i narzekania, ale jako człowieka, pełnego pasji, ograniczonego w swych zamierzeniach nie tylko przez oponentów politycznych, ale i przez współpracowników, którzy tak naprawdę nigdy do końca nie zrozumieli jego programu reform.
Zresztą już od czasów dziecięcych przyszły król mocno się wyróżniał na tle innych ludzi. „Jako nastolatek był – jak sam przyznawał – przeuczony, nadmiernie uległy wobec rodziców, pod wrażeniem ich cnót, i niezdolny do zainteresowania się czymkolwiek, co nie było intelektualnie godne. Swobodniej czuł się w towarzystwie starszych ludzi niż rówieśników. Nie okazywał wesołości, często sprawiał wrażenie zatroskanego, a nawet przygnębionego. Wrażenie to pogłębiał fakt, że był niski, krępy i niezgrabny” (s. 29)
Adam Zamoyski opowiada nam również o czarnej legendzie ostatniego króla, który – w dużej mierze niesłusznie – został posądzony o główne sprawstwo upadku Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Autor w naukowy sposób wyłuszcza wszystkie ważniejsze części składowe, które złożyły się na upadek państwa. Czy król Stanisław był odpowiedzialny za ten stan rzeczy? Tak, ale nie do końca. Bo nie ma takiego człowieka, który mógłby odmienić stan cudzych umysłów, gdy same tego nie pragną. Nie udało się to nawet Aleksandrowi Wielkiemu, a cóż dopiero człowiekowi, który wolał ciężką pracę na innych polach monarszej działalności.
A przecież nie da się ukryć, że król Poniatowski był postacią wybitną. Zapoczątkował reformy, i to w na przekór swej protektorce Katarzynie II, które swym rozmachem mogły obdzielić co najmniej kilka postaci. Nasz dorobek kulturalny pod jego mecenatem nie tylko dogonił kraje Zachodu, ale i miejscami mocno je prześcignął. Stanisław August dał impuls do stworzenia jednolitego narodu polskiego. W społeczeństwo, niezmiernie rozpolitykowane, ale i zdegenerowane, wtłoczył esencję, które pchnęło Polaków do skoku cywilizacyjnego.
Tak, nie da się ukryć – Polska mimo to upadła. Ale uczyniła to w chwili podnoszenia się z kolan, otoczona przez samych potężnych wrogów, którzy na dwa kolejne stulecia mieli decydować o tym, co działo się na kontynencie. A to nie wstyd przegrać z silniejszymi.
Monarcha niedoceniony
W czasie lektury nasunęła mi się myśl, że gdyby nie król Stanisław August Polska mogłaby nigdy się nie odrodzić, a jeśli już, to w zdecydowanie w formie zbliżonej do rosyjskiego sąsiada. szczerze – taka perspektywa nie bardzo by mi się spodobała.
W „Ostatnim królu Polski” znajdziemy bardziej wyważone oceny tego, jakim monarchą, ale przede wszystkim, jakim człowiekiem był Poniatowski. Autor nie bawi się w upiększanie historii. Nie raczy nas zabawą w kotka i myszkę, sugerując, że nasza dziejowa ocena jego rządów jest sprawiedliwa, zasłużona. Wprawdzie rozlicza, ale pozostawia nam możliwość zdecydowania samemu, czy aby po raz kolejny nasza narodowa legenda nie przesłoniła nam prawdy. I tak pisana historia bardzo mi się podoba.
Tym, co bardzo mi się spodobało w publikacji, to kompleksowa ocena panujących stosunków nie tylko politycznych, ale i stanu gospodarczego samego Rzeczypospolitej, ocena stanu polskiego społeczeństwa oraz przyczyn ogólnego chaosu politycznego, który gnębił królestwo.
„Licząca 10 milionów mieszkańców Rzeczpospolita, dysponująca nieoszacowanymi bogactwami naturalnymi, powierzchnią pól uprawnych zdolnych wykarmić połowę Europy oraz wystarczającą liczbą drzew w lasach, by wyposażyć kręty wszystkie europejskie floty, była zbyt wartościowym łupem, by pozwolić jej wpaść w jedne tylko ręce, a prócz tego zbyt wielką potencjalną potęgą, by zgodzić się na jej odrodzenie” (s. 10)
Magnaccy synowie w większości unikali szkół i zdobywali od miejscowych duchownych lub zagranicznych szarlatanów wiedzę o życiu w niepohamowanym pijaństwie. Prócz barwnych mitologii rodzinnych, ściśle przestrzegano jedynie wpajania wszelkich formuł i ceremoniału potrydenckiego katolicyzmu” (s. 14)
W środku znajdziemy nie tylko opinie polskich historyków, niemalże wrogo nastawionych wobec króla Stasia, ale i opinie współczesnych mu dyplomatów czy duchowieństwa z krajów zachodniej Europy. Co więcej, Autor kreśli losy Rzeczypospolitej na tle ogólnoeuropejskich stosunków politycznych, a nie jak to bywa w podręcznikach, zawężoną historię naszego rodzinnego grajdołka. W tej książce nie liczy się tylko Rosja, Austria i Prusy. Są też Francuzi czy Anglicy, również żywotnie zainteresowani tym, co działo się w regionie…
Podsumowanie
Książka zawiera się na 568 stronach tekstu. Całość podzielona została na 26 rozdziałów. W moim odczuciu to niesamowita pozycja, która znacząco odmienia moje pojęcie znaczenia rządów króla Stasia na dzieje Polski. O ile dotychczas deprecjonuje się jego dorobek, czyni się z niego postać nieudolną, o tyle Adam Zamoyski przytacza argumenty, które wywracają ten pogląd do góry nogami.
Stanisław August Poniatowski był bowiem władcą niesamowitym, ale nie bohaterem, który mógłby odwrócić zapłatę za zaniechania kilkuset lat wcześniejszych dziejów Rzeczypospolitej. To, co udało mu się zdziałać, stało się spoiwem, które stworzyło naród, wprowadziło Polskę i Polaków do najnowszych zdobyczy cywilizacyjnych Europy i dało siłę, dzięki której Polacy przetrzymali 123 lata zaborów. A przecież to zaledwie początek jego ogromnego dorobku. Dlatego ogromnie polecam Wam tę pozycję.
Wydawnictwo Czytelnik
Ocena 6/6
Ryszard Hałas
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Czytelnik. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.