Władysław IV Waza był synem Zygmunta III Wazy i jego pierwszej żony – Anny Habsburżanki. Podobnie jak ojciec, również i on realizował prohabsburską politykę. Ożenił się z córką cesarza Ferdynanda II Habsburga – Cecylią Renatą Habsburżanką. Jej pojawienie się na polskim dworze wywołało nie lada popłoch. Czy nad pierwszą żoną Władysława IV Wazy ciążyło fatum, bo nie była koronowana na Wawelu?
Wszystko zaczęło się od tego, że pierwsza żona Władysława IV Wazy została koronowana na królową Polski w Warszawie, a nie jak nakazywała tradycja, na Wawelu. Spotkało się to z ostrym sprzeciwem Sejmu, który wydał zarządzenie, że od tej pory, wszystkie kolejne królowe Polski mają być koronowane na Wawelu. Czy to odstępstwo, które zaistniało w przypadku Cecylii Renaty Habsburżanki wpłynęło na jej krótkie życie?
Najgorsza koronacja w dziejach
Do Rzeczypospolitej Obojga Narodów, Cecylia Renata Habsburżanka wyruszyła 12 sierpnia 1637 roku w towarzystwie najbliższych. Już po dwóch dniach podróży jej orszak przekroczył granicę państwa. Na powitanie przybyli biskup krakowski Jakub Zadzik oraz wojewoda sandomierski Jerzy Ossoliński. Po oficjalnych przemówieniach i uroczystej mszy przyszła królowa przesiadła się do nowej karety i ruszyła dalej w drogę.
W Warszawie przygotowano dla niej wyjątkowo okazałe powitanie, które szeroko opisywano w źródłach. Na czele wjazdu do miasta znajdowała się świta królewska, za nią podążali senatorowie, pięciusetosobowa chorągiew królewska oraz piechota z muzykami grającymi na piszczałkach, bębnach i tamburynach. Dalej jechali urzędnicy i dworzanie. Samego króla, Władysława IV Wazę, dosiadającego białego konia, poprzedzali marszałkowie wielcy: koronny Łukasz Opaliński i litewski Aleksander Ludwik Radziwiłł.
Na polecenie Władysława IV Cecylia Renata zajęła miejsce w bogato zdobionej karecie zaprzężonej w konie pomalowane tak samo jak królewskie wierzchowce. Sama prezentowała się niezwykle okazale. Miała na sobie białą suknię haftowaną złotą nicią, zdobioną perłami i kosztownymi klejnotami, a z powozu przyglądała się ludziom i miejscom mijanym po drodze.
Warszawa powitała Habsburżankę z rozmachem. Salwy oddane z 24 armat były tak potężne, że w wielu kamienicach popękały szyby. Niewiele brakowało do nieszczęścia, bo ogłuszający huk spłoszył konie, które omal nie przewróciły karety z jadącą w niej monarchinią.
Jednym z najbardziej efektownych elementów, które wydarzyły się podczas koronacji Cecylii Renaty miały być pokazy fajerwerków, przygotowane z dużym rozmachem w specjalnie wzniesionej na tę okazję konstrukcji. Zakładano, że ładunki będą odpalane etapami, tworząc widowisko, które zrobi ogromne wrażenie na zgromadzonych gościach.
Wszystko to okazało się jedną wielką porażką! Na skutek pomyłki wszystkie fajerwerki wybuchły w tym samym momencie, co wywołało panikę wśród widzów. Na szczęście nikt nie ucierpiał poważnie.
Problemy pojawiły się także przy organizacji części artystycznej koronacji. Planowano premierę opery poświęconej życiu św. Cecylii, patronki nowej królowej.
Nie udało się jednak przygotować libretta na czas, mimo że kostiumy były już gotowe. W tej sytuacji organizatorzy musieli improwizować i zamiast opery wystawiono balet pod tytułem „Więzienie Amora”.
Sama opera o św. Cecylii została zaprezentowana dopiero później. Spektakl trwał aż siedem godzin! Nic więc dziwnego, że wielu widzów z trudem wytrzymywało do końca, myśląc tylko o tym, by jak najszybciej opuścić to nużące widowisko.
Dalszy ciąg problemów
Małżeństwo Władysława IV Wazy i Cecylii Renaty Habsburżanki, doczekało się tylko jednego syna. W 1640 roku na świat przyszedł królewicz Zygmunt Kazimierz Waza. W związku, że jego rodzice byli blisko ze sobą spokrewnieni, on był obciążony genetycznie. Przeżył tylko 7 lat. Zmarł w 1647 roku. Jego śmierć rozwiązała pewien problem. Młodszy brat króla Władysława IV Wazy – Jan Kazimierz Waza, czuł, że jego pozycja, jako ewentualnego następcy tronu, jest zagrożony. Przypomnijmy jednak, że te obawy były czysto hipotetyczne, bo tron w Rzeczypospolitej Obojga Narodów był elekcyjny i można było wybrać innego władcę, niekoniecznie Wazę, nawet jeśli Zygmunt Kazimierz Waza by się nie urodził.
Jan Kazimierz najpierw podróżował do Portugalii, aby zdobyć tytuł wicekróla Portugalii, ale nigdy tam nie dotarł. Królewicz podróż odbywał w 1638 roku, podczas trwania wojny trzydziestoletniej (1618-1648). Do Portugalii płynął statkiem. Kiedy przebywał na terytorium Francji, rozpętała się straszliwa burza i musiał zawinąć do tamtejszego portu. Został wtedy wzięty do niewoli przez kardynała Richelieu, który uznał go za habsburskiego szpiega. Został wypuszczony na wolność dopiero po interwencji swojego starszego, przyrodniego brata – króla Polski Władysława IV Wazy. Francuzi go wypuścili tylko pod warunkiem, że nigdy nie wejdzie w sojusz antyfrancuski. Natomiast po powrocie do Polski, Jan Kazimierz Waza w 1646 roku wstąpił do zakonu jezuitów i został nawet mianowany kardynałem. Było to w roku 1646. Jan Kazimierz nie miał wtedy nawet święceń kapłańskich. Gdy w 1647 roku zmarł jego bratanek – Zygmunt Kazimierz Waza, Jan Kazimierz zrezygnował z kariery duchownego. Po śmierci swojego brata Władysława IV Wazy, która nastąpiła w 1648 roku, Jan Kazimierz Waza został królem Polski. Cecylia Renata Habsburżanka nie dożyła tego, gdyż zmarła w 1644 roku. Miała wtedy zaledwie 33 lata. Być może ciążyło nad nią fatum, jako nad tą, która nie była koronowana na królową Polski na Wawelu.
Jedna z jej następczyń, jej bratanica – królowa Eleonora Habsburżanka, żona króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego, również była koronowana w Warszawie, a nie na Wawelu i będąc w ciąży poroniła syna, ponieważ beztrosko bawiła się na weselu dwórki. Czy te wydarzenia miały ze sobą jakiś związek przyczynowo-skutkowy? Oceńcie sami.
Bibliografia:
- Rudzki E., Polskie królowe. Żony królów elekcyjnych, Warszawa 1990.