Z Hiszpanii do Polski. Doświadczenia migracyjne i komunikacja międzykulturowa

Z Hiszpanii do Polski |Recenzja

Aleksandra Matyja, Z Hiszpanii do Polski. Doświadczenia migracyjne i komunikacja międzykulturowa

Wydawałoby się, że relacje między Polakami a Hiszpanami nie powinny napotykać na żadne trudności. Nie ma przecież między nami żadnych trudnych problemów historycznych, należymy do tego samego zachodnioeuropejskiego kręgu kulturalnego, wywodzimy się z tej samej tradycji religijnej (katolickiej). Z książki Aleksandry Matyi wynika jednak, że sytuacja w tej kwestii jest znacznie bardziej skomplikowana.

Od drugiej połowy obecnego stulecia, Hiszpanie coraz częściej wybierają nasz kraj jako swoje miejsce zamieszkania. W 2019 roku byli oni trzecią największą grupą imigrancką z państw Unii Europejskiej zamieszkałą w Polsce oraz dziesiątą co do wielkości społecznością cudzoziemców w ogóle. Publikacja Aleksandry Matyi jest próbą ukazania jak układają się nasze wzajemne relacje.

Polacy oczami Hiszpan

Doktor Aleksandra Matyja jest pracownikiem naukowym Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego, absolwentką filologii hiszpańskiej i dziennikarstwa. Zajmuje się tematyką komunikacji międzykulturowej, migracji i uchodźstwa ze szczególnym uwzględnieniem kontekstu medialnego i społecznego. Jej pasją są kultury i języki Półwyspu Iberyjskiego i Ameryki Łacińskiej. Jest autorką licznych artykułów naukowych z wszystkich wymienionych dziedzin.

Jej monografia „Z Hiszpanii do Polski. Doświadczenia migracyjne i komunikacja międzykulturowa” jest próbą ukazania wzajemnych relacji pomiędzy nami, a Hiszpanami migrującymi do naszego kraju w czasach współczesnych. Publikacja oparta jest na 27 wywiadach, przeprowadzonych z osobami narodowości hiszpańskiej, zamieszkałymi od nie dawna w naszym kraju oraz na obszernej literaturze przedmiotu. Wszystkie wywiady zostały przeprowadzone w 2016 roku. Książka dzieli się na 11 rozdziałów, liczy 351 stron.

Jako historyka z wykształcenia i z zamiłowania szczególnie mocno zainteresował mnie rozdział 2, poświęcony relacjom polsko-hiszpańskim od średniowiecza do współczesności. Autorka ma rację pisząc: „Polska i Hiszpania nigdy na przestrzeni wieków nie stały się sobie szczególnie bliskie, a przez wiele dziesięcioleci niemal nic ich ze sobą nie łączyło.” (s.86) Spowodowane to było przede wszystkim tym, że obydwa kraje leżą na zupełnie różnych krańcach Europy, w wyniku czego ich wzajemne relacje nigdy nie mogły być ożywione.

Gdyby jednak przyjrzeć się bliżej temu zagadnieniu, to okaże się, że z naszych dwóch narodów to właśnie my znacznie bardziej interesujemy się Hiszpanią, niż Hiszpania nami. Świadczy o tym na przykład to, że w naszym kraju iberystykę lub filologię hiszpańską można studiować na dużej liczbie uniwersytetów, podczas gdy w Hiszpanii studia polonistyczne są możliwe tylko na Universidad Complutense w Madrycie oraz w Granadzie na Universidad de Granada. Jak jednak sugeruje autorka, obecna hiszpańska imigracja do Polski być może przyczyni się do zmiany tego stanu rzeczy.

Jeśli chodzi o to jak postrzegają nas Hiszpanie, to jawimy się im jako „naród chłodny”. Oceniają nas tak ze względu na naszą mowę ciała (bardzo oszczędna w porównaniu z hiszpańską gestykulacja i mimika, unikanie kontaktu wzrokowego, utrzymywanie dużego dystansu fizycznego), naszą niechęć do nawiązywania spontanicznych kontaktów z nieznajomymi oraz nasze normy dotyczące aktów pozdrowień, powitań i pożegnań. Nasz sposób komunikacji jest znacznie bardziej powściągliwy w porównaniu do hiszpańskiego, co Hiszpanie często interpretują jako niechęć do nawiązywania kontaktu.

Hiszpanie są znacznie bardziej otwarci na nowe kontakty od nas, co widać w ich wypowiedziach, w których sygnalizują potrzebę kontaktu z ludźmi z którymi przebywają w jednej przestrzeni, na przykład w windzie, klatce schodowej, sąsiedztwie, barze czy też sklepie do którego regularnie chodzą. Jak bowiem pisze autorka „W Hiszpanii [..] można mówić o ogólnej preferencji, by relacje były możliwie jak najbardziej egalitarne, nieceremonialne, życzliwe i nieformalne, a spontaniczne okazywanie uczuć czy duża ekspresja są uważane za pożądane elementy komunikacji”. (s.321).

Różnice kulturowe widać także w innych kwestiach, np. w podejściu do punktualności. Hiszpanie są mocno zdziwieni, że wychodzimy z pracy natychmiast, gdy tylko wybije godzina wyznaczająca jej koniec. W ich kraju, bowiem takie zachowanie odbierane jest jako niegrzeczne, ponieważ tam traktuje się je jako chęć jak najszybszego opuszczenia miejsca pracy bez względu na to, czy wszystkie obowiązki zostały dopełnione.

„Życzliwa Polka” kontra „Antypatyczny Polak”

Nasz wzorzec męskości, polegający na opanowaniu, nieuleganiu emocjom i sile jest odbierany negatywnie przez przybyszów z Półwyspu Iberyjskiego. Uważają oni, że z Polkami znacznie łatwiej jest nawiązać kontakt, są bardziej otwarte, życzliwe i skłonne do pomocy oraz znacznie bardziej dbają o swój wygląd. Ilustruje to fragment jednego z wywiadów: „Ja zawsze to powtarzam: Polki są sympatyczne, otwarte i ładne, a Polacy antypatyczni i brzydcy. To jest moja wielka teoria. I dlatego to Hiszpanie są w związkach z Polkami, a nie na odwrót”. (s.265).

W Hiszpanii panują też znacznie bardziej egalitarne relacje między płciami niż u nas, nie okazuje się kobietom szczególnych względów i one też tego nie oczekują, co widać po tej wypowiedzi: „Tutaj mężczyźni lubią być… nie wiem… lubią być bardziej szarmanccy, nie? W porównaniu z Hiszpanią. Otwierają ci drzwi, proszą cię do tańca… W Hiszpanii już tak się nie robi. Dla mnie to jest dziwaczne, w ogóle mi to się nie podoba. Uważam, że powinniśmy być jednakowo traktowani bez względu na płeć, bo różnice między nami naprawdę nie są takie duże. Wiem, że wy to nazywacie okazywaniem szacunku. Ale ja naprawdę mogę sobie sama otworzyć drzwi”. (s.271).

Egalitaryzm między płciami widać także w sposobie tworzenia się związków damsko-męskich. Hiszpan szokuje nasz pogląd, że to mężczyzna powinien pierwszy wykazywać się inicjatywą w tej kwestii: „Nie miałem pojęcia, że tutaj to mężczyzna ma dzwonić, odzywać się pierwszy… No i wiadomo, ponieważ ja tego nie wiedziałem, to myślałem: >>ona nigdy się do mnie nie odzywa sama z siebie, więc chyba nie jest zainteresowana<<.”

Także i sam sposób funkcjonowania związku budzi wielkie zdziwienie przybyszów z Hiszpanii: „Polki oczekują, że mężczyzna ma być zdecydowany. Nie chcę, żeby je pytać o zdanie, tylko żeby to on podejmował decyzje. Kilka razy zdarzyło mi się usłyszeć od mojej dziewczyny „bądź mężczyzną!”, kiedy miałem jakieś wątpliwości albo kiedy chciałem, żebyśmy podjęli jakąś decyzję wspólnie. W Hiszpanii nic takiego mi się nie przydarzyło.”(s.274)

Wnioski końcowe

Publikacja Aleksandry Matyi była dla mnie naprawdę bardzo interesującym doświadczeniem w lekturze. Uświadomiła mi bowiem, że wiele typów zachowań wpojonych mi od dzieciństwa, które zawsze wydawały mi się oczywiste, dla osób z innych krajów już wcale takie oczywiste nie są, a nawet mogą być przez nie odbierane negatywnie. Zdziwiło mnie to tym bardziej, że przecież książka dotyczyła osób narodowości hiszpańskiej, a zatem pochodzących z kraju europejskiego, którego społeczeństwo wywodzi się przecież dokładnie z tej samej tradycji religijnej co nasz naród. Z tych właśnie przyczyn gorąco polecam ją do lektury!


Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego
Ocena recenzenta: 5/6
Konrad Ruzik


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa UWr. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Czytaj również:

Comments are closed.